PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Zdobyć to, czego wszyscy oczekują!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2018-05-13, 08:30 1

Nadchodzi czas ostatecznych rozstrzygnięć! W niedzielę, 13 maja, staniemy do walki o pierwsze w tym sezonie trofeum, PGNiG Puchar Polski. W Arenie Kalisz, po drugiej stronie boiska staną Azoty Puławy. „Musimy zdobyć to, czego wszyscy od nas oczekują, co jest naszym obowiązkiem” – mówi drugi trener zespołu, Tomasz Strząbała. Początek spotkania o godz. 17:45. Transmisja w TVP Sport.

Na koncie mamy ich już czternaście. Nasz rywal ani jednego. W finale graliśmy dwadzieścia jeden razy. Nasz rywal ani raz. W niedzielę o kolejny Puchar powalczymy więc z debiutantem na tym etapie rozgrywek, po raz pierwszy od 2010 roku stając do ostatniego spotkania zawodów z drużyną inną niż Wisła Płock.

Finałowy mecz o Puchar Polski zostanie rozegrany w Kaliszu, mieście, które za sprawą miejscowej ekipy od startu sezonu wzbudza ogromne zainteresowanie. W Szczypiornie, niegdyś samodzielnej wiosce, która obecnie jest osiedlem w zachodnio-południowej części Kalisza, narodziła się piłka ręczna, a dziś, po stu latach od tego wydarzenia, zaledwie kilka kilometrów, dalej rozegra się finał prestiżowych rozgrywek z udziałem naszego zespołu.

Gwarancją grania w Kaliszu jest sto procent frekwencji, olbrzymie zainteresowanie ludzi, by obejrzeć mecz na takim poziomie – cieszy się drugi trener PGE VIVE Kielce, Tomasz Srząbała – Na pewno będzie doskonały doping. W tym momencie jest to miejsce w Polsce, w którym piłka ręczna dużo zyskuje. Bez względu na to, czy gra beniaminek czy PGE VIVE Kielce, zawsze jest dużo ludzi na trybunach.

Po drugiej stronie boiska, na drodze po piętnaste trofeum w historii klubu, stanie nam trzecia siła polskiego handballu, z którą wkrótce zmierzymy się również w półfinałach PGNiG Superligi. Azoty Puławy niedawno powitały z powrotem w swoich szeregach Krzysztofa Łyżwę i Piotra Masłowskiego, którzy przez długi okres pauzowali ze względu na kontuzje.

Wreszcie mają dużą rotację, to dla nich bardzo ważne – komentuje rozgrywający żółto-biało-niebieskich, Marko Mamić – To może być wyrównany mecz. To dopiero mój pierwszy rok w Polsce, ale uważam, że Płock to lepszy zespół niż Puławy. Taka jednak jest piłka ręczna , musimy skupić się na sobie i wykonać zadanie.

W dotychczasowych meczach z Puławami w tym sezonie stosunkowo łatwo radziliśmy sobie z rywalem. Trener Strząbała przestrzega jednak przed złudnym poczuciem pewności przed dzisiejszym starciem, szczególnie dlatego, że o rezultacie zadecyduje jedno spotkanie, a nie, tak jak w poprzednich fazach, dwumecz. Mamy tylko jeden mecz – mówi szkoleniowiec – Każdy zespół dodatkowo się motywuje, gdy wie, że do rozegrania jest tylko sześćdziesiąt minut i wszystko może się zdarzyć. My wiemy, że od razu potem gramy z tą samą ekipą półfinały Superligi, a Puławy są świadome tego, że łatwiej będzie im coś z nami ugrać w Kaliszu, niż później. Po fazie odpoczynku psychicznego, bardzo szybko musimy się przestawić na to, że dla klubu przychodzi najtrudniejszy czas. Musimy zdobyć to, czego wszyscy od nas oczekują, co jest naszym obowiązkiem.

Kielczanie w trasę po piętnaste trofeum wyruszyli w sobotę. Zespół zatrzymał się w Ostrowie Wielkopolskim i wczoraj, już na wyjeździe odbył ostatni trening przed dzisiejszym finałem. Niepewna jest sytuacja zdrowotna kilku zawodników. Poza kontuzjowanym Bartłomiejem Bisem, na urazy narzekali ostatnio Krzysztof Lijewski (naderwanie mięśnia międzyżebrowego), Filip Ivić (problemy z operowanym wcześniej łokciem) i Marko Mamić (uraz śródręcza oraz kolana po meczu z Paryżem). Jak to zwykle u nas bywa, nie zagra nikt, kto w jakikolwiek sposób będzie narzekał na stan zdrowia i nie będzie w normalnym treningu. Może jeden zawodnik z tej trójki wystąpi w finale – dowiemy się tego już na miejscu.  Na pewno najdalej od założenia koszulki meczowej jest w tym momencie Krzysztof Lijewski, ale na pewno nie będziemy ryzykowali zdrowia żadnego z chłopaków – komentuje Strząbała.

Początek finałowego starcia o Puchar Polski z Azotami Puławy dziś, o godz. 17:45. Transmisja od godz. 17:30 w TVP Sport.

Ocena:

Komentarze (1)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!