PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Po meczu: Więcej "zimnej krwi" i przewaga byłaby większa

Autor: Dodano: 2017-04-12, 20:13 0

Kielczanie wysoko pokonali w pierwszym spotkaniu pófinału PGNiG Pucharu Polski - Gwardię Opole 38:23 (18:10). To duża zaliczka przed spotkaniem rewanżowym, które odbędzie się w Opolu. 

Rafał Kuptel (trener Gwardii Opole): Adam Malcher jest silnym punktem naszej drużyny i to także jego zasługa, że zajęliśmy taką pozycję w fazie zasadniczej PGNiG Superligi i awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski. Dziś na parkiecie było widać różnicę poziomu. Staramy się dawać "ogrywać" młodym zawodnikiom. Spotkanie rozstrzygnęło się praktycznie po dziesięciu minutach i chciałem dać odopocząć dwóm skrzydłowym, a młodszym dać szansę pokazania się na parkiecie. 

Mateusz Jachlewski (Vive Tauron Kielce): Nasza gra nie wyglądała tak do końca, jak sobie to założyliśmy. Wynik jest wysoki, ale chcieliśmy wygrać jeszcze większą różnicą goli. Nasze straty w ataku i nietrafione rzuty spowodowały, że Gwardia Opole też mogła wyprowadzać kontrataki. 

Krzysztof Lijewski (Vive Tauron Kielce): Staraliśmy się każdą piłkę "ciągnąć do przodu", ponieważ zależało nam, żeby szybko odskoczyć rywalowi. Zapominaliśmy jednak wracać do obrony, po straconych piłkach i przestrzelonych rzutach. Przeciwnicy w pierwszej połowie zdobywali bramki po kontratakach i trener nas uczulił w szatni na szybki powrót do defensywy. W drugiej połowie wyglądało to inaczej, ale przestrzeliliśmy za dużo sytuacji "sam na sam" z bramkarzem. Gdybyśmy zachowali więcej "zimnej głowy" to przewaga byłaby jeszcze większa. 

Talant Dujszebajew (trener Vive Tauron Kielce): Myślę, że nie wykorzystaliśmy za dużo sytuacji "jeden na jeden", ale też musimy powiedzieć, że Sławek Szmal w pierwszej połowie bronił bardzo dobrze. Do przerwy mieliśmy już osiem goli przewagi i mogliśmy kontrolować przebieg spotkania. W końcówce w zespole z Opola pojawiło się kilku bardzo młodych zawodników i zrobiliśmy różnicę. Absencja Urosa spowodowana jest tym, że dostał możliwość zobaczyć się z narodzoną niedawno córką, ponieważ nie miał okazji jeszcze jej widzieć. Michał Jurecki od wczoraj ma gorączkę, bierze antybiotyk i mam nadzieję, że do poniedziałku już wyzdrowieje. 

Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!