Dziki Mecz

Każdy Dziki Mecz pozwala tworzyć kolejne piękne historie. Jedne bardziej, inne mniej medialne. Każde z tych wydarzeń zapada w pamięć młodziutkim uczestnikom spotkania, a także zawodnikom, którzy długo wspominają grudniowe rywalizacje. Inicjatorem Dzikiego Meczu jest Dzik Kiełek, klubowa maskotka, która od ośmiu lat wywołuje uśmiech na twarzach tysięcy kieleckich kibiców.

dziki mecz

Dziki Mecz to wielkie święto dzieci i dorosłych skupione wokół piłki ręcznej, a polegające po prostu na wspólnej zabawie i jak największej dawce uśmiechu potęgowanej przez możliwość grania u boku swoich idoli. W dwóch drużynach, Żółtych i Niebieskich, stają naprzeciwko siebie profesjonalni zawodnicy PGE VIVE Kielce i najmłodsi adepci szczypiorniaka. Składy są wymieszane. Reguły? Brak! Zawodnicy niejednokrotnie sami wręczają sobie upomnienia, igrają z sędziami, wynosząc ich jak belę materiału poza teren boiska, sadzają sobie ubawione dzieci na barana lub chwytają pod pachy, omijając w ten sposób wymóg trzech kroków. Wszystko to można zobaczyć w materiałach wideo przygotowywanych co roku przez telewizję klubową.

Wspaniały wydźwięk miała historia Jasia Winiarskiego, chłopca, który bardzo chciał wystąpić w Dzikim Meczu i poprosił o to Dzika Kiełka. Dzik rzucił mu wyzwanie: zbierz pod komentarzem na fanpage’u dziesięć tysięcy lajków, a zagrasz w jednej z drużyn. Niemożliwe? Oczywiście, że możliwe. Do akcji szybko włączyły się znane postaci ze świata sportu, m.in. Robert Lewandowski czy Dariusz Michalczewski. Jasiu uzbierał więcej niż wymaganą liczbę lajków i uradowany mógł wkroczyć na parkiet w historycznym pierwszym Dzikim Meczu, zakładając specjalną koszulkę z dzikiem na piersi. Wkrótce, do Jasia odezwał się Artur Siódmiak i zaproponował mu kolejne wyzwanie – trzydzieści tysięcy lajków za możliwość występu w jego pożegnalnym spotkaniu w ERGO Arenie. Jasiu po raz kolejny dopiął swego i zagrał ze swoimi idolami.

Do tej pory odbyły się cztery edycje Dzikiego Meczu. Zabawa co roku odbywa się w grudniu, w magicznym okresie przed Bożym Narodzeniem. Gdy na dworze chłód przegania z ulic, pięknymi emocjami rozgrzewamy się w Hali Legionów.