Świetny Jurkiewicz i zacięty mecz w Puławach
13.03.2019, 21:41
Mecz

Świetny Jurkiewicz i zacięty mecz w Puławach

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

pluszewska 2

  • Radosław Kogut
  • Foto

Radosław Kogut

W meczu 22. serii PGNiG Superligi pokonaliśmy na wyjeździe KS Azoty Puławy 35:30. Spotkanie było bardzo wyrównane i przez długi czas kielczanie nie byli w stanie odskoczyć rywalom na więcej niż dwie bramki. Dopiero w samej końcówce, dzięki dobremu fragmentowi gry defensywnej i kontratakom, żółto-biało-niebiescy zdołali powiększyć przewagę. Świetny mecz rozegrał Mariusz Jurkiewicz, który przy ośmiu zdobytych bramkach zachował 100% skuteczności. W Puławach wystąpiliśmy w zaledwie dwunastoosobowym składzie, bez Michała Jureckiego, braci Dujshebaevów, Uladzislaua Kulesha i Krzysztofa Lijewskiego.

KS Azoty Puławy – PGE VIVE Kielce 30:35 (15:17)

KS Azoty Puławy: Borucki, Koshovy – Kaleb, Panić 7, Podsiadło 7, Łyżwa 2, Matulić, Rogulski 4, Prce, Titow, Gumiński 3, Jarosiewicz 2, Seroka 3, Grzelak, Kasprzak 1, Masłowski 1

PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – Bis 1, Aginagalde 4, Jachlewski, Janc 3, Jurkiewicz 8, Moryto 6, Mamić 4, Cindrić 4, Fernandez, Karalok 5

Pierwsza siódemka: Ivić – Moryto, Janc, Karalok, Cindrić, Mamić, Fernandez

 

Choć kontuzje nie opuszczają kielczan od samego początku sezonu, to w ostatnim okresie drużyna PGE VIVE występowała maksymalnie bez trzech zawodników. Niestety, znów wróciły czasy, dobrze znane nam z pierwszych miesięcy obecnych rozgrywek, gdy w solidnym osłabieniu stawaliśmy naprzeciw naszych rywali. Dziś, do Puław pojechaliśmy aż bez pięciu graczy, Michała Jureckiego (złamana pierwsza kość śródręcza), Alexa (uraz więzadła) i Daniela Dujshebaevów (zerwane więzadło krzyżowe i uszkodzona łąkotka), Krzysztofa Lijewskiego (nadłamana czwarta kość śródręcza) i Uladzislaua Kulesha (uraz stawu skokowego). Jedną z konsekwencji tych absencji było m.in. pojawienie się na lewym rozegraniu Marko Mamicia, który nie wbiegał tylko do defensywy, do czego przyzwyczailiśmy się w poprzednich meczach, ale pozostawał na boisku także w ataku.

To jednak nie Chorwat zdobywał pierwsze trafienia dla kielczan (choć oddał kilka prób rzutowych). Ofensywę naszego zespołu napędzał głównie niemal bezbłędny z koła Arciom Karalok oraz Arkadiusz Moryto. Ta dwójka zdobyła siedem z pierwszych dziewięciu bramek kielczan, po jednym dołożyli Luka Cindrić i Mariusz Jurkiewicz. Po szesnastu minutach tablica wyników wskazywała rezultat 9:9.

Wówczas na kole Arcioma zastąpił Bartłomiej Bis, na lewym skrzydle pojawił się Mateusz Jachlewski, a Marko Mamić pozostawał na parkiecie już tylko do defensywy, podczas gdy w ataku na lewej połówce zastępował go Mariusz Jurkiewicz. W obronie od początku na pozycji numer dwa pracował też Julen Aginagalde. Gdy podczas dwuminutowej kary puławianie ściągnęli bramkarza, by wciąż grać siódemką w polu, i przy tym zgubili piłkę, Hiszpan sprytnie wykorzystał sytuację, posyłając piłkę przez całe boisko między niepilnowane słupki. Dzięki temu golowi po raz pierwszy odskoczyliśmy gospodarzom na dwie bramki przewagi, 12:10.

Mieliśmy kilka sytuacji, w których mogliśmy powiększyć to prowadzenie, ale dobry fragment gry notował Valentyn Koshovy, który parokrotnie widowiskowo powstrzymał rzuty naszych zawodników, m. in. broniąc atak Luki Cindricia i rzut karny Arka Moryto. Ukraińcowi nie dawał się natomiast zatrzymać Mariusz Jurkiewicz, który raz za razem umieszczał piłkę gdzieś w jego siatce, zachowując 100% skuteczności w ataku. Cały czas jednak nie byliśmy w stanie odjechać puławianom na bezpieczną odległość. Pod koniec pierwszej połowy, gdy to my ściągnęliśmy Filipa Ivicia z warty podczas dwuminutowej kary dla Bartka Bisa, gospodarze odpłacili się trafieniem przez całe boisko do pustej bramki, wykonanym przez Mateusza Serokę. Na przerwę obie ekipy schodziły przy wyniku 17:15 dla PGE VIVE.

Na początku drugiej partii rozrzucał się ten, który nie miał szczęścia w pierwszej części gry. Marko Mamić zdobył dwie pierwsze bramki dla kielczan, a my znów mogliśmy podziwiać skoczność zawisającego gdzieś pod sufitem Chorwata. Przy trzeciej próbie rzutowej Marko ucelował słupek, ale był przy tym faulowany przez Pawła Grzelaka, który otrzymał za to zagrania dwie minuty kary. To nie powstrzymało Marko, który dalej, przy każdej możliwej okazji szarżował na bramkę Valentyna Koshovego. Ze strony gospodarzy największe zagrożenie rzutowe stwarzał natomiast przez cały mecz Marko Panić, wspomagany przez Pawła Podsiadłę.

Po jedenastu minutach drugiej połowy puławianie stracili Krzysztofa Łyżwę, który dopuścił się faulu na będącym w powietrzu podczas kontry Mariuszu Jurkiewiczu, otrzymując za to zagranie czerwoną kartkę. Rozpoczął się nerwowy fragment gry, w którym zawodnicy obu drużyn popełniali błędy. Na szczęście nieco więcej było ich po stronie Azotów. Po kolejnych kilku minutach wydarzyła się bardzo ważna sekwencja zdarzeń: Bartłomiej Bis wykorzystał kontratak, Vladimir Cupara obronił rzut puławian, bramkę zdobył Luka Cindrić, a kolejną za chwilę dołożył Mariusz Jurkiewicz. Po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszliśmy aż na pięć bramek do przodu, prowadząc 30:25.

W końcówce znów uaktywnił się w naszych szeregach Mariusz Jurkiewicz, który podobnie jak w pierwszej połowie, zaczął dawać się we znaki Koshovemu. Kaczka w sumie zdobył na konto drużyny osiem trafień, zachowując 100% skuteczności. Świetne wsparcie między słupkami dawał też Vlad Cupara, który w ciągu kilku minut obronił dwa rzuty karne, Pawła Grzelaka i Jerko Matulicia. Ostatecznie PGE VIVE pokonało Azoty Puławy 35:30.