PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Na wyjeździe demolujemy Piotrków!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2018-02-03, 13:43 0

W meczu 20. serii PGNiG Superligi pokonaliśmy na wyjeździe Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 43:24 (26:10). Od samego początku zawodnicy PGE VIVE Kielce gromili gospodarzy, wypracowując po dziesięciu minutach spotkania przewagę 11:1. Bardzo dobry występ odnotowali obaj nasi bramkarze, Sławomir Szmal i Filip Ivić. W meczu nie wystąpili Mateusz Kus, Uros Zorman i Karol Bielecki.

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski – PGE VIVE Kielce 24:43 (10:26)

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski: Procho, Pyrka, Schodowski – Kowalczyk, Mróz 1, Urbański 3, Iskra, Góralski 4, Szczepaniak, Surosz 6, Andreou, Pożarek 2, Achruk, Makowiejew, Tórz 4, Rutkowski 4.

PGE VIVE Kielce: Szmal, Ivić – Jurecki 1, Bis, Dujshebaev 3, Aginagalde 2, Jachlewski 2, Strlek 6, Janc 7, Lijewski 2, Jurkiewicz, Mamić 6, Bombac 7, Djukić 7.

Pierwsza siódemka: Szmal – Djukić, Lijewski, Bombac, Bis, Jurecki, Jachlewski

Przyjemnie było oglądać kielczan wreszcie w standardowym ustawieniu, bez konieczności łatania dziur po brakujących ogniwach. Żółto-biało-niebiescy z łatwością rozmontowywali obronę gospodarzy, kontrowali lub wypracowywali rzuty karne, które zamieniali na trafienia. Fantastycznie w bramce rozpoczął Sławomir Szmal, którego zawodnikom Piotrkowianina w ciągu dziesięciu minut udało się pokonać tylko raz. Kielczanie natomiast w tym czasie dziesięciokrotnie umieszczali piłkę między słupkami miejscowych. W kontrze szczególnie uparcie rozkładał ich na łopatki Darko Djukić, rozwijając na krótkich odcinkach zadziwiającą prędkość.

Wreszcie Dmytro Zinchuk nie wytrzymał i poprosił o czas, co odniosło wymierny skutek, bo jego podopieczni nieco zwiększyli częstotliwość zdobywania bramek – w ciągu dwóch minut dołożyli kolejne trzy. Po tym jak na karę odesłany został Piotr Rutkowski, gospodarze postanowili jednak wyprowadzić spomiędzy słupków bramkarza, co skończyło się dla nich utratą dwóch łatwych bramek, zdobytych dla nas przez Alexa Dujshebaeva i Marko Mamicia.

Na dziesięć minut przed przerwą prowadziliśmy 20:7, bezwzględnie wykorzystując błędy Piotrkowianina w ataku, zatrzymując ich rzuty blokiem lub kończynami Sławka Szmala. W kontrataku pałeczkę od Darko Djukicia przejął Manuel Strlek, a po stronie gospodarzy honor zespołu ratował skrzydłowy, Mateusz Góralski, który w tym ostatnim okresie oddał cztery celne rzuty. Po trzydziestu minutach wynik wynosił 26:10 dla kielczan.

Po przerwie między słupkami naszej bramki pojawił się Filip Ivić, a w polu wróciliśmy do wyjściowego składu. Tempo zdobywania goli przez kielczan wyraźnie spadło, co nie wynikało raczej ze zmęczenia, a ze zdrowego rozsądku, bo przewaga nad rywalami i tak była już spora. Przez dwadzieścia minut powiększyliśmy stan konta o zaledwie jedenaście bramek, a na tablicy wyników widniał rezultat 19:37.

Wysoko niemal przy linii środkowej boiska rozgrywanie piłki przeciwnikom utrudniał Alex Dujshebaev, ale gospodarze nieco się rozochocili i coraz odważniej próbowali wciskać piłkę pomiędzy naszych obrońców i tak na przykład nad 22:40, cztery minuty przed końcem spotkania piękną bramkę z biodra zdobył Filip Surosz. Miejscowi kibice do samego końca wspaniale dopingowali swoich zawodników, a jak podkreślali po meczu gracze Piotrkowianina, skutecznym wabikiem był dla nich zespół PGE VIVE Kielce, który ostatecznie wygrał z gospodarzami 43:24.

Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!