PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Mamy dwa punkty w Aalborgu!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2017-11-12, 18:06 7

Udało się! Po niemal roku przerwy i sześćdziesięciu minutach solidnej walki w Aalborgu zespół PGE VIVE Kielce zdobył dwa punkty w wyjazdowym meczu Ligi Mistrzów. Żółto-biało-niebiescy pokazali się z bardzo dobrej strony i już w trakcie pierwszej połowy wypracowali sobie czterobramkową przewagę, którą zdołali obronić do końca meczu. Teraz przed nami dwa spotkania w domu, rewanż z Aalborgiem i PSG, a kolejny wyjazdowy mecz dopiero za trzy tygodnie, 2 grudnia, gdy zmierzymy się z Telekomem Veszprem.

Aalborg Handbold – PGE VIVE Kielce 30:34 (14:18)

Aalborg Handbold: Pedersen, Aggefors – Smarason 8, P. W. Larsen 2, Barthold 1, M. Larsen 5, Hassellund, Hald Jensen 1, Holst Jensen 7, Jotić 1, Atlason, Pedersen, Antonson, Juul-Lassen 5

PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach – Jurecki 5, Dujshebaev 3, Kus, Aginagalde 5, Bielecki 2, Jachlewski 2, Strlek 4, Janc 4, Lijewski 3, Jurkiewicz, Zorman, Mamić 1, Bombac 4, Djukić 1

Pierwsza siódemka: Szmal – Jachlewski, Bielecki, Bombac, Aginagalde, Lijewski, Djukić

W spotkaniu z Aalborgiem wystartowaliśmy zupełnie inaczej niż tydzień temu w meczu z PSG. Z wyjściowej siódemki, którą Talant Dujszebajew wystawił w Paryżu, w zespole zostali jedynie Sławek Szmal i Julen Aginagalde. Na środku rozegrania świetnie spisywał się Dean Bombac, który w ciągu dwudziestu minut zdobył cztery bramki. Niezbyt dobrze wszedł w mecz Karol Bielecki, dlatego dość szybko na boisku zastąpił go Michał Jurecki, a tradycyjnie w połowie pierwszej partii na parkiecie pojawili się Alex Dujshebaev i drugi „komplet” naszych skrzydłowych, Blaz Janc i Manuel Strlek.

Fot. Krzysztof Bujnowicz / Radio Kielce

Rozpoczęliśmy od przewagi 3:1, ale Duńczycy szybko wyrównali i gra toczyła się punkt za punkt. Około piętnastej minuty nastał w naszych szeregach czas skrzydeł: kolejno bramki zdobywali Darko Djukić, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek i Blaz Janc. Gospodarze nieco się zacięli i wkrótce prowadziliśmy już 14:9. Spora w tym zasługa naszej defensywy, którą w trakcie spotkania szkoleniowiec z wariantu 5-1 zamienił na system 6-0. Nasz zespół sporo kontrował, co przynosiło mu łatwe zdobycze bramkowe.

Niestety, chwila dekoncentracji naszych zawodników przełożyła się na niespodziewaną zamianę miejsc. W ciągu paru minut to Duńczycy kilka razy nas skontrowali i nasza przewaga szybko stopniała do 15:14. Wtedy jednak nieomylny w rzucie karnym okazał się Karol Bielecki, a w kolejnych kontrach Manuel Strlek i Blaz Janc. Do szatni schodziliśmy prowadząc 18:14.

Fot. Krzysztof Bujnowicz / Radio Kielce

Na drugą połowę w ataku z „drugiej” zmiany pozostał Alex Dujshebaev, a po lewej stronie Deana Bombaca pojawił się Marko Mamić, który w pierwszej partii grał jedynie w obronie. Obaj bardzo szybko wpisali się na listę strzelców tej części meczu. U Duńczyków natomiast imponująco celownik wyregulował sobie rozgrywający Andreas Holst, który dwa razy z rzędu potraktował Sławka Szmala precyzyjnie wymierzonymi rzutami tuż pod porzeczkę, a po chwili dołożył jeszcze trafienie po koźle z kontrataku. Powoli udało nam się powiększyć przewagę i po dziesięciu minutach prowadziliśmy 23:18.

W defensywie wciąż egzamin zdawała formacja 6-0. W tym okresie gry gospodarze zdobywali bramki średnio co dwie i pół minuty. Wtedy rozpoczął się w obu zespołach etap „one man show”. Dla Kielc w trzech kolejnych akcjach trafiał jedynie Michał Jurecki, a dla Aalborga, również trzy razy celnie rzucał Janus Smarason.

Fot. Krzysztof Bujnowicz / Radio Kielce

Mimo usilnych starań, podopieczni Arona Kristjanssona nie byli w stanie zbliżyć się do zespołu gości bardziej niż na trzy trafienia. W dwudziestej trzeciej minucie gospodarze zdołali podgonić do wyniku 25:28, później wychodzili wysoko niemal do indywidualnego krycia rywali, ale nasi zawodnicy konsekwentnie zdobywali kolejne trafienia i wreszcie, po sześćdziesięciu minutach solidnej walki wywalczyliśmy pierwsze dwa wyjazdowe punkty w Lidze Mistrzów, wygrywając z Aalborgiem Handbold 34:30.

Ocena:

Komentarze (7)

Dołacz do dyskusji
  • mike :
    + 4 -

    do kibiCK: zgoda, bez obrony. Ale jednak bramkarz drużyny marzącej o Final Four powinien w każdym meczu dodać coś od siebie. Z tych 8 obronionych przez Sławka piłek dwie były po bloku więc szału nie ma. Za tydzień obowiązkowe dwa punkty a dalej będzie już tylko trudniej.


    zgłoś do usunięcia
    przekora1 :
    + 3 -

    Gratulacje dla drużyny,ważne zwycięstwo,które było chłopakom bardzo potrzebne.Mam nadzieję że teraz będzie tylko lepiej.Dobrze,że kolejne dwa mecze gramy u siebie,to duży komfort.W końcu Dzidzia zaczął grać i oby to był dobry prognostyk na kolejne mecze.Na koniec,dziś dobrze zagrał Bombek.


    zgłoś do usunięcia
    kibiCK :
    + 4 -

    do mike

    Nie bez bramkarza tylko bez obrony. Przy takiej obronie, która w ogóle nie pomaga bramkarzowi nie ma się co dziwić, że w tym meczu mieliśmy tylko 8 obronionych piłek.


    zgłoś do usunięcia
    kibiCK :
    + 4 -

    Bardzo dobry atak i bardzo przeciętna obrona. Znów bronimy na radar. Nie ma dojścia do zawodnika atakującego. Włączcie sobie ten mecz jeszcze raz i przyjrzyjcie się naszej defensywie. Cały czas próbujemy łapać na blok. Trenerze to nie siatkówka! Straciliśmy 30 bramek w kolejnym meczu. Bez dobrej obrony nie możemy też pociągnąć kontry. Z lepszym zespołem przy takiej obronie będzie nam ciężko wygrać. Cieszą 2 punkty tym bardziej przy porażce THW Kiel z Celje, ale z obrony nie możemy być zadowoleni.


    zgłoś do usunięcia
    grzesiekk :
    + 3 -

    Żeby nie bylo, ze pisze tylko po porazkach - gratulacje, najważniejsza jest wygrana i przelamanie a slaby Aalborg byl ku temu idealnym przeciwnikiem.
    Atak okej, slaba obrona, liczą sie punkty szczegolnie, ze Celje wygralo w Kilonii i teraz nadal do 7 miejsca, ktore nie wychodzi z grupy mamy jeden punkt.
    Musowo wygrac za tydzien, z Celje i Mieszkovem u siebie no i liczyc na jakies moze punkty w Veszprem, Flensburgu a najbardziej realne w Kielu.
    Brawo moze i z 10 min ale Mamic pogral w ataku, rzucil bramke i nie zepsuł nic.


    zgłoś do usunięcia
    petertk :
    + 6 -

    Brawo.mam nadzieję ze teraz już odbijemy się od dna.


    zgłoś do usunięcia
    mike :
    + 5 -

    Gratulacje i tyle bo nie ma co się podniecać wygraną z szóstą drużyną słabej ligi duńskiej, grającą bez dwóch zawodników (w tym podstawowy obrońca) plus trzeci schodzi z kontuzją na początku meczu. Oby ten mecz był przełomowy dla Dzidziusia bo bez lewego rozegrania nie gra chyba żadna drużyna. Kolejny mecz bez bramkarza, 8 obronionych piłek przy 30 wpuszczonych


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!