15.10.2003, 20:48

Rozgromiliśmy "Olimpię " 37 - 17

Olimpia zawsze słynęła z twardej gry. Tego też się spodziewaliśmy. Nasz zespół szybko wygrywał 3:0, ale po ośmiu minutach było 4:2. Goście postawili nam wysoką obronę i dlatego nasz zespół najczęściej grał do koła. Tam bezbłędny był Radosław Wasiak. Świetnie bronił Rafał Bernacki. Olimpia grała słabo w ataku, a nasz zespół kontrował. W 11 .minucie było już 8:2. Trener Olimpii Marek Płatek wziął czas. Niewiele pomogło – w 15. min wygrywaliśmy 10:4, ale następnego gola goście zdobyli... cztery minuty po przerwie.

Olimpia popełniała błąd za błędem. Kilka kolejnych udanych interwencji miał Bernacki, a obrona Vive odbierała gościom ochotę do gry. Wprawdzie przez kilka minuta także nasz zespół słabo grał w ataku, ale poskutkował czas wzięty przez trenera Daniela Waszkiewicza. W pięć ostatnich minut zdobyliśmy 6 goli, a prowadzenie 19:4 do przerwy jest chyba najwyższe w historii naszego klubu.

Po przerwie nasz zespół w najsilniejszym składzie grał tylko kilka minut. To wystarczyło, żeby w 36. minucie było 22:5, a w 41. 26:6. Wtedy trener Waszkiewicz wpuszczał na boisko rezerwowych zawodników. Goście byli już skuteczniejsi, ale do końca meczy wygrywaliśmy różnicą 18-20 bramek. Tuż przed końcem było 37:16.

Powiedzieli po meczu:

Marek Płatek, trener Olimpii: Graliśmy do dwóch bramek tylko dlatego, że była zmiana stron. Tu w Kielcach chcieliśmy się czegoś nauczyć, a tymczasem drużyna grała bardzo asekuracyjnie. Przestraszyliśmy się Vive. Po przerwie zagraliśmy lepiej, ale tylko dlatego że Vive występowało w innym składzie.

Daniel Waszkiewicz: Olimpię znałem z innej strony, jako zespół bardzo waleczny. Cieszę się, że zaczynamy grać lepiej w obronie, choć jeszcze nie jest to o co mi chodzi.

VIVE KIELCE – OLIMPIA PIEKARY ŚLĄSKIE 37:17 (19:14)

Vive: Bernacki, Tkaczyk – Kliszczyk 6 (1), Wasiak 5, Hiliuk 4, Zydroń 4, Bielecki 4 (1), Kuchczyński 4, Paweł Sieczka 4, Janyst 2, Tetelewski 2, Litowski 1, Jarosław Sieczka 1, Grabarczyk.

Olimpia: Adamkiewicz, Szenkel - Wisiński 6, Balicki 5, Smolin 2 (1), Szolc 2, Przybylski 1, Tatz 1, Kempys, Miszka, Zarzycki, Ignacik.

Sędziowali: Adam i Andrzej Mikołajczakowie z Wrocławia. Kary: 6. i 10. minut. Czerwona kartka: Grabarczyk (40. – gradacja kar). Widzów ok. 400.