Pewne zwycięstwo w Kaliszu i powrót Bartka Bisa!
06.11.2018, 22:05
Mecz

Pewne zwycięstwo w Kaliszu i powrót Bartka Bisa!

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

Magda Pluszewska

  • Pressfocus
  • Foto

pressfocus

  • Energa MKS Kalisz
  • Foto

Energa MKS Kalisz

W meczu 10. serii PGNiG Superligi pokonaliśmy na wyjeździe Energę MKS Kalisz 37:27. Kielczanie wystąpili w dwunastoosobowym składzie, a jednak pewnie pokonali rywala. Poza przechodzącym rehabilitację Uladzislauem Kuleshem, wolne ze względu na drobne urazy i przejściowe problemy ze zdrowiem dostali Michał Jurecki, Alex Dujshebaev, Mateusz Jachlewski, Luka Cindrić i Vladimir Cupara. Trzecie spotkanie w sezonie rozegrał Mariusz Jurkiewicz, a swój debiut od czasu kontuzji doznanej w końcu lutego zaliczył Bartłomiej Bis. Obrotowy zdobył jedną bramkę.

Energa MKS Kalisz – PGE VIVE Kielce 27:37 (12:15)

Energa MKS Kalisz: Padasinau, Zakreta – Kniazeu, Paweł Adamczak 1, Piotr Adamczak, Adamski 5, Bożek, Grozdek 2, Pilitowski 7, Szpera 3, Czerwiński, Drej 1, Klopsteg 2, Krytski 4, Kwiatkowski, Misiejuk 2

PGE VIVE Kielce: Ivić, Wałach – Mamić, D. Dujshebaev 4, Jurkiewicz 6, Lijewski 1, Fernandez 4, Janc 6, Moryto 7, Aginagalde 5, Bis 1, Karalok 3

Pierwsza siódemka: Ivić – Fernandez, Jurkiewicz, Karalok, D. Dujshebaev, Lijewski, Moryto

Siedem minut zajęło gospodarzom zdobycie pierwszej bramki. W tym czasie kielczanie trzykrotnie pokonali Łukasza Zakretę i prowadzili 3:0. Pod nieobecność wielu zawodników na środku rozegrania rozpoczął Daniel Dujshebaev, a docelowo środkowy rozgrywający, Mariusz Jurkiewicz, grał na lewej połówce. Do obrony zmieniał go Marko Mamić, a gdy Kaczka został odesłany na ławkę kar, w ataku Dani przesunął się na lewe rozegranie, zaś na środku akcjami kielczan dyrygował Blaz Janc.

Z dużą ciekawością można było oglądać poczynania naszych zawodników na parkiecie. W bramce dobrze rozpoczął Filip Ivić, który na dzień dobry obronił rzut karny wykonywany przez Michała Czerwińskiego, na kole z łatwością rywali rozstawiał Arciom Karalok, a od skutecznej „siódemki” swoje konto bramkowe otworzył Arkadiusz Moryto. Po piętnastu minutach prowadziliśmy 7:3.

karalok kalisz

W drugiej części pierwszej połowy na prawym skrzydle zameldował się Arkadiusz Moryto (do tej pory wszedł tylko na rzut karny), a Blaz Janc przesunął się na prawe rozegranie. Na kole natomiast pojawił się Julen Aginagalde, dając moment wytchnienia Arciomowi Karalokowi. Do obrony ponownie wbiegał Marko Mamić oraz… Bartłomiej Bis! Dla naszego obrotowego były to pierwsze chwile spędzone na boisku od meczu z Gdynią z końca lutego 2018 roku, w którym zerwał więzadła. Bartek wbiegał na pozycję drugiego obrońcy, zajmując miejsce obok środkowego Marko Mamicia, we dwóch dając cenne chwile odpoczynku Daniemu Dujshebaevowi i Arkowi Morycie.

Prowadziliśmy z Kaliszem czterema, pięcioma bramkami, jednak tuż przed przerwą rozrzucał się Kamil Adamski. Między innymi dzięki jego trzem trafieniom gospodarzom udało się zbliżyć do żółto-biało-niebieskich na 12:14, a w ostatnich sekundach pierwszej partii Angel Fernandez podniósł wynik na 15:12.

jurkiewicz kalisz

Zaledwie osiem minut zajął kielczanom odjazd na osiem bramek (23:15). Po kolejnych dwóch przewaga wynosiła już dziesięć trafień. Ekipa PGE VIVE wykorzystywała błędy własne kaliszan. Wciąż dobrze w bramce spisywał się Filip Ivić, w ataku kolejne bramki dokładali Arek Moryto i wyraźnie spragniony gry Mariusz Jurkiewicz. Egzekwowanie rzutów karnych przejął Blaz Janc, a na trafienie z kontry uparł się Arciom Karalok. Obrotowy po osobistym przejęciu przez siebie piłki w defensywie, postanowił pomknął przez całe boisko w kierunku bramki kaliszan i choć jeden z przeciwników wisiał mu na ramieniu niczym dobry kumpel na końcowym etapie solidnej imprezy, Arciom zupełnie się tym nie przejął i z lekkością, w pełnym biegu oddał celny rzut.

Choć goście dzielili grę na zaledwie dwunastu zawodników, to gospodarze wyglądali na coraz bardziej opadających z sił. Bezpieczną przewagę trener Dujshebaev wykorzystał na wpuszczenie do bramki Miłosza Wałacha, który pojawił się między słupkami na ostatnie dwanaście minut spotkania. Zawodnicy PGE VIVE kontrolowali przebieg meczu, w jego końcówce swoje pierwsze trafienie w sezonie zdobył Bartłomiej Bis. Ostateczny rezultat pojedynku wyniósł 37:27 na korzyść kielczan.