PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Po wielkich emocjach wywozimy jeden punkt z Flensburga!

Autor: Magda Pluszewska, fot. G. Trzpil Dodano: 2018-02-11, 19:41 12

Po wielkich emocjach znów remisujemy z niemiecką ekipą w Lidze Mistrzów! Kielczanie przez znaczną część spotkania prowadzili z gospodarzami czterema, pięcioma trafieniami, ale po kolejnej dramatycznej końcówce musieli zadowolić się podziałem punktów. Tym razem jednak to żółto-biało-niebiescy wydarli remis rywalom, którzy w ostatniej minucie spotkania prowadzili 32:31. Zimną krew zachował najpierw trener Talant Dujszebajew, który poprosił o czas, a później Blaz Janc, który niemal z zerowego kąta pokonał bramkarza gospodarzy w ostatnich sekundach meczu. Bardzo dobry występ w bramce zaliczył Sławomir Szmal, a najskuteczniejszym zawodnikiem PGE VIVE Kielce był Michał Jurecki, który zdobył dla swojej ekipy osiem bramek. Wciąż w składzie kielczan brakowało Mateusza Kusa, który przechodzi rehabilitację po operacji stawu łokciowego.

SG Flensburg-Handewitt – PGE VIVE Kielce 32:32 (17:21)

SG Flensburg-Handewitt: Andersson, Møller – Karlsson, Glandorf 1, Mogensen, Svan 6, Wanne 4, Jeppsson, Steinhauser, Zachariassen 6, Toft Hansen, Gottfridsson 1, Lauge Schmidt 9, Mahe 3, Röd 2.

PGE VIVE Kielce: Szmal, Ivić – Jurecki 8, Bis, Dujshebaev 2, Aginagalde 5, Bielecki 4, Jachlewski, Strlek 4, Janc 3, Lijewski 1, Jurkiewicz, Zorman 1, Mamić 1, Bombac, Djukić 3.

Pierwsza siódemka: Szmal – Janc, Dujshebaev, Bombac, Jurecki, Strlek, Aginagalde

Oj, brakowało kielczanom Ligi Mistrzów! Energią, zapałem i chęcią gry naszych zawodników można by spokojnie obdzielić kilka innych zespołów. Podopieczni Talanta Dujszebajewa rozpoczęli spotkanie bardzo agresywnie w obronie, wychodząc rywalom wysoko w okolice dziewiątego metra, z dodatkowo jeszcze wyżej wysuniętym Blazem Jancem. Gdy tylko udało im się powstrzymać rywali lub gdy interweniował Sławomir Szmal, pędzili do przodu z kontratakiem, które w pierwsze tempo wykańczali Manuel Strlek lub Marko Mamić, lub… obaj. W jednej z takich akcji Marko za plecami podał piłkę do Manu, który w tempie złapał ją na lewym skrzydle i pokonał Mattiasa Anderssona, dając naszej drużynie prowadzenie 11:8. Atakiem pozycyjnym świetnie kierował Dean Bombac, zagrożenie rzutowe raz po raz stwarzał Michał Jurecki i dobrze funkcjonowała współpraca z kołem, dlatego po osiemnastu minutach prowadziliśmy już 13:8.

Nie za bardzo radziliśmy sobie jedynie z Hampusem Wanne, który z kontry, karnych lub ataku pozycyjnego w nieco ponad dziesięć minut rzucił Sławkowi Szmalowi pięć bramek. Po kwadransie uruchomił się Lasse Svan po drugiej stronie boiska, a co jakiś czas trafienie dokładał Rasmus Lauge Schmidt. Wkrótce gospodarze niebezpiecznie zaczęli odrabiać stratę do kielczan. Nasi zawodnicy trochę się pogubili, tracąc nieco na skuteczności oddawanych rzutów i mając problem z szybkim powrotem do obrony. Na szczęście z tyłu wciąż solidnie (wtedy, kiedy mógł, bo ciężko wymagać cudów, gdy na bramkę pędzą rozpędzeni w kontratakach rywale) bronił Sławomir Szmal, a pozostali w miarę dobrze asekurowali się w ataku. Po niecelnym rzucie Dzidziusia w końcówce pierwszej partii przytomnie akcję wykończył Darko Djukić, a chwilę później Michał oddał przysługę, ratując przed outem piłkę niefrasobliwie podaną przez Serba. Po naprawdę dobrze rozegranych trzydziestu minutach schodziliśmy do szatni, prowadząc we Flens-Arenie 21:17.

Gospodarze próbowali szybko odrabiać straty grając siódemką zawodników w polu. Bez najmniejszych skrupułów wykorzystał to Manuel Strlek, który między niepilnowane słupki posłał piłkę przez całe boisko, zdobywając pierwszą po przerwie bramkę na 22:17. Michał Jurecki natomiast zdawał się połknąć spory kawał magnesu, który przyciągał go do słupków Flensburga, w drugiej połowie pilnowanych przez Kevina Møllera. Kapitan żółto-biało-niebieskich już w pierwszej połowie siedmiokrotnie umieszczał piłkę w siatce Anderssona i zawziął się, by koniecznie zapaść w pamięć także jego zmiennikowi. Mecz toczył się w zawrotnym tempie, aż wreszcie oba zespoły zwolniły. Cisza zdumionych kibiców niemieckich akompaniowała atakom kielczan, którym tym łatwiej było grać swoje, utrzymując bezpieczną czterobramkową przewagę.

Na około dziesięć minut przed końcem spotkania kielczan dopadła niemoc w ataku. Od stanu 30:25 Flensburg doszedł nas na 31:30 i Flens-Arena znowu ożyła. Gospodarze coraz agresywniej grali w obronie, upatrując sobie szczególnie Michała Jureckiego, który nie był już tak aktywny jak w pierwszej połowie. Już na początku drugiej partii na dwuminutową karę z boiska wyleciał Henrik Toft Hansen, a w końcówce również za faul na Dzidziusiu dwa uniesione w górę palce sędziego zobaczył Anders Zachariassen.

Fantastycznie w tej części spotkania bronił Kevin Møller, który blokował prawie każdy rzut oddawany przez kielczan. Gra wkraczała na dramatyczne tory, pędząc po nich niczym rozpędzony niemiecki ekspres. Wreszcie gospodarze doczekali się, wyrównali na 31:31, a w ostatniej minucie wyszli na prowadzenie 32:31. Wtedy jednak zimną krew zachował najpierw trener Talant Dujszebajew, który na kilkanaście sekund przed ostatnim gwizdkiem poprosił o czas, a później Blaz Janc, który niemal z zerowego kąta pokonał bramkarza gospodarzy i tym razem to my cieszyliśmy się z wyszarpanego remisu. Choć po raz kolejny mogło być inaczej, mecz zakończył się wynikiem 32:32, a zawodnicy obu drużyn wystawili na parkiecie Flens-Areny piękny spektakl, który do końca zapierał dech w piersiach kibiców i który dał naszemu zespołowie kolejny ważny punkt na konto w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Ocena:

Komentarze (12)

Dołacz do dyskusji
  • tundziak :
    + -1 -

    Handball_Fan gdzie widzisz zwyżkę formy? Scenariusz był jak na jesieni, czyli gramy, gramy, gramy a później nic nie gramy. Duch drużyny? Grają swoimi umiejętnościami, który małe nie są, ale jak widać to nie wystarcza. Samym Dzidziusiem na terenowym meczu nie wygramy. A już obrona to jakaś porażka, Flensburg rzucił 80% bramek będąc na czystych sytuacjach na kole. Jak patrzyłem na Kaczkę to dziecko we mgle. Krycie od piłki z którego nic nie wynikało, poziom ligi juniorów. Bisu by o niebo zagrał lepiej, ale po co młodemu dać szansę. Niech gra ten doświadczony, mimo, że gra taki piach, że ich kołowy później w 7 kolejki


    zgłoś do usunięcia
    Duńczyk81 :
    + 6 -

    Jeśli tak myśleć o F4 to piąte miejsce daje nam PSG w ćwierćfinale a z czwartego trafimy na Vardar lub HBC .. Więc jest się jeszcze o co bić.


    zgłoś do usunięcia
    jaco :
    + 8 -

    Michał Jurecki wybrany do najlepszej siódemki tej serii spotkań Ligi Mistrzów.


    zgłoś do usunięcia
    Handball_Fan :
    + 5 -

    No i jak zwykle wszystko jasne. Znakomitości kibicowskie, powiedziało co było nie tak. Kto to trener a gwiazdeczki dostały za swoje.
    A wystarczyłoby tak jak Ci panowie na co dzień pokazać jaja !! Prawda kozacy ??!! Wy to na co dzień dajecie. ....
    Trenerze, Panowie, podziękowania za super mecz, wielką walkę i serce na parkiecie. Większość z nas jest z Wami. Jesteśmy dumnie z tego co widzieliśmy. Sezon w trakcie, forma rośnie, czuć duch drużyny !!!!!! WSZYTSKO PRZED NAMI !!!!!
    DZIĘKUJEMY I PROSIMY ZAWSZE O TAKIE ZAANGAŻOWANIE !!!!!


    zgłoś do usunięcia
    rav :
    + -6 -

    Nie lubię nigdy sądzić trenera za porażki zespołu, ale fakt faktem, że wczorajszy mecz przegrał trener. Do zawodników nie mam najmniejszych zastrzeżeń, bo pokazali wolę walki i umiejętności przez 50 minut. Nie potrafię zrozumieć dlaczego Uros został na boisku do końca. Ludzka rzecz, że mu nie idzie, ale normalne w tej sytuacji jest, że na placu gry powinien pojawić się Bombac, który grał dobre zawody. To są klasowi zawodnicy i nie wierzę, że ich kondycja pozwala na rozegranie tylko 30 minut. Poza tym wzięcie czasu powinno być absolutnym minimum tego, co można zrobić w sytuacji gdy dostajemy bramkę za bramką. Przez 50 minut bałem się, że zobaczę taką końcówkę jaką zobaczyłem. Jeden lub dwa razy to może być przypadek, że nie potrafimy dowieźć wyniku do końca. Ale to zaczyna być normą w naszej grze. Może ten psycholog to nie jest taki głupi pomysł... Aha, obrona w pierwszej połowie na ogromny plus - wysoko i zdecydowanie. Do tego szybkie wznowienia dały nam sporo dobrego.


    zgłoś do usunięcia
    petertk :
    + -12 -

    grzesiekk--ale o czym Ty piszesz...to nie on może coś zrobić tylko z NIM trzeba coś zrobić!kolejny xxx raz jeden skład trzyma lub robi przewagę potem nasz nauczyciel (wiadomo czego)dokonuje genialnych zmian i wszystko idzie w pizdziec...do tego jak już nie raz było mówione i przypomina" kibiCK" czemu skoro widzi że gra się totalnie sypie nie spróbować Marko i Blaza...???podstawowi reprezentanci swoich krajów(np.Marko) jest nie godny u naszego nauczyciela rzucać bramek...bo on ma 15 lat i nasz geniusz będzie go urabiał...ŚMIECH NA SALI!!!


    zgłoś do usunięcia
    grzesiekk :
    + -8 -

    A poza tym skoro trener nie potrafi cos z tym zrobic, to trzeba psychologa zatrudnic! no chyba, ze to braki kondycyjne...


    zgłoś do usunięcia
    grzesiekk :
    + -9 -

    szkoda cokolwiek pisać, który to już taki sam przebieg meczu? 3,4 raz? prowadzą, grają do 45-50 min a pózniej?
    I tak w kółko i tak samo, ten sam scenariusz, Flensburg caly mecz do 50 min w plecy ale chyba wiedzieli, że podkręcą tempo na 7-8 min przed koncem i wygrają spokojnie i tak było, prawie wygrali.


    zgłoś do usunięcia
    CZECZEN :
    + -3 -

    ZAPAŚĆ KONDYCYJNA, AMNEZJA TAKTYCZNA I bezTAŁĘCIE na ławce.....


    zgłoś do usunięcia
    kibiCK :
    + 11 -

    Ogólnie remis na wyjeździe z Flensburgiem to niezły wynik, ale patrząc na przebieg meczu to jednak pozostaje pewien niedosyt. Tak czy inaczej nie patrzmy już na konkretne miejsca w grupie. Jakie to ma znaczenie czy zajmiemy 4 czy 5 miejsce? W tej chwili z piątego miejsca wpadamy na Lwy, a z czwartego na Szeged, który nawiasem mówiąc dzisiaj wygrał z Lwami na wyjeździe 37:35. To są dwa porównywalne zespoły. Jeśli nie będziemy mieli formy na 1/8 finału to zarówno z jednymi jak i z drugimi nie uda nam się wygrać w dwumeczu. Ja osobiście ostatnie kolejki w grupie traktuję jako przygotowanie formy na fazę pucharową.

    Zachęcam jeszcze raz do przemyślenia sprawy z Jancem na prawym rozegraniu. Właśnie wtedy gdy zaczynamy się męczyć w ataku, grać wolno i bez polotu to taki Janc byłby idealnym rozwiązaniem. Ten zawodnik charakteryzuje się dynamicznym stylem gry więc wprowadziłby dużo świeżości w nasze rozegranie. W dzisiejszym meczu w końcówce mógłby zrobić różnicę.


    zgłoś do usunięcia
    kibiCK :
    + 13 -

    I taka jedna mała propozycja... jeśli Alex potrzebuje zmiany w meczu, a Lijek ma słabszy dzień to może warto na prawe rozegranie, chociaż na kilka akcji wprowadzić Janca? W Celje grał na tej pozycji i radził sobie bardzo dobrze.

    W końcówce wyglądaliśmy tak jakbyśmy stracili siły na rozegraniu co można zrozumieć, bo przecież Jurecki i Dujszebajew zaliczyli sporo minut w tym spotkaniu. Możne warto byłoby w takich momentach postawić na Mamicia i Janca na bokach rozegrania?


    zgłoś do usunięcia
    kibiCK :
    + 15 -

    Do 50 minuty graliśmy kapitalnie w ataku i nieźle w obronie (dzięki temu rzucaliśmy też bramki po kontrach), ale ostatnie minuty to był kryminał. To nie pierwszy taki mecz w tym sezonie.

    Zespół ma potencjał, ale brakuje nam kilku detali. W obronie jeśli będziemy grać na radar tak jak w końcówce tego meczu to nic w Lidze Mistrzów nie ugramy. W obronie gramy zbyt statycznie, za mało agresywnie, nie wychodzimy do atakujących tylko cały czas próbujemy łapać na blok. Efekt jest taki, że przeciwnik po dwóch podaniach znajduje sobie stuprocentową pozycję do rzutu, najczęściej na kole choć nie tylko. Ten element musimy poprawić jeśli chcemy sukcesów. Dopóki graliśmy agresywnie w obronie to i Kasa bronił na wysokim procencie a gdy przestaliśmy bronić to rzucali nam bramki w każdej akcji. Bez mocnej defensywy nie mamy czego szukać w Lidze Mistrzów.


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!