PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Pięciobramkowe zwycięstwo w Płocku!

Autor: Magda Pluszewska, fot. Patryk Ptak Dodano: 2018-05-30, 21:03 4

W pierwszym meczu finałowym PGNiG Superligi o Mistrzostwo Polski wygraliśmy na wyjeździe z Orlenem Wisłą Płock 33:28. Spotkanie upłynęło pod znakiem dużych emocji, walki i nerwowych sytuacji, ale ostatecznie do kielczanie wyszli z niego zwycięsko. W szeregach gospodarzy zabrakło kontuzjowanych braci Gębalów oraz Nemanji Obradovicia, zaś w drużynie kielczan jedynie przechodzącego rehabilitację po zerwaniu więzadła Bartłomieja Bisa. Drugie, decydujące  o mistrzostwie, spotkanie odbędzie się w Hali Legionów, w najbliższą niedzielę, 3 czerwca, o godz. 16:00.

Orlen Wisła Płock – PGE VIVE Kielce 28:33 (11:15)

Orlen Wisła Płock: Wichary, Borbely, Morawski – Daszek 2, Duarte 4, Krajewski 3, Racotea 1, Ghionea 5, Piechowski, Ivić 1, Tarabochia 2, Żabić 6, Mihić 2, De Toledo 2, Kowalski, Woźniak

PGE VIVE Kielce: Szmal, Ivić – Jurecki 7, Dujshebaev 2, Kus, Aginagalde 4, Bielecki 2, Jachlewski 4, Strlek 3, Janc 5, Lijewski 2, Jurkiewicz 1, Zorman 1, Mamić, Bombac 2, Djukić

Pierwsza siódemka: Szmal – Strlek, Jurecki, Janc, Dujshebaev, Aginagalde, Zorman

Gospodarze przystąpili do tego meczu bardzo zmotywowani. Wygłodniali zwycięstw, których z mistrzami Polski nie doświadczyli od marca 2016 roku, rzucili się na nasz zespół niczym stado lwów. Kielczanie mieli kłopoty w ataku pozycyjnym, popełniając błędy, które płocczanie wykorzystywali w kontratakach. Po serii trzech bramek z rzędu prowadzili z nami 7:4. Wtedy jednak z rzutu karnego Marcina Wicharego pokonał Karol Bielecki. Za chwilę kolejne trafienie dołożył Michał Jurecki, w ataku pomylił się Dan Emil Racotea, a Mariusz Jurkiewicz asekurując nieudany rzut Manuela Strleka, zdobył wyrównującego gola na 7:7.

Kielecka machina rozpędzała się z akcji na akcję, a gdy za sprawą kontry Mateusza Jachlewskiego wyszła wreszcie na prowadzenie 8:7 trener Wisły, Krzysztof Kisiel, poprosił o czas. Nic to jednak nie pomogło, bo Siwy, wspólnie z Krzysztofem Lijewskim, raz po raz rozstrzeliwali Wichurę w kontrach, podkręcając wynik do 12:8. Wtedy płocczanie wybudzili się z letargu i przez ostatnich kilka minut pierwszej połowy zdołali rzucić jeszcze kilka bramek, jednak wszystko to było zupełnie nieistotne w porównaniu z tym co już po upływie trzydziestu minut zrobił Michał Jurecki! Nasz kapitan ustawił się do wykonania bezpośredniego rzutu wolnego i mając przed sobą mur obrońców wychylił się w prawo, po czym tuż nad ziemią, sam niemal już na niej leżąc, w niesamowity sposób, puścił piłkę między słupki Marcina Wicharego! Do szatni schodziliśmy więc prowadząc 15:11.

Drugą część spotkania otworzył Uros Zorman. Nasi zawodnicy stopniowo coraz bardziej odjeżdżali rywalom, aż po ośmiu minutach osiągnęli pułap sześciu bramek przewagi (21:15). Szkoleniowiec Wisy wziął czas i tym razem jego reakcja wywołała pożądany skutek, bo jego podopieczni zdobyli trzy trafienia z rzędu. Nastąpiła wymiana bramkarzy w obu zespołach. Marcina Wicharego zastąpił Adam Morawski, a Sławka Szmala Filip Ivić. Do kontrowersyjnej sytuacji doszło na kwadrans przed końce meczu, gdy po akcji z parkietu nie podnosił się Dean Bombac, na co nie zareagowali sędziowie, pozwalając zdobyć gola z kontrataku Valentinowi Ghionei. Gdy Słoweniec, ocierając krwotok z nosa, pokazał, co myśli o zachowaniu arbitrów, hala zagotowała się, po czym nastąpiła wymiana uprzejmości pomiędzy kibicami obu drużyn.

Ten epizod nieco wytrącił z równowagi mistrzów Polski, bo wkrótce rzut karny Karola Bieleckiego obronił Adam Morawski, a z kolei Filip Ivić nie zdołał powstrzymać z „siódemki” Ghionei i gospodarze zbliżyli się do kielczan na jedno trafienie (24:23). Filip za chwilę zrehabilitował się popisując się świetną interwencją w ważnym momencie gry, jednak Talant Dujszebajew nie chciał czekać na dalszy ciąg wydarzeń i przy stanie 25:24, dziesięć minut przed końcem gry, poprosił o czas.

Atakiem kielczan, ze złowrogo wystającym z nosa wacikiem tamującym krwotok, dowodził Dean Bombac. Słoweniec mocno podrażniony minionym zajściem, zawzięcie atakował bramkę płocczan i dobrze obsługiwał kolegów. Po jednej z jego asyst, potężnym rzutem Adama Morawskiego pokonał Michał Jurecki, dając żółto-biało-niebieskim prowadzenie 30:27. Do końca pozostało niespełna pięć minut. Choć czas ten upłynął pod znakiem bardzo wyrównanej wymiany ciosów, ostatecznie to kielczanie wygrali pierwszy pojedynek finałowy 33:28.

Ocena:

Komentarze (4)

Dołacz do dyskusji
  • mike :
    + 8 -

    Różnica klasy. Jedyna szansa Płocka to wdawanie się w przepychanki, bójki, prowokacje. Wiedzą że sportowo odstają od nas o dwa poziomy więc to jest ich nadzieja, że damy się sprowokować. Dlatego brawo dla chłopaków że wytrzymali ciśnienie, mimo tego że sędziowie sprzyjali Płockowi. Szkoda że nie skończyło się dziesięcioma, bo taki wynik należał się patrząc tylko na stronę sportową, ale brawo za pewne zwycięstwo. W niedzielę zrobić dwucyfrówkę i zgrywać skład na nowy sezon.


    zgłoś do usunięcia
    Czarcik :
    + 2 -

    Gratulacje! Po obejrzeniu powtórki brawo i dla was na boisku i dla nas na trybunach! Niesamowity gol Dzidziusia , ale roposmarków krew zalała. Ghionea jak nie dostanie kary wykluczenia na niedzielę to już będzie wiadomo wszystko. Kopniecie w twarz i to specjalne - bez efektu. Fakt sędziowie mogli nie widzieć wszystkiego, ale akcję powinni przerwać. Ja po obejrzeniu powtórki jestem mega wnerwiony - jak to zachowanie przejdzie bez konsekwencji to będzie szczyt wszystkiego. Brawo Talant za mądre słowa - oni chcą mieć widowisko to muszą tych cieniasów holować bo inaczej byłoby +10 i finito. W niedzielę grać spokojnie, konsekwentnie, wygrać i świętować Mistrza!


    zgłoś do usunięcia
    CZECZEN :
    + 9 -

    Lekcje odrobione- brawo Panowie - teraz jeszcze tylko " praca domowa " i szlus! Dzidzia dziś pokazał jak wiele znaczy dla zespołu ,tym bardziej wstyd Panowie włodarze za wypięcie sie na takiego zawodnika !


    zgłoś do usunięcia
    rav :
    + 3 -

    Wielkie gratulacje i dzięki za porządną walkę! Wynik dobry, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę sędziów, którzy najwyrazniej mieli przykaz holować tamtych cieniasów. I tutaj ogromny szacun za słowa Talanta na czasie! Dobrze, że zagraliśmy twardo i skutecznie pomimo tej szopki arbitrów. Aha, nasi kibice - brawo:) W TV tylko Was było słychać!


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!