PGE VIVE KIELCE

Aktualności

W czerwonym kotle o ostatnie punkty w tym roku!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2017-12-01, 18:07 1

W sobotę, 2 grudnia, o godz. 18:00, kielczanie zagrają z zespołem Telekom Veszprem HC w pożegnalnym meczu VELUX EHF Champions League tego roku. Nasi zawodnicy zrobią wszystko, by w rewanżu nie dzielić się punktami i wzmocnić swoją pozycję w tabeli. Kolejna okazja dopiero w lutym.

Cokolwiek by się nie stało, na zimową przerwę w rozgrywkach Ligi Mistrzów udamy się z piątego miejsca grupy B. Ostatnimi wynikami wybudowaliśmy sobie trzypunktowy bufor dzielący nas zarówno od czwartego Kielu (jedenaście punktów ma również trzeci w grupie Veszprem), jak i od szóstego Celje (pięć punktów ma także siódmy Brześć). W sobotę jednak powalczymy o bardzo istotne punkty, nie w perspektywie zimy, ale w kontekście końcowej klasyfikacji w tabeli, a tu wciąż jest o co się bić.

Choć w minioną środę fenomenalny Andreas Wolff nieco utrudnił nam plany pięcia się po grupowej drabince, powstrzymując zdezorientowany Flensburg w ich własnej hali i umacniając THW Kiel na czwartej pozycji, trener Talant Dujszebajew nie zamierza odpuszczać walki o najwyższe miejsca. To bardzo zły wynik dla nas, chciałbym, by ten mecz wygrał Flensburg. Oby Wolff rozgrywał takie mecze w koszulce Kielc – uśmiecha się szkoleniowiec – My wciąż jednak będziemy walczyć o najwyższe cele, nadal mamy realne szanse zakończyć jako drudzy.

Pierwsza z tych szans w sobotę rozłoży nam się na parkiecie Veszprem Areny. Trzeba ją będzie tylko zgarnąć. Po październikowym remisie 32:32 w Hali Legionów pozostał niedosyt, bo kielczanie grali znakomicie i bardzo, bardzo mało zabrakło, by po tamtym spotkaniu cieszyć się z kompletu punktów. Graliśmy bardzo dobrze, wszystko szło tak, jak sobie zaplanowaliśmy – ocenia Krzysztof Lijewski – Funkcjonowały elementy, na które trener nas uczula, czyli twarda obrona, spokój i koncentracja w ataku. Niestety, nie udało nam się dowieźć tego zwycięstwa do końca, więc po meczu był słodko-gorzki posmak.

Zabrakło nam szczęścia – dodaje Marko Mamić – sami też narobiliśmy trochę głupich błędów. Wtedy jeszcze szukaliśmy naszej formy. To trudne, bo skutkowało tym, że graliśmy przeciwko Veszprem i przeciwko nam samym, a ten zespół doskonale takie rzeczy wyczuwa. Teraz mamy więcej pewności siebie i wydaje mi się, że możemy u nich zdobyć dwa punkty.

Chorwat już dobrze zadomowił się w Kielcach i czuje się pewnie w zespole. Początkowo grał głównie w obronie, ale ostatnio dostaje coraz więcej czasu w ataku. Dlaczego nie tak dużo, jakby chciał, wyjaśnia sam Marko. Miałem problemy z kostką. Nabawiłem się kontuzji w polskiej lidze, któryś z zawodników nadepnął mi na stopę. Z Paryżem i z Aalborgiem nie czułem się jeszcze w stu procentach dobrze. Myślę, że w sobotę będę grał już więcej w ataku – uśmiecha się rozgrywający, który na czwartkowym spotkaniu z mediami mówił po polsku, podobnie jak Alex Dujshebaev tydzień wcześniej – Czuję się bardzo dobrze, mam więcej pewności siebie i myślę, że będzie coraz lepiej. Marko zna z reprezentacji jednego z bramkarzy Veszprem, Mirko Alilovicia. Jego wiedza może więc przydać się przed rewanżem. Trzeba mu rzucać na górę, nie na dół. Ona ma bardzo długie ręce i nogi, więc lepiej broni doły. Lepiej rozrzucać piłkę po okienkach - zdradza, puszczając oczko.

Telekom Veszprem ostatnio przegrał w Lidze Mistrzów trzy mecze z rzędu, także we własnej hali z Paris Saint-Germain. Czy można już więc wnioskować, że Węgrzy chwilowo znaleźli się w dołku? Każda drużyna prędzej czy później łapie gorszy okres, może akurat teraz padło na nich, ale jeśli są w dołku, to na pewno szybko z niego wyjdą – przestrzega Krzysztof Lijewski. To tylko wniosek, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Nie da się za każdym razem wygrywać wszystkiego. Forma może być gorsza, lepsza, ale najważniejszy jest wynik końcowy – uzupełnia Talant Dujszebajew.

Największym atutem naszych sobotnich rywali zdaje się być ich hala, która zawsze na takie spotkania wypełnia się tłumem czerwonych koszulek i szalików. Kibice bardzo pomagają swojemu zespołowi, każdemu przeciwnikowi bardzo ciężko się tam gra – uśmiecha się Marko Mamić – Ale poto właśnie gram w handball. Lubię grać w takich halach, w takiej atmosferze.

Nasi zawodnicy nie będą jednak w tym kotle sami! Wspierać żółto-biało-niebieskich pojedzie z Kielc ponad sto pięćdziesiąt kibiców. Oby wspólnymi siłami, mięśniami i gardłami, udało się wydrzeć Veszprem dwa wyjazdowe punkty. Pozostali niech dmuchają i chuchają w telewizory, by kielczanie mieli sprzyjające wiatry, ażeby rozwinąć skrzydła! Adasiowi Małyszowi pomagało, to czemu miałoby nie pomóc naszym chłopakom?

Początek transmisji w nSport+ HD oraz w Eleven Sports 1 o godz. 17:55.

Ocena:

Komentarze (1)

Dołacz do dyskusji
  • kibiCK :
    + 4 -

    Hajra Kielce! Hajra Veszprem!

    Beautiful choreography of Veszprem fans!


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!