PGE VIVE KIELCE

Aktualności

B. Janc: Po takim starcie jest już tylko łatwiej

Autor: Magda Pluszewska, fot. T. Fąfara Dodano: 2018-05-16, 21:12 0

W drugim odcinku kielecko-puławskiej trylogii pewnie wygraliśmy z Azotami Puławy 37:27. Kielczanie odrobili lekcję z finału Pucharu Polski, w którym rywale zaskoczyli nas wysoką obroną i tym razem byli przygotowani na wszelkie zagrania ze strony puławian. Jak podkreślali zawodnicy obu zespołów, mocny początek żółto-biało-niebieskich praktycznie ustawił przebieg całego spotkania.

Tomasz Strząbała, drugi trener PGE VIVE Kielce: Od razu zagraliśmy zupełnie inaczej niż w Kaliszu. Nie była to bierna, a aktywna obrona. Nawet jak zawodnicy z Puław dostawali piłkę, to rzucali „na kontakcie”, a Sławek od początku meczu trzymał fason. Rywale więc dosyć szybko zniechęcili się do grania. My trzymaliśmy bardzo dobre tempo, a widać było, że Puławy nie mają przygotowanej koncepcji i grały coraz wolniej. Dopiero gdy praktycznie już staliśmy na boisku, oni zmniejszyli rozmiary porażki. Różnica była dziś bardzo duża na naszą korzyść. Gospodarze grali to samo, co grali wcześniej, a my byliśmy na to przygotowani i w większości to nasze indywidualne błędy stworzyły im sytuacje do zdobywania bramek.

Blaz Janc, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Zaczęliśmy bardzo mocno, bo przyjechaliśmy tu z jednym celem: wygrać jak największą ilością bramek. Po takim starcie i zbudowaniu przewagi jest już tylko łatwiej. Dobrze funkcjonowała nasza obrona, z której przeprowadziliśmy sporo kontrataków i to zrobiło różnicę. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak dziś walczyliśmy. Mamy jeszcze jeden mecz w niedzielę. Musimy zagrać tak, jak dziś. Będziemy mieli dwa treningi, na których przeanalizujemy błędy z dzisiejszego spotkania. Mimo wszystko, trochę ich było. Zawsze są. Ale wszystko poprawimy i na pewno będzie dobrze!

Piotr Masłowski, rozgrywający Azotów Puławy: Kielczanie odrobili lekcję z Kalisza, gdzie troszeczkę zaskoczyliśmy ich wysoką obroną i dzisiaj od pierwszej minuty byli na nią przygotowani. Rozbili nasze ustawienie, a my bodaj po dziesięciu minutach wróciliśmy do standardowego 6:0. Początek tego spotkania tak naprawdę ustawił jego przebieg. Nie wykonaliśmy zadań, które sobie założyliśmy. Drugą połowę zremisowaliśmy, ale przez sześćdziesiąt minut to rywale zagrali lepiej i zasłużenie wygrali. W każdym ataku nas rozbijali, zagrali troszeczkę lepiej, a my zdecydowanie słabiej niż w Kaliszy.My mogliśmy sobie sprawić niespodziankę w Pucharze Polski, ale w dwumeczu to PGE VIVE jest faworytem, co dzisiaj udowodniło na naszym boisku. Jestem troszeczkę przygnębiony, bo inaczej sobie to każdy z nas wyobrażał. Ale w lidze mamy jeszcze trzy mecze, pojedziemy do Kielc z chęcią poprawy naszej gry i podbudowania się psychicznie przed kolejnymi meczami. To będzie zadanie numer jeden.

Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!