PGE VIVE KIELCE

Aktualności

T. Dujshebaev: Nie chcieliśmy ryzykować

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2018-05-08, 23:00 0
Kielczanie pewnie awansowali do półfinału PGNiG Superligi, pokonując w ćwierćfinałowym dwumeczu beniaminka rozgrywek, Energę MKS Kalisz. W pierwszym z nich, na wyjeździe pokonali rywali 35:21, zaś w drugim 43:22. W Hali Legionów sześćdziesiąt minut w bramce rozegrał Miłosz Wałach. Ze względu na niepewny występ Filipa Ivicia w nadchodzącym finale Pucharu Polski, trener Talant Dujszebajew chciał w dzisiejszym spotkaniu dać odpocząć Sławkowi Szmalowi.
 
Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Bardzo ważne dla nas było, by zagrać dobre spotkanie, złapać odpowiedni rytm meczowy po krótkiej przerwie i przede wszystkim nie nabawić się kontuzji. W niedzielę mamy bardzo ważne spotkanie, a nie wiemy, czy Filip Ivić będzie mógł w nim wystąpić. W sytuacji, w której mieliśmy czternaście bramek przewagi z pierwszego ćwierćfinału, nie chcieliśmy ryzykować. Bardzo się cieszę, że Miłosz mógł dostać kolejnych sześćdziesiąt minut doświadczenia, a Sławek mógł spokojnie odpocząć i będzie w stanie zagrać na sto procent w Pucharze Polski.
 
Alex Dujshebaev, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Cały zespół był mocno skoncentrowany na meczu, pozostaje mi jedynie podziękować drużynie. W niedzielę mamy bardzo ważne spotkanie w finale Pucharu Polski. Będziemy musieli zachować w nim taką koncentrację jak dzisiaj. Teraz już zresztą nie ma nieważnych meczów, każdy kolejny będzie najważniejszy!
 
Paweł Rusek, trener Energi MKS-u Kalisz: To była dla nas dobra lekcja, bardzo się cieszymy, że jesteśmy w tym miejscu i mogliśmy zagrać z takim zespołem. Po naszej stronie leży teraz kwestia tego, by tę lekcję dobrze wykorzystać. Z siódmego miejsca w rozgrywkach cieszymy się prawdopodobnie tak, jak PGE VIVE będzie się cieszyło z mistrzostwa Polski. Cieszymy się z sukcesów sportowych i atmosfery wokół naszej drużyny. Jest czas na handball w Kaliszu! Miejscowi kibice przyjdą też na pewno na finał Pucharu Polski, zakochali się w tej dyscyplinie i stworzą świetny klimat.
 
Michał Czerwiński, skrzydłowy Energi MKS-u Kalisz: To była dla nas lekcja, zagrać z mistrzem Polski i mistrzem Europy swego czasu, ale i nagroda wieńcząca ten sezon. My, młodzi zawodnicy, musimy jak najwięcej podpatrywać najlepszych. Jeśli chodzi o Miłosza Wałacha, to myślę, że chłopak ma papiery na świetnego bramkarza i w Kielcach będą mieli z niego pociechę. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że zagramy jeszcze z Kielcami na tym etapie, bo mamy wielu chłopaków, którzy wywalczyli ten awans, wzmocniliśmy się tylko kilkoma zawodnikami. Od początku mówiliśmy sobie, że mamy wyprzedzić dwa, trzy zespoły, a okazało się, że jesteśmy w najlepszej ósemce!
Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!