Wygrać z Veszprem i własnymi słabościami!
02.03.2019, 09:32
Zapowiedź

Wygrać z Veszprem i własnymi słabościami!

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

pluszewska 2

  • Patryk Ptak
  • Foto

Patryk_Ptak

To już jest koniec – można by zaintonować pierwsze słowa znanej piosenki Elektrycznych Gitar. Tak, koniec fazy grupowej, ale w przeciwieństwie do tego, co Kuba Sienkiewicz śpiewa w dalszej części utworu, potem jeszcze coś jest. I to co! Walka o Final Four Ligi Mistrzów! W sobotę, 2 marca, o godz. 17:30, kielczanie podejmują w Hali Legionów Telekom Veszprem HC.

To będzie już ostatni mecz grupowy Velux EHF Champions League, który, według planów snutych jeszcze miesiąc temu, miał rozstrzygnąć o pozycji wicelidera grupy A. Tymczasem tylko Węgrzy grają o utrzymanie drugiego miejsca, my zaś o miejsce czwarte. By tak się stało musimy dziś zdobyć minimum tyle samo punktów, co, mierzące się równolegle z Barceloną, Lwy z Mannheim. Jeśli Rhein-Neckar Loewen przegra swój mecz, my też możemy przegrać. Jeśli zremisuje, my też musimy co najmniej zremisować, a jeśli wygra, my również musimy to zrobić.

Po co nam to czwarte miejsce? A no po to, by w fazie Last 16 mierzyć się z teoretycznie słabszym rywalem, czyli prawdopodobnie Motorem Zaporoże, a drugi mecz tej rywalizacji grać u siebie. Miejsce piąte odwróci kolejność spotkań w dwumeczu, a w dodatku sprawi, że trafimy na czwartą ekipę grupy B, czyli HBC Nantes. Z drugiej strony, w ćwierćfinale – do którego jeszcze musimy awansować – przy zajęciu czwartego miejsca w grupie trafimy na PSG, a przy piątym na Barcelonę. Ciężko więc jednoznacznie ocenić, która opcja w ujęciu strategiczny byłaby dla kielczan lepsza. Trener Talant Dujshebaev stwierdza wręcz, że nie ma to dla niego większego znaczenia.

Być czwartymi albo piątymi to nie taka duża różnica – mówi szkoleniowiec PGE VIVE Kielce – Oczywiście, chcemy być jak najwyżej w klasyfikacji, ale stawki tego meczu dla obu drużyn są różne. Veszprem gra o drugą pozycję, ma dużo do zyskania, dla nas na szali nie ma aż tak wiele.

Telekom Veszprem przeszedł ostatnimi czasy przez solidną zawieruchę. Po nieudanym sezonie 2017/18, w którym drużyna straciła mistrzostwo kraju pierwszy raz od 2007 roku, na dokładkę, tuż po starcie obecnego sezonu z trenerskiego stołka spadł Ljubomir Vranjes. Jego obowiązki przejął David Davies, co, zdaje się, wyszło Węgrom na dobre. Veszprem w sześciu ostatnich kolejkach było niepokonane.

To robi wrażenie – przyznaje obrotowy PGE VIVE, Bartłomiej Bis – Spójrzmy, jaki poziom prezentuje każd z drużyn w naszej grupie, a oni idą jak burza. Wydaje mi się, że nowy trener ma trochę inną koncepcję, dał powiew świeżości w szatni, co podziałało dobrze na całą ich ekipę i zmotywowało do działania.

Rywale grają teraz dużo spokojniej i lepiej w sytuacjach jeden na jeden – dodaje rozgrywający Uladzislau Kulesh.

Nie chcę mówić nic złego o Vranjesie, ale myślę, że odkąd przyszedł Davis zespół gra zupełnie inną piłkę ręczną – ocenia trener Talant Dujshebaev –  Co prawda Węgrzy mieli też dużo szczęścia sportowego w meczach w Montpellier i Brześciu, ale grają na naprawdę wysokim poziomie. Zresztą, to że Telekom umie grać, wiadomo wszystkim. To bardzo solidny rywal.

Rywal rywalem, ale kielczanie też przecież tworzą doskonały zespół. Obecnie niestety do doskonałości brakuje im trzech zawodników, bo ze względu na kontuzje pauzują bracia Alex i Daniel Dujshebaev oraz Michał Jurecki. Nie zmienia to faktu, że nazwiska takie jak Cindrić, Janc, Lijewski czy Aginagalde robią wrażenie na każdym, kto interesuje się piłką ręczną, a jeszcze większe wrażenie robi waleczność naszych zawodników, którą zademonstrowali w Mannheim czy w Hali Legionów podczas meczu z Montpellier. Naszą największą słabością zdajemy się być my sami, bo remisy czy nawet zwycięstwa w dwóch poprzednich spotkaniach wyślizgiwały nam się z rąk poprzez błędy własne.

Musimy zmniejszyć ilość strat, bo to nasz mankament w ostatnim czasie – mówi Bartłomiej Bis – Za dużo tracimy przez to bramek. Do tego zagrajmy mocno w obronie, to podstawa do wyprowadzania szybkich kontr.

Z drużyną Veszprem wraca do Kielc Manuel Strlek. Skrzydłowy był zawodnikiem PGE VIVE Kielce w latach 2012-2018, zdobywając z nami sześć tytułów Mistrza Polski, sześć Pucharów Polski i wygrywając Ligę Mistrzów w 2016 roku.

Bardzo dużo się tu nauczyłem! – mówił nam na koniec zeszłego sezonu Manu – Przyszedłem w wieku 24 lat, nabrałem dużego doświadczenia i myślę, że obecnie jestem lepszym zawodnikiem.

Kielecka publiczność na pewno ciepło przyjmie zawodnika, przynajmniej do czasu, gdy zacznie „robić nam krzywdę”.

To bardzo dobry zawodnik. Ile ma piłek, tyle wykorzysta – chwali byłego klubowego kolegę Bartek Bis – Choć może nie robi na boisku takiego show, jak inni skrzydłowi, to i tak trzeba na niego bardzo uważać!

Spotkanie 14. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów rozpocznie się dziś o godz. 17:30. Zapraszamy do Hali Legionów wcześniej, od godz. 16:30, by skorzystać z atrakcji przygotowanych na to sobotnie popołudnie, a następnie wspierać zawodników PGE VIVE już podczas rozgrzewki. Wszystkie bilety na mecz są wyprzedane. Tych, którzy nie zdołali nabyć wejściówek, zapraszamy przed telewizory. Transmisja w CANAL+ od godz. 17:00 i od 17:30 na ELEVEN Sports 3.