Trafiona - zatopiona! Pokonaliśmy Arkę Gdynia!
02.02.2019, 17:18
Mecz

Trafiona - zatopiona! Pokonaliśmy Arkę Gdynia!

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

pluszewska 2

  • Patryk Ptak
  • Foto

Patryk_Ptak

  • Olga Pierzak
  • Foto

olga pierzak

W meczu 16. serii PGNiG Superligi pokonaliśmy u siebie Arkę Gdynia 38:25. Jak na ostatnią drużynę w tabeli ligowej nasi rywale spisali się w Hali Legionów naprawdę nieźle, początkowo prowadząc z kielczanami 6:3 i przez pewien czas nie pozwalając odskoczyć gospodarzom na większą odległość bramkową. Drużyna PGE VIVE szybko objęła jednak kontrolę nad spotkaniem i ostatecznie pokonała gdynian trzynastoma trafieniami. W spotkaniu zabrakło Michała Jureckiego oraz Luki Cindricia i Daniela Dujshebaeva, po raz pierwszy w tym roku na parkiecie zobaczyliśmy natomiast Arcioma Karaloka.

PGE VIVE Kielce – Arka Gdynia 38:25 (20:12)

PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – Bis 3, A. Dujshebaev 4, Aginagalde 4, Jachlewski, Janc 9, Lijewski, Jurkiewicz 1, Kulesh 2, Moryto 9, Mamić, Fernandez 3, Karalok 3

Arka Gdynia: Michalczuk, Zimakowski 1, Pieńczewski – Ćwikliński 1, Przysiek 11, Jasowicz 4, Czaja, Lisiewicz 3, Jamioł 1, Rychlewski, Skwierawski 1, Wolski, Wołowiec 3, Rutkowski

Pierwsza siódemka: Cupara – Janc, A. Dujshebaev, Jurkiewicz, Kulesh, Fernandez, Karalok

Dość niespodziewanie, bo od prowadzenia gości 3:1 rozpoczęło się pierwsze spotkanie w Hali Legionów tego roku. Prowadzenie to, w dużej mierze dzięki dobrej postawie swojego bramkarza, Macieja Pieńczewskiego, gdynianie powiększyli do trzech trafień w dziesiątej minucie meczu (6:3). Cztery szybkie kontry w wykonaniu Blaza Janca (trzy) i Arcioma Karaloka (jedna) wystarczyły jednak, by w ciągu trzech minut to kielczanie przejęli stery na tej arce i objęli prowadzenie 7:6.

Atakiem gospodarzy od początku dyrygował Mariusz Jurkiewicz, który do obrony zbiegał na swoja ulubioną pozycję drugiego obrońcy. Jedyną zmianą dokonywaną przez trenera Talanta Dujshebaeva do defensywy, było wpuszczanie Marko Mamicia na środek, obok Arcioma Karaloka, zamiast Uladzislaua Kulesha, który na lewej połówce grał jedynie w ataku. Po kwadransie nastąpiła tradycyjna zmiana warty. Do końca pierwszej połowy nasi zawodnicy ustabilizowali przebieg pojedynku, który, schodząc na przerwę, wygrywali 20:12.

Drugą połowę rozpoczęliśmy z Filipem Iviciem na bramce oraz Blazem Jancem, Krzysztofem Lijewskim, Alexem Dujshebaevem, Vladem Kuleshem, Mateuszem Jachlewskim i Julenem Aginagalde w polu. Marko Mamić ponownie wbiegał na boisko do defensywy, ale tym razem zmieniając na środku Alexa. Gdynianie stawiali dzielny opór żółto-biało-niebieskim i powoli, krok po kroku odrabiali starty. W czterdziestej trzeciej minucie tracili do kielczan pięć bramek. Nie było jednak mowy o utracie kontroli nad przebiegiem meczu przez kielczan. Podobnie jak w pierwszej części gry, wystarczyło kilka kontr, by znów odjechać rywalom na osiem trafień. Na dziesięć minut przed końcem spotkania prowadziliśmy 29:21.

Na ostatniej prostej drużyna PGE VIVE jeszcze powiększyła prowadzenie nad gdynianami i ostatecznie wygrała 38:25. Kolejne spotkanie w Hali Legionów już we wtorek, 5 lutego. Tym razem na przeciwko żółto-biało-niebieskich stanie ekipa Bartka Jaszki, Zagłębie Lubin. Bilety do nabycia na platformie eBilet.pl.