PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Ivić: Przyjdzie jeszcze czas na kadrę i medale

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2018-01-09, 11:24 0

Przygotowania do drugiej części sezonu ruszyły pełną parą. Wbrew początkowym planom na pierwszym treningu w klubie pojawił się Filip Ivić, który pierwotnie miał przebywać na zgrupowaniu kadry w Chorwacji. Ze względu na zbyt duże obciążenia dla niedawno kontuzjowanego kolana, bramkarz musiał jednak wrócić do Polski. Podczas śledzenia meczów EURO w telewizji, będzie mnie boleć serce, ale zdrowie jest najważniejsze. „Jestem młody, myślę, że przyjdzie jeszcze czas na kadrę i medale” – komentuje Ficio, opowiadając nam nieco o kulisach treningów reprezentacji Chorwacji.

                       

Jak spędziłeś przerwę świąteczną?

Po ostatnim meczu zeszłego roku z Legionowem, który był w środę, wróciłem do Zagrzebia i od następnego poniedziałku wspólnie z reprezentacją Chorwacji przygotowywałem się do mistrzostw Europy. Zajęcia były jednak bardzo ciężkie, we wtorek już mieliśmy trzy treningi, w środę kolejne trzy i spuchło mi kolano. Wtedy Lino Cervar powiedział mi, że mam wracać do domu i przez następne dwa tygodnie nic nie robić, a następnie dołączyć do drużyny klubowej. Tak więc wróciłem do domu, spędziłem czas z rodziną i przyjaciółmi, przez ponad dwa tygodnie byłem tylko w Zagrzebiu.

Na Instagramie chwaliłeś się świątecznymi wypiekami.

To nie moje, mojej dziewczyny Ivy, ja tylko jadłem (śmiech)! Teraz przez trzy tygodnie będę sam w Kielcach, smutno mi bez niej. Będę musiał wszystko robić sam (śmiech)!

W Chorwacji wszyscy już pewnie żyją mistrzostwami?

Tak! To jest mój kraj, moje miasto, Zagrzeb. Ciężko mi, że mnie tam nie ma. Będzie na pewno wspaniała atmosfera. My najpierw gramy w Splicie, potem w Zagrzebiu, ależ tam będzie kocioł! Chorwaci kochają sport, lubią oglądać piłkę ręczną. Podczas śledzenia meczów w telewizji, będzie mnie boleć serce. Ale zdrowie jest najważniejsze. Jestem młody, myślę, że jeszcze przyjdzie czas na kadrę i na medale.

W grupie macie Szwecję, Islandię i Serbię.

To trudna grupa, a najcięższy przeciwnik to Szwecja. Ten zespół zagrał bardzo dobrze dwa ostatnie turnieje mistrzowskie. Mają świetnych zawodników, którzy grają w Bundeslidze i we Francji. Serbia też jest świetna. Gra u nich Nenadić, mój przyjaciel Djukić, czy Rastko Stojković. Wszystkie spotkania będą ciężkie, ale myślę, że skończymy pierwsi w grupie i weźmiemy ze sobą komplet punktów do kolejnej rundy. Tam pewnie będzie czekać Norwegia, Francja i ktoś jeszcze. Znów łatwo nie będzie, ale uważam, że damy radę.

Tryb przygotowań kadrowych pokazuje, że wszystko podporządkowane jest tym mistrzostwom.

Zgadza się, trenowaliśmy bardzo ciężko. W poniedziałek mieliśmy jeden trening, w poniedziałek trzy, w środę trzy i w czwartek jeden. I tak dalej, w systemie 3-3-1. Gdy mamy trzy treningi, wygląda to tak, że o siódmej rano jest rower, o 10 siłownia i rzuty, a po południu już stricte piłka ręczna. Pierwsze dwie fazy okresu przygotowawczego są bardzo wymagające, w trzeciej jest już luźniej, skupiamy się na taktyce i grze. Teraz już pewnie na kadrze są po dwa treningi dziennie, bo zostało tylko kilka dni do pierwszego meczu mistrzostw.

Jaka jest szansa, że wrócisz na zgrupowanie kadry?

Chorwacja ma teraz trzech bramkarzy: Ivana Stevanovicia, Mirko Alilovicia i Ivana Pesicia. To duża konkurencja. Ja mogę wrócić tylko w przypadku kontuzji któregoś z nich. Dwóch bramkarzy zawsze będzie w składzie, a trzeci na trybunach. Tak, mogę otrzymać telefon od trenera, ale jest na to mała szansa.

Z punktu widzenia twojego kolana, to chyba lepiej?

Tak, na pewno. Ważne, że spróbowałem obciążeń reprezentacyjnych, ale niestety okazało się, że dla kolana są jeszcze za duże. Dla mojego zdrowia dobrze, że odpoczywałem, przez ostatnie trzy, cztery dni robiłem ćwiczenia tylko na kolano, a teraz przyjechałem do Kielc. Najważniejsze, że jestem zdrowy i przygotowany do gry w klubie.

Jak forma po pierwszym dniu treningów?

Wszystko dobrze. Odpuściłem tylko bieganie i zamiast tego jeździłem na rowerze, skoków po schodach zrobiłem jedną serię, później Talant powiedział mi, bym już odpuścił. Potem normalnie robiłem siłownię i wziąłem udział w treningu z piłkami. Jest w porządku.

Jest połowa sezonu. To, co było w zeszłym roku oddzielamy grubą krechą?

Dla mnie najważniejszy będzie mecz z Flensburgiem. Zostały cztery spotkania w grupie Ligi Mistrzów i na nich się skupiamy. To będzie ciężki okres, Kiel i Flensburg u nas grały super, a w domu, w Bundeslidze grają perfekcyjnie. Niemniej, wierzę w mój zespół, myślę, że osiągniemy dobry rezultat na koniec sezonu.

 

Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!