PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Wygrywamy w ERGO Arenie

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2017-11-07, 20:03 2

W meczu dziewiątej serii PGNiG Superligi pokonaliśmy na wyjeździe Wybrzeże Gdańsk 32:26. Po początkowym kiepskim wrażeniu obie ekipy podkręciły tempo i sprezentowały kibicom całkiem niezłe widowisko. W drużynie gości nie zagrał kontuzjowany obrotowy Łukasz Rogulski, a już w pierwszych minutach spotkania urazu doznał rozgrywający Ramon Oliviera. W naszym zespole zabrakło Michała Jureckiego i Urosa Zormana, którzy z Paryża wrócili prosto do Kielc. W drugiej połowie drobnego urazu stopy doznał Sławomir Szmal. By nie ryzykować poważniejszej kontuzji, na boisku od razu pojawił się Miłosz Wałach. Forma Kasy nie jest zagrożona.

Wybrzeże Gdańsk – PGE VIVE Kielce 26:32 (12:17)

Wybrzeże Gdańsk: Pieńczewski, Chmieliński, Suchowicz – Prymlewicz 5, Wróbel 5, Podobas 4, Gądek 3, Adamczyk 2, Kondratiuk 2, Bednarek 1, Komarzewski 1, Oliveira 1, Sulej 1, Papaj

PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach – Bielecki 6, Aginagalde 4, Jurkiewicz 4, Strlek 4, Dujshebaev 3, Bombac 2, Djukić 2, Mamić 2, Bis 1, Jachlewski 1, Janc 1, Kus 1, Lijewski 1

Pierwsza siódemka: Szmal – Djukić, Lijewski, Bis, Bombac, Mamić, Jachlewski

Pierwsze minuty spotkania upłynęły pod znakiem kiepskiej skuteczności w ataku naszego zespołu. A to Marko Mamić ucelował bramkarza, a to Darko Djukić nie wykorzystał rzutu karnego, a to spudłował Krzysztof Lijewski, a za chwilę Bartek Bis i ponownie Mamić. Sporo było w tym wszystkim szarpaniny i niefrasobliwości w naszych szeregach, ale trzeba przyznać, że bardzo dobrze między słupkami gospodarzy sprawował się także Maciej Pieńczewski. Gdańszczanie powoli dokładali na swoje konto pojedyncze bramki i po ośmiu minutach prowadzili 3:1, a po dwunastu 5:2, z czego po dwa razy trafiali z kontry i z siedmiu metrów.

Gra dłużyła się jak trasa z Kielc do Gdańska przed oddaniem ostatniego odcinka autostrady A1. Po dwudziestu minutach na tablicy wyników widniał rezultat zaledwie 7:6 dla gospodarzy. Obie ekipy grały bardziej w poprzek niż wzdłuż boiska, ale wkrótce ożywczy powiew świeżości wniosła na boisko druga szóstka graczy naszego zespołu: Karol Bielecki, Mariusz Jurkiewicz, Alex Dujshebaev, Julen Aginagalde, Blaz Janc i Manuel Strlek. Pierwszy z nich zaczął skutecznie egzekwować rzuty karne, drugi narzucił konkretne tempo grze ofensywnej i sam w ciągu kilku minut zdobył trzy bramki, Manu natomiast bezlitośnie kontrował ekipę Marcina Lijewskiego. Po pięciu trafieniach z rzędu na cztery minuty przed końcem pierwszej partii prowadziliśmy już 14:9 i tę przewagę utrzymaliśmy do przerwy przy wyniku 17:12.

Na drugą partię ponownie wyszedł pierwszy skład żółto-biało-niebieskich, ale tym razem w dużo żwawszej odsłonie. Cztery bramki z rzędu i odjechaliśmy gospodarzom na 21:13. Gra zaczęła zyskiwać na widowiskowości. A to wrzutkę zaserwowali kibicom Dean Bombac i Darko Djukić, a to niemal spod sufitu ERGO Areny potężnym trafieniem uraczył gdańszczan Marko Mamić, a to w pełnym biegu imponujący przechwyt zaliczył Piotr Papaj, a za chwilę imponującą bombę do bramki kielczan posłał Adrian Kondratiuk. Ta, od trzydziestej piątej minuty strzeżona była przez Miłosza Wałacha, który na prośbę Sławka Szmala zastąpił go na boisku.

Im bliżej końca spotkania, tym więcej było biegania. Czasem trochę nieskładnej bieganiny, ale w większości przypadków po prostu kontr i szybkich wznowień gry. W zespole gospodarzy wyróżniał się skrzydłowy, Wojciech Prymlewicz, uruchomił się także niezbyt widoczny wcześniej Mateusz Wróbel. W PGE VIVE wciąż skuteczny w rzutach karnych był Karol Bielecki, a w grze aktywni byli przede wszystkim Julen Aginagalde, Mariusz Jurkiewicz i Alex Dujshebaev. Kielczanie bez większych problemów utrzymywali wypracowaną wcześniej przewagę i ostatecznie zakończyli spotkanie wynikiem 32:26.

Ocena:

Komentarze (2)

Dołacz do dyskusji
  • rav :
    + -2 -

    @CZECZEN - najwyraźniej dodajesz komentarz do artykułu, którego nie przeczytałeś nawet. Cytuję:
    "W drugiej połowie drobnego urazu stopu doznał Sławomir Szmal. By nie ryzykować poważniejszej kontuzji, na boisku od razu pojawił się Miłosz Wałach. Forma Kasy nie jest zagrożona."


    zgłoś do usunięcia
    CZECZEN :
    + 2 -

    wszędzie zamieszczone info o kontuzji Kasy _ wszędzie tylko nie na klubowej stronie _ ot taki szacunek dla kibiców


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!