PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Jachlewski: Miło jest wrócić do Hali Legionów

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2018-02-06, 21:31 0

Długa to była rozłąka, ale wreszcie żółto-biało-niebiescy wrócili na kielecki parkiet. W pierwszym domowym meczu 2018 roku pokonaliśmy we własnej hali Meble Wójcik Elbląg 43:25. W pierwszej połowie goście, pomimo mocno okrojonego składu, radzili sobie nadspodziewanie dobrze. W drugiej lepiej zafunkcjonowała nasza defensywa, dzięki czemu nasi zawodnicy zdobywali dużo więcej bramek, przede wszystkim z kontrataku. Po meczu kielczanie cieszyli się z wyniku, a także z możliwości gry przed własną publicznością, za którą już porządnie się stęsknili.

Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE Kielce: Zawsze dla nas najważniejsi są kibice i możliwość grania w naszej hali. Zagraliśmy już kilka meczów poza Kielcami, a teraz wreszcie mogliśmy wystąpić przed naszą publicznością, z czego bardzo się cieszymy. Trzeba przyznać, że przeciwnik grał bardzo dobrze przez pierwsze trzydzieści minut, był bardzo zdyscyplinowany, wykorzystywał nasze pomyłki. Jestem jednak zadowolony z tego, że przećwiczyliśmy kilka rzeczy, które chciałem przećwiczyć, np. oba warianty obronne, 6-0 i 5-1 z wysuniętymi Mateuszem i Alexem. Popełniliśmy kilka błędów, które musimy poprawić, ale to normalne po tak małej ilości wspólnych treningów. Jutro już zaczniemy przygotowania pod Flensburg, mamy dwa treningi, to będzie bardzo ważny mecz i dla nas i dla nich. Wiemy, że zagramy na trudnym terenie, ale my jesteśmy PGE VIVE i zawsze chcemy walczyć o zwycięstwo.

Mateusz Jachlewski, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Miło jest wrócić do Hali Legionów. Każdy mecz w Kielcach dobrze wspominam, lubię tu grać i myślę, że każdy z zawodników ma takie samo zdanie, przed naszą publicznością miło jest występować, obojętnie czy to liga polska czy Liga Mistrzów. Dobrze, że zaczęliśmy od wygranej.Przed meczem założyliśmy sobie, by grać twardo w obronie i rzucać łatwe bramki z kontry, poza tym w ataku mieliśmy grać krótko i szybko. W pierwszej połowie nie wychodziła nam gra w defensywie i dlatego zdobyliśmy mniej bramek. W drugiej rzuciliśmy ich zdecydowanie więcej.

Jacek Będzikowski, trener Mebli Wójcik Elbląg: Pierwsza połowa była zdecydowanie lepsza od drugiej, było widać, że później straciliśmy koncentrację. Akcje były zbyt krótkie, za szybko próbowaliśmy je zakończyć, nie wychodziła nam gra z kołowym i to była woda na młyn drużyny z Kielc, która mogła rzucać proste bramki z kontry, a ten element gospodarze mają bardzo dobrze opanowany. Stąd tak duża różnica w końcowym wyniku. W ciągu trzech tygodni zagrać siedem meczów w dziesięciu ludzi z pola to dla nas zabójstwo. Z jednej strony nie wytrzymaliśmy kondycyjnie, z drugiej nakładało się zmęczenie, bo od 17 stycznia gramy praktycznie co trzy dni. Nie jest to oczywiście żadne wytłumaczenie, ale jeden z powodów, dla których skończyło się tak, jak się skończyło. Gramy na pewno ładniej, niż w zeszłym roku, ale brakuje nam stałości, mamy zbyt dużo przestojów. Lepiej się zaprezentowaliśmy, ale to nie jest konkurs piękności. Będziemy walczyć, ale sił nam czasami nie starcza.

Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!