PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Przełamać niechlubną passę - teraz albo nigdy!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2017-11-12, 06:25 0

„Jeśli ktoś nie ma w sobie wiary, w ogóle nie powinien wychodzić na parkiet” – mówi Michał Jurecki. Za cztery dni minie dokładnie rok od meczu, w którym zdobywaliśmy ostatnie wyjazdowe punkty w Lidze Mistrzów. A który moment mógłby być lepszy na przełamanie złej passy, aniżeli rocznica?

Wnioskując po danych liczbowych, nasz niedzielny rywal zdecydowanie rysuje się jako najsłabsza drużyna w naszej grupie i w ogóle jedna z najsłabszych w całej Lidze Mistrzów. Po sześciu kolejkach Aalborg zgromadził na swoim koncie dwa punkty, wygrywając we własnej hali tylko z Celje. Gorszy dorobek punktowy ma w tym sezonie jedynie Orlen Wisła Płock – jeden punkt.

Wychodząc jednak ze świata liczb, a przypatrując się grze Duńczyków, wychodzi na to, że jest to jednak całkiem solidna ekipa. W tych meczach, które przegrywała, w większości dobrze walczyła i ulegała nieznacznie – mówi Michał Jurecki. Z Kielem przegrali jedną bramką pięć sekund przed końcem meczu, we Flensburgu na minutę przed końcem przegrywali tylko jedną bramką – uzupełnia Talant Dujszebajew – Nie możemy lekceważyć żadnego przeciwnika. O nas też wyniki za dobrze w tym sezonie nie świadczą.

Aalborg to młody zespół, ze średnią wieku poniżej dwudziestu pięciu lat. To właśnie wokół młodości skupione są jego największe atuty. Mają młodą, silną drużynę, która gra bardzo szybko – charakteryzuje Duńczyków Alex Dujshebaev – Do tego dysponują zawodnikami, którzy naprawdę dobrze rzucają z dziewiątego, dziesiątego metra, będziemy musieli na nich uważać.

Michał Jurecki dodaje – Oni bardzo dużo biegają, dzięki szybkości potrafią w kilka minut nagle zmienić wynik w jedną lub w drugą stronę. Trener Dujszebajew zwraca również uwagę na solidną defensywę rywali – To mocna skandynawska obrona 6-0, z której budowane są kontrataki, ale grają też systemem 5-1, dlatego to naprawdę niewygodny przeciwnik.

No dobrze, ale ten niewygodny przeciwnik ostatecznie jednak większość spotkań przegrywa. Musi więc mieć jakieś słabsze strony. Również szybkość – ocenia Alex – Gdy grają tak szybko, zdarza im się tracić piłki, a to szanse dla nas, by zdobywać bramki z kontrataków. Wydaje mi się, że ten zespół lepiej biega do ataku niż do obrony.

Młodość – dodaje Didziuś – Brakuje im doświadczenia w końcówkach, dlatego nie potrafią przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

Od ostatniego wyjazdowego zwycięstwa kielczan w Lidze Mistrzów minął już niemal rok. Do rocznicy brakuje tylko czterech dni. Poprzednie punkty w hali rywala zdobywaliśmy bowiem 16 listopada, w meczu z Zagrzebiem. Bardzo nas to denerwuje, bo u nas w domu potrafimy grać bardzo dobrą piłkę ręczną, wygrywać, zdobywać punkty z najlepszymi, a na wyjazdach coś nas blokuje – mówi Michał – Na pewno plan na ten sezon mamy zupełnie inny, niż wskazywałaby pozycja, którą obecnie zajmujemy w grupie.

Mamy do przerwania passę, która jest niechlubna – komentuje Karol Bielecki. A który moment mógłby być lepszy na jej przerwanie niż rocznica? Zawodnicy są bardzo zmotywowani, a mecz z Aalborgiem będzie o tyle trudny, że poza rywalami i kibicami, kielczanie będą także zmagać się z własnymi emocjami. Jest w nas sportowa sportowa złość, ale trzeba myśleć chłodną głową, bo emocje to nie wszystko. Na emocjach można wygrać jeden, góra dwa mecze w całym sezonie, a niestety w większości przypadków trzeba wykazać się sprytem i doświadczeniem oraz tym, co wytrenowało się na treningu – mówi Dzidziuś.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że pierwsze dwa mecze na wyjeździe powinniśmy wygrać. Nie wygraliśmy i z tego względu mamy teraz ciężką sytuację, ale jesteśmy pewni naszej wartości i meczem z Aalborgiem to potwierdzimy – dodaje bojowo Karol.

Przed niedzielnym spotkaniem Talant Dujszebajew podkreśla jeszcze jedną ważną rzecz. W ubiegłym roku, na grudniowe wakacje rozjeżdżaliśmy się będąc pierwszymi w grupie, a nie zakwalifikowaliśmy się do ósemki. Nasz cel, to po pierwsze, oczywiście wygrywać każdy kolejny mecz, ale po drugie, pojechać do Kolonii. Podpiszę się w ciemno pod scenariuszem, w którym będziemy szóści w grupie i awansujemy do Final Four – uśmiecha się szkoleniowiec.

Wierzę w siebie i wierzę w ten zespół. Jeśli ktoś nie ma w sobie wiary, w ogóle nie powinien wychodzić na parkiet – jak na kapitana przystało, podkreśla Michał Jurecki.

Mecz rozpocznie się w niedzielę, 12 listopada, o godz. 16:50, w Jutlander Bank Arena, która częściowo spłonęła w pożarze latem, tego roku. Duńczycy zdążyli dość szybko ją odnowić i ponownie rozgrywają spotkania w tym obiekcie. Transmisja meczu od 16:45 w Canal+ Sport.

 

Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!