PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Lijewski: Oczy całego Flensburga będą skupione na nas!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2018-02-09, 09:16 1

Przed nami pierwsze starcie tego roku w rozgrywkach Ligi Mistrzów. W niedzielę, 11 lutego, o godz. 19, na wyjeździe zmierzymy się z Flensburgiem. Październikowy mecz w Hali Legionów zakończył się remisem 25:25. Kielczan czeka trudne zadanie, bo tym razem z niemieckim zespołem będą musieli zmierzyć się w, mieszczącej 6,5 tys. kibiców, Flens-Arenie. „Mój brat, Marcin, opowiadał mi, że we Flensburgu piłka ręczna od kilkunastu lat jest sportem numer jeden, potem jest już tylko piłka nożna w czwartej lidze, więc w weekend oczy całego Flensburga będą skupione na nas” – mówi Krzysztof Lijewski.

Do 2016 roku próżno było szukać starć kielczan z drużyną z Flensburga. Ostatnimi czasy jednak częstotliwość starć z północnoniemieckim zespołem wzrosła i zawsze mecze te są wyjątkowo wyrównane. W ćwierćfinałowych spotkaniach Ligi Mistrzów w sezonie 2015/16 na wyjeździe padł remis 28:28, a w Kielcach, w dramatycznych okolicznościach wygraliśmy jedną bramką 29:28, wyszarpując z rąk rywali awans do Final 4, w którym w jeszcze bardziej emocjonujący sposób wygraliśmy cały turniej.

W tym sezonie, w pierwszym meczu z Flensburgiem znów remisowaliśmy, 25:25. Żółto-biało-niebiescy w końcówce stracili kilkubramkową przewagę i musieli podzielić się punktami z niemiecką ekipą. Ostatnimi czasy, faktycznie, często spotykamy się z drużyną z Flensburga. Te mecze są ciekawe nie tylko dla nas, ale także dla naszych kibiców, bo niosą ze sobą wiele emocji, walki, dużo bardzo fajnych bramek. Miejmy nadzieję, że w niedzielę będzie podobnie – mówi Krzysztof Lijewski.

Czy naszym zawodnikom przyświecać będzie chęć rewanżu za stracony w ostatnich sekundach  punkt? Nie ująłbym tego w taki sposób – odpowiada Lijek – Mecz z Flensburgiem u nas w domu był pod nasze dyktando, wydaje mi się, że byliśmy drużyną lepszą, ale niestety zwycięstwa nie udało się dowieźć do końca. Pechowo straciliśmy jeden punkt w końcówce, mam nadzieję, że teraz sportowe szczęście będzie po naszej stronie.

Rozgrywający podkreśla, że cały zespół już nie może doczekać się powrotu do rozgrywek Ligi Mistrzów. Wiem, że wszyscy w drużynie czekają na tego przeciwnika, bo to bardzo duży kaliber i samo przygotowanie do tego meczu jest ogromną radością. Chciałbym, by radość pozostała także po spotkaniu.

Lijek, grając w Bundeslidze, wielokrotnie odwiedzał halę tego 80-tysięcznego miasta, a dodatkowo, w szeregach naszych rywali przez sześć sezonów występował jego brat, Marcin. Krzysztof doskonale zna więc atmosferę panującą we Flens-Arenie. Marcin opowiadał mi, że we Flensburgu piłka ręczna od kilkunastu lat jest sportem numer jeden, potem jest już tylko piłka nożna w czwartej lidze, więc w weekend oczy całego Flensburga będą skupione na nas – uśmiecha się – Każdy sportowiec lubi grać w wypełnionej hali, gdzie kibice znają się na handballu. Najgorzej rozgrywa się mecze przy pustych trybunach lub przy tzw. kibicach piknikowych, którzy myślą sobie „Pójdziemy sobie do teatru albo do kościoła, a później na mecz”. Wiem, że kibice z Flensburga do takich nie należą, bo znają się na piłce ręcznej bardzo dobrze.

Ocena:

Komentarze (1)

Dołacz do dyskusji
  • Handball_Fan :
    + 0 -

    Powodzenie Panowie !!! Słabą jesienią mocno sobie skomplikowaliśmy sytuację. Wygląda że miejsce lepsze niż 5 byłoby wielkim wyczynem. Trzeba by wygrać do końca wszystko !!. Obyśmy zaczęli od niedzieli !!
    W innym wypadku w 1/16 gramy z Barcą lub RHL. Nie statwia nas to na przegranej pozycji ale bez wątpienia nie ułatwia zadania.
    Jedno jest pewne żarty się skończyły. Teraz trzeba bić się o wszystko.
    POWODZENIA !!!!!!!


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!