W walce o ćwierćfinał Ligi Mistrzów na razie remis!
23.03.2019, 19:13
Mecz

Wielkie emocje i remis w Zaporożu!

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

pluszewska 2

  • Angela Grewe
  • Foto

angela grewe (1)

Niesamowicie wyrównany pojedynek zafundowali nam zawodnicy PGE VIVE Kielce i Motoru Zaporoże w pierwszym meczu 1/8 finału Velux EHF Champions League. Żadnej z drużyn nie udało się ani razu odskoczyć rywalowi na większą niż dwa trafienia przewagę, a rzutem karnym wykonywanym już po upływie sześćdziesięciu minut gry Artem Kozakevych wywalczył remis dla gospodarzy. Mecz zakończył się wynikiem 33:33. Pół żartem, pół serio, można stwierdzić, że odnotowaliśmy postęp, wreszcie remisując spotkanie po trzech jednobramkowych porażkach w Lidze Mistrzów z rzędu. Idąc tym tropem, za tydzień wynik może być tylko jeden! Dziś, w ekipie żółto-biało-niebieskich zabrakło Michała Jureckiego, Krzysztofa Lijewskiego i Daniela Dujshebaeva.

HC Motor Zaporozhye – PGE VIVE Kielce 33:33 (16:16)

HC Motor Zaporozhye: Komok, Kireev – Buinenko, Kubatko 2, Babichev 3, Malasinskas 5, Pukhouski 5, Denysov 1, Dontsov, Doroshchuk 3, Kozakevych 9, Paczkowski 4, Shynkel, Kus 1, Peshevski, Soroka,

PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – Bis, A. Dujshebaev 8, Aginagalde 2, Jachlewski 2, Janc 1, Jurkiewicz, Kulesh 4, Moryto 4, Mamić, Cindrić 8, Fernandez, Karalok 4

Pierwsza siódemka: Cupara – Fernandez, Kulesh, Cindrić, A. Dujshebaev, Janc, Karalok

Naprawdę ładnie rozpoczęło się pierwsze spotkanie o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Obie ekipy serwowały kibicom ciekawe zagrania, dogrywając piłkę do swoich kołowych czy oddając mocne, celne rzuty z dystansu. Dobrze w bramce zaczął Vladimir Cupara, który w ciągu kilku minut odnotował kilka skutecznych interwencji. Serb łatwo nie miał, bo koledzy prezentowali mu rzuty karne, w których górą okazywał się Artem Kozakevych. Na szczęście w ataku obywało się bez większych błędów. Od początku dyrygował nim Luka Cindrić, który nie tylko "obsługiwał" swoich kolegów, ale też sam zdobywał bramki – trzy w ciągu pierwszego kwadransa, po którym prowadziliśmy 8:7.

Na kilka minut zacięły się strzelby Motoru Zaporoże. Nie trafiali Aidenas Malasinskas i Paweł Paczkowski. Niemoc rywali przełamał dopiero Dmytro Doroshchuk, tymczasem kielczanom udało się minimalnie powiększyć przewagę do dwóch trafień. Niestety, chwila nieuwagi, błędnych decyzji i dobrej dyspozycji bramkarza gospodarzy, Victora Kireevea, i zaporożanie wyszli na prowadzenie 12:11. Szybko wyrównał Arkadiusz Moryto, a za chwilę, w następnej akcji trener Talan Dujshebaev poprosił o czas. Do końca pierwszej połowy pozostawały niecałe cztery minuty.

Ponownie ze skrzydła trafił Arek Moryto, ale błyskawicznie odpowiedział, niewidoczny do tej pory, Barys Pukhouski. Gdy na półtorej minuty przed przerwą prowadziliśmy 15:14, Mykola Stepanets poprosił o czas. W tym krótkim czasie jego podopieczni zdołali zdobyć o jedną bramkę więcej, niż kielczanie, a w ostatniej sekundzie znów naszą obronę zawstydził Pukhouski, wyrównując wynik na 16:16.

Druga połowa była równie zacięta, co pierwsza. Obie drużyny szły „łeb w łeb”, wymieniając się na prowadzeniu. W bramce Vlada Cuparę zastąpił Filip Ivić, na środku rozegrania tym razem rządził Alex Dujshebaev, podczas gdy Luka Cindrić przesunął się na lewą stronę, a prawej na rozegraniu pilnował Blaz Janc. U rywali na jego pozycji rozrzucał się Paweł Paczkowski. To właśnie on, precyzyjnym rzutem, jakby wyczekanym w powietrzu, dał Motorowi w pięćdziesiątej trzeciej minucie meczu dwubramkowe prowadzenie 29:27. Wtedy jednak sprawy w swoje ręce wziął Luka Cindrić, który wspólnie z Julenem Aginagalde wyrównał na 30:30.

Do końca spotkania pozostawało pięć minut, a tablica wyników wskazywała remis. Do bramki kielczan wrócił Vladimir Cupara. Serb powstrzymał rzut Maxima Babicheva, a nasi zawodnicy powoli zaczęli konstruować atak pozycyjny. Szło jak po grudzie, a gdy nad drużyną złowieszczo zawisły ręce sędziów, oznajmujące rychłe odgwizdanie gry pasywnej, na siłę przez defensywę rywali przedarł się Alex Dujshebaev! Prowadziliśmy 31:30! Nie trwało to długo, bo ogromnego pecha miał Vlad Cupara. W kolejnej akcji Motoru sędziowie podyktowali rzut karny, do którego tradycyjnie podszedł Artem Kozakevych. Bramkarz miał posłaną przez niego piłkę na dłoni, ale siła rzutu była zbyt duża i gospodarze ponownie wyrównali wynik.

Ogromne emocje towarzyszyły nam do samego końca! Na siedemnaście sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego trener Motoru Zaporoża poprosił o czas. Prowadziliśmy 33:32, a rywale mieli  siedemnaście sekund na przeprowadzenie ostatniej skutecznej akcji, by uratować remis. Motor wycofał bramkarza i grał siedmioma zawodnikami w polu, a na kilka sekund przed gwizdkiem sędziowie podyktowali rzut karny za obronę w kole Julena Aginagalde. Artem Kozakevych ponownie na linii siedmiu metrów okazał się lepszy, czym, już po upływie regulaminowego czasu gry, dał swojej ekipie remis 33:33, dokładając na swoje konto dziewiąte trafienie i będąc najskuteczniejszym zawodnikiem meczu. Po stronie kielczan najwięcej bramek miał Alex Dujshebaev, o jedną mniej od Ukraińca. Z Zaporoża wywozimy więc jeden punkt, a za tydzień, w Hali Legionów gramy o „być albo nie być” w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!