#dD 1: Specyfika gry na pozycji drugiego obrońcy
08.07.2018, 07:26
#dawajDAWAJ

#dD: Specyfika gry na pozycji drugiego obrońcy

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

Magda Pluszewska

  • Anna Benicewicz -Miazga
  • Foto

Anna Benicewicz-Miazga

  • Tomasz Fąfara
  • Foto

Tomasz Fąfara

  • Grzegorz Trzpil
  • Foto

Grzegorz Trzpil

WARSZTAT ZAWODNIKA: MARIUSZ JURKIEWICZ

Choć mogłoby się wydawać, że o tym, na jakiej pozycji w obronie występuje dany zawodnik, decydują w dużej mierze warunki fizyczne, nie do końca tak jest. Oczywiście, ciężko sobie wyobrazić drobnego Manuela Strleka przepychającego się z kołowym na środku defensywy, a potężnego Michała Jureckiego zamykającego formację przy linii bocznej, niemniej, to, gdzie zwykle występują ci zawodnicy, determinuje szereg innych czynników.

  • Dlaczego Mariusz gra na „dwójce”?
  • Jak zawodnik czuje się na innych pozycjach?
  • Co decyduje o wyborze pozycji w defensywie?
  • Czy warunki fizyczne są kluczowe w obronie?
  • Jakie są zadania bocznego obrońcy?
  • Z jakimi zawodnikami najtrudniej sobie poradzić?

WYBÓR POZYCJI W DEFENSYWIE

„U nas o pozycji w obronie decydują potrzeby drużyny” – tłumaczy Mariusz Jurkiewicz – „Talant buduje zespoły, ustawiając je przede wszystkim pod defensywę tak, by można było wybronić konkretne sytuacje i biec do kontry. On wie, kto gdzie czuje się najlepiej i gdzie da nam najwyższą jakość. Ustawienie zależy więc m.in. od tego, iloma zawodnikami dysponujemy, po której stronie boiska gramy, z kim gramy i jaką taktykę obierzemy.”

Najlepiej zaobserwować to po „siódemkach”, które wychodzą na parkiet. Mateusz Jachlewski najczęściej gra w ustawieniu z Karolem Bieleckim po to, by ten mógł grać w obronie na skrzydle, a Siwy przesuwa się wtedy na drugą pozycję. Mariusz Jurkiewicz często ma z boku Manuela Streka, bo skrzydłowy może pozostać przy linii bocznej podczas gdy Kaczka wraca z ataku na „dwójkę” lub do środka.

STRONA MA ZNACZENIE

Mariusz gra zarówno jako środkowy, jak i boczny obrońca. Najlepiej czuje się jednak właśnie na „dwójce” po lewej stronie boiska. „Choć po prawej stronie to po prostu lustrzane odbicie jeśli chodzi o ruchy, to tam czuję się najgorzej. Wielu zawodników tak ma. Jak już przyzwyczają się do określonej pozycji na danej połówce, to na drugiej czują się niekomfortowo” – wyjaśnia Kaczka.

Rozgrywający dobrze odnajduje się też na środku defensywy, ale jak sam przyznaje, gra tam tylko wtedy, gdy jest potrzeba. Taką sytuację można było zaobserwować podczas sparingowego turnieju w Veszprem przed sezonem, gdy Krzysztof Lijewski był jedynym prawym rozgrywającym i czasem trzeba było wykonywać zmiany do obrony. Także podczas kontry przeciwnika zadaniem Mariusza jako bocznego obrońcy jest w pierwszej kolejności powrót na środek.

„Jeżeli gram na „dwójce”, a zmienia się środkowy obrońca, np. Uros Zorman z Mateuszem Kusem, to najpierw ja muszę dobiec do środka, ponieważ Uros może nie zdążyć się zmienić. Koza wbiega najkrótszą możliwą trasą do obrony i możliwe, że nie stanie na swojej pozycji, więc na razie ustawiamy obronę tak, jak mamy możliwość. Dopiero gdy przeciwnik przerwie kontrę, zamieniamy się na swoje docelowe pozycje” – wyjaśnia Mariusz.

ZADANIA BOCZNEGO OBROŃCY

Co dalej? Gdy Kaczka ustawi się już na lewej połówce nie stoi pasywnie przy linii szóstego metra. „No, chyba że byśmy grali z jakimiś mega szybkimi zawodnikami niewielkiego wzrostu, to tak, wtedy wszyscy zostajemy w tyle” – mówi – „Nasza taktyka obronna polega na pressingu i antycypowaniu, utrudnianiu przeciwnikom wykonywania podań. Musimy więc pracować do ósmego, dziewiątego metra, podwyższać, obniżać, uniemożliwiać rywalowi dojście do „pełnego gazu” w sytuacji jeden na jeden”. Mariusz nie może pozwolić zawodnikowi z naprzeciwka na jego ulubione ruchy. Zawsze zna wcześniej mocne strony przeciwnika. „Jeśli wiem, że ktoś ma super zwód w pełnym biegu, to wiadomo, że nie czekam na niego na siódmym metrze, bo już jestem na straconej pozycji. Jeśli ktoś dysponuje rzutem z dystansu, to też szybciej muszę do niego wyjść” – tłumaczy zawodnik.

Choć formowanie defensywy to wybitnie zespołowa sprawa, to jednak mocno bazuje na indywidualnych umiejętnościach. Co z tego, że zawodnicy będą w obronie doskonale współpracować, komunikować się i przekazywać sobie rywali, skoro będą po uczniowskiemu dawać się ogrywać w pojedynkach jeden na jeden? Niemniej, aspekt drużynowy jest tutaj bardzo ważny. „Wszystko musi być ustalone. Ja nie mogę sobie wylecieć do przodu, bo tak mi się podoba” – mówi Kaczka – „A jak już wylecę, to koledzy muszą wiedzieć, że idę z zawodnikiem do końca albo przekazuję go dalej.”

NAJTRUDNIEJSI DO OBRONY

Najtrudniejsi do obrony są dla Mariusza w miarę niscy zawodnicy – „Wzrost do około 1,90 m, szybcy dynamiczni, grający cały czas jeden na jeden”. Brzmi znajomo? „Tak, Uros jest bardzo trudny do obrony” – potwierdza rozgrywający – „Wyższych zawodników broni się łatwiej, bo nie są aż tak mobilni, tak zwinni i szybcy”.

Czy na pewno? A nasz naczelny spryciarz, Krzysiek Lijewski? A to wyskoczy wysoko ponad defensywę, a to błyskawicznie wykona „wrzutkę” do koła lub poda piłkę do skrzydła za plecami tak, że nikt nawet nie będzie wiedział kiedy to zrobił. „Tak, on akurat jest wyjątkiem. Zwodzi, rzuca, wchodzi między zawodników. Na szczęście nie ma aż tylu takich zawodników!” – śmieje się Kaczka.

SIŁA TEŻ MA ZNACZENIE

Choć, jak już ustaliliśmy, postura nie jest kluczową kwestią przy wyborze pozycji w defensywie, to nie da się tematu fizyczności zupełnie pominąć. „Jej rola jest spora, zwłaszcza gdy mówimy o rywalizacji z obrotowym” – zaczyna Kaczka. Ale to nie jest tak, że z każdym obrońcy radzą sobie tak samo. „Na przykład Rastko Stojković jest typem biegającego kołowego, który szuka sobie pozycji. Julen z kolei to taki, który stawia zasłony i jak już się ustawi, to czeka na piłkę. Niemniej, w obu przypadkach siła fizyczna jest bardzo potrzebna do przepychania się, do kontaktu z przeciwnikiem, który jest w pełnym biegu i trzeba się z nim zderzyć” – uzupełnia.

Należy jednak zaznaczyć, że filozofii gry Talanta Dujszebajewa daleko jest do okrzepłych wzorców zza naszej zachodniej granicy, a bardziej nawiązuje do hiszpańskiej finezji – „Nasza obrona nie polega na typowej fizycznej, bundesligowej grze. U nas jest dużo przewidywania przeciwnika. Trzeba stanąć na linii podania, pokazać, że wychodzi się po piłkę, żeby zaraz potem się cofnąć. Chodzi o to, by wybić przeciwnika z jego rytmu. Fizyczną siłę należy pokazać, gdy dochodzi do prób penetracji obrony.”

IDEALNA POSTURA NA „DWÓJCE”

Siła to mocna strona Mariusza, który pod tym względem plasuje się w czołówce kieleckich zawodników. Ponoć najwięcej „na klatę” wyciskają właśnie on, Michał Jurecki i Julen Aguinagalde. Rozgrywający przyznaje, że i tak zawsze można coś poprawić, by być lepiej przystosowanym do gry – „Jasne, że chciałbym być szybszy, silniejszy i skakać wyżej, i mocniej rzucać. Nie mam jednak na to za bardzo wpływu, mogę co najwyżej poprawić trochę siłę czy mobilność na nogach, więc nie skupiam się na tym. Bardziej pracuję się nad tym, co mogę zrobić na parkiecie, czyli na przykład szybciej wyjść do zawodnika albo mocniej się z nim zderzyć.”

Jednocześnie stanowczo podkreśla, że nie ma czegoś takiego jak idealna postura na „dwójkę”, podając przykład Mateusza Jachlewskiego – „On też gra na tej pozycji, a mamy przecież zupełnie różne sylwetki i sposoby poruszania się. Dlatego też inaczej wygląda nasza praca w obronie. On wychodzi trochę wyżej, staramy się nie zostawiać go z kołem typowo dwa na dwa. On zwykle idzie z rozgrywającym do góry, a środkowy obrońca zostaje z kołem.”

Tekst pochodzi z pierwszego numeru informatora meczowego #dawajDAWAJ, przygotowanego na mecz z MMTS-em Kwidzyn (09.09.2017r.).