A. Wolff: Dla mnie jest tylko jedna droga. Prowadzi do Kielc.
12.04.2019, 18:52
Wywiad

A. Wolff: Dla mnie jest tylko jedna droga. Prowadzi do Kielc.

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

pluszewska 2

  • Tomasz Fąfara
  • Foto

Tomasz Fąfara

Chyba żaden z kieleckich kontraktów nie wzbudzał tak dużego zainteresowania, co ten! Od przyszłego sezonu zawodnikiem PGE VIVE Kielce będzie jeden z najlepszych piłkarzy ręcznych Starego Kontynentu, Andreas Wolff. Niemiec jest Mistrzem Europy z 2016 r., brązowym medalistą igrzysk olimpijskich w Rio i prawdopodobnie najlepiej rozciągniętym bramkarzem na świecie. Na boisku wzbudza podziw swoimi ekwilibrystycznymi paradami, zdobywa serca kibiców emocjonalnymi reakcjami, poza parkietem natomiast przykuwa uwagę rozmówców swoją życzliwością i otwartością na nowe wyzwania. Andi już uczy się języka polskiego, a swoje umiejętności prezentuje w wywiadzie! Ale nie tylko o zdolności lingwistyczne pytaliśmy Andiego przy okazji środowego meczu Polska - Niemcy. Nasz nowy bramkarz opowiedział o kulisach propozycji transferowych z innych klubów, swoim nastawieniu do naszego kraju i szansach PGE VIVE w nadchodzącym dwumeczu z PSG.

PGE VIVE Kielce: Pierwsza połowa meczu w Gliwicach całkiem wyrównana, ale w drugiej już chyba po prostu zrobiliście swoje?

Andreas Wolff, bramkarz reprezentacji Niemiec, zawodnik PGE VIVE Kielce od sezonu 2019/20: To był mecz podobny do tego, który w grudniu rozegraliśmy w Rostocku (wówczas Polacy przegrali z Niemcami w towarzyskim spotkaniu 23:35 – przyp. red.). Prowadziliśmy, ale Polska siedziała nam na ogonie, szczególnie na początku. Potem zacieśniliśmy obronę, pociągnęliśmy kilka kontr, a gdy pozwolisz nam tak grać, jesteśmy nie do zatrzymania (niewinny uśmiech w stylu „No co zrobisz, jak nic nie zrobisz?”). Na chwilę przed końcem pierwszej połowy mieliśmy już pięć bramek przewagi, ale po dwóch głupio straconych trafieniach do przerwy prowadziliśmy tylko trzema. Oczywiście, nie straciliśmy pewności siebie i w drugiej połowie po prostu wykonaliśmy naszą robotę.

PGE VIVE Kielce: Kilka lat temu zniknęliście z handballowej mapy świata, ale wróciliście w najlepszy możliwy sposób, wygrywając Mistrzostwa Europy w Polsce. Potem był brąz na igrzyskach w Rio, ale w kolejnych latach znów trochę spadliście. Gdzie obecnie znajduje się reprezentacja Niemiec?

Andreas Wolff: Nie spadliśmy tak nisko, jak wszyscy mówią. Nie mieliśmy najlepszego turnieju w Chorwacji, ale jak prześledzi się fakty, to od półfinałów dzielił nas jeden mecz. Przegraliśmy w sumie dwa (z Danią 25:26, z Hiszpanią 27:31 – przyp. red), a gdybyśmy przegrali tylko jeden, awansowalibyśmy. Oczywiście, jako drużyna nie jesteśmy zadowoleni z tamtego turnieju. We Francji rok wcześniej było lepiej. Wygraliśmy grupę bardzo wyraźnie, nie mieliśmy zbyt trudnych rywali. Okej, mieliśmy Chorwację, ale wygraliśmy z nią sześcioma czy siedmioma bramkami. To było niezagrożone zwycięstwo na miarę triumfu w grupie. Ale potem mieliśmy naprawdę złe spotkanie z Katarem, Sarić wykonał świetną robotę i pożegnaliśmy się z turniejem. Do tego momentu było świetnie. Teraz, wracamy z pewnym sukcesem na papierze i myślę, że jesteśmy w stanie pozostać w najlepszej czwórce światowych zespołów.

PGE VIVE Kielce: Jak w takim razie ocenisz obecną formę Polaków?

Andreas Wolff: Drużyna z Polski przechodzi zmiany. Oczywiście, nie ma już zbyt wielu zawodników, z którymi grałem, gdy dopiero zaczynałem międzynarodową rywalizację, ale widziałem w Gliwicach, że jest kilku graczy z ogromnym potencjałem. Musicie znaleźć swoją drogę i jestem przekonany, że w ciągu kilku lat wrócicie na wysoki poziom.

PGE VIVE Kielce: Gdy podczas drugiej połowy meczu zastąpił Cię Silvio Heinevetter miałeś okazję popodglądać swojego przyszłego kolegę z zespołu, Mateusza Korneckiego. Jak Ci się podoba?

Andreas Wolff: On jest naprawdę dobry! Jest bardzo szybki i spokojny w bramce. Obronił m. in. rzut karny Matthiasa Musche, a to zawodnik, który zwykle ma bardzo wysoki procent w tym elemencie. Bardzo się cieszę, że mogłem dziś zobaczyć, jak dobrego partnera w bramce będę miał w Kielcach.

PGE VIVE Kielce: Trochę też pogadaliście, prawda?

Andreas Wolff: Tak, to był nasz pierwszy kontakt! To bardzo miły chłopak, powiedział mi, że pochodzi z okolic Kielc, około trzydzieści kilometrów. Przy okazji może więc pomoże mi trochę poznać Polskę i przede wszystkim miasto.

PGE VIVE Kielce: Gdy podpisywałeś kontrakt z PGE VIVE, to jednak z przekonaniem, że obok będziesz miał Vlada Cuparę lub Filipa Ivicia.

Andreas Wolff: To nieważne, z kim konkretnie będę tworzył duet bramkarski, jeśli tylko będzie to miły, uprzejmy i dobry zawodnik. Jako bramkarz chcesz grać jak najwięcej, ale wiesz, że to niemożliwe, by zawsze być na najwyższym poziomie. Dobrze jest więc wiedzieć też, że masz obok świetnego partnera, który może pociągnąć mecz, kiedy ty nie jesteś w stanie.

PGE VIVE Kielce: A z jakim typem zawodników Ty dogadujesz się najlepiej?

Andreas Wolff: Ja uważam, że najistotniejsze dla sportowca jest mieć mentalność zwycięzcy. Chcę mieć wokół bramkarzy i zawodników, którzy po prostu chcą wygrać każdy mecz. Każdy sparing czy nawet każdy mecz w piłkę nożną na treningu. Ludzi, którzy codziennie chcą się rozwijać. Ja jeszcze nie znam Mateusza, ale wydaje mi się, że on jest bardzo skupiony na sporcie, chce się wznosić coraz wyżej. Ja mam to samo! Bardzo podoba mi się to nastawienie.

PGE VIVE Kielce: Bardzo lubisz rywalizację.

Andreas Wolff: Rywalizacja jest super, dopóki nie przeradza się w niezdrową wojnę. Na przykład rywalizacja między mną a Niklasem Landinem (partner Wolffa w bramce w THW Kiel – przyp. red.) jest bardzo dobra. Mamy świetne relacje i na boisku, i poza nim. Jednocześnie obaj bardzo chcemy grać, więc wzajemnie się motywujemy do wdrapywania się na szczyty swoich możliwości! To chyba najlepszy możliwy kontakt między partnerami.

PGE VIVE Kielce: Od podpisania kontraktu z PGE VIVE minęło sporo czasu, który obfitował w wiele plotek na temat potencjalnych propozycji otrzymywanych przez Ciebie od innych klubów, np. Veszprem czy Melsungen. Jak to było naprawdę?

Andreas Wolff: Prawda jest taka, że rozmawiało ze mną kilka klubów, ponieważ w Niemczech dużo się słyszało o problemach finansowych Kielc. Były i takie drużyny, które chyba nawet miały nadzieję, że Kielce upadną. Dla mnie jednak wszystko było jasne, bo rozmawiałem z moim menadżerem, z prezesem Servaasem i wiedziałem, że wszystko jest w porządku. Dla mnie jest tylko jedna droga. Ta droga prowadzi do Kielc. Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego, co rozpocznie się dla mnie za dwa miesiące. A nie, zaraz, to chyba jeszcze nie tak szybko (śmiech)!

PGE VIVE Kielce: Czyli jesteś w stałym kontakcie z prezesem Bertusem Servaasem i trenerem Talantem Dujshebaevem?

Andreas Wolff: Rozmawialiśmy parę razy, może ze dwa, trzy. Nie brzmi to na dużo, ale w sumie nie potrzebuję przecież dużo gadania. Wiem, z jakim trenerem będę pracował, bardzo cieszę się na tę współpracę. Przecież nie muszę mu tłumaczyć, co ma robić jako trener (śmiech). Cieszę się, że mam kontakt z Talantem i że w Kielcach będzie go jeszcze więcej!

PGE VIVE Kielce: Śledzisz poczynania PGE VIVE w Lidze Mistrzów?

Andreas Wolff: Oczywiście!

PGE VIVE Kielce: Jak oceniasz nasze szanse w ćwierćfinale z PSG?

Andreas Wolff: PSG jest faworytem, jak każdego roku. To zespół, który ma szaleńczy potencjał! Ma tylu świetnych rozgrywających, skrzydła, doskonałych bramkarzy! Ciężko wskazać ekipę, która jest w stanie ich pokonać, zepchnąć na skraj przepaści, a nawet dalej, ale myślę, że Kielce są w gronie tych drużyn. Nie mogę doczekać się pierwszego meczu, chce go koniecznie obejrzeć na żywo w telewizji! Dla obu zespołów będzie to bardzo trudne starcie. Jeśli kielczanie będą mieli dobry dzień, uważam, że są w stanie wykopać PSG z zawodów!

PGE VIVE Kielce: Komu będziesz kibicował?

Andreas Wolff: Oczywiście Kielcom, nie ma w ogóle dyskusji!

PGE VIVE Kielce: Sam teraz jesteś w trakcie intensywnego sezonu. Grasz w reprezentacji, w klubie na trzech płaszczyznach, bo rywalizujecie z Kielem w Bundeslidze, niedawno zdobyliście Puchar Niemiec i wciąż gracie w Pucharze EHF. To chyba idealny sposób na pożegnanie się z ojczystym etapem kariery?

Andreas Wollf: Tak, dokładnie (śmiech)! Moim idealnym pożegnaniem z Kielem byłoby zdobycie trzech tytułów. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do tego, by to zrobić. Jeden tytuł już mamy, zostały tylko dwa. Myślę, że mamy duże szanse na wygranie przynajmniej jednego z nich.

PGE VIVE Kielce: To masz w ogóle czas na to, by gdzieś pomiędzy tymi wyzwaniami myśleć trochę o Kielcach?

Andreas Wolff: Jasne! Jak już myślę o Polsce, to skupiam się przede wszystkim na stronie sportowej. Bardzo cieszę się, że będę mógł znowu grać w Lidze Mistrzów, widzę, że będziemy mieli bardzo mocną drużynę. Chcę się dalej rozwijać i pomagać zespołowi. Jestem też bardzo ciekawy życia w Polsce, różnic pomiędzy zachowaniami charakterystycznymi dla ludzi innych narodowości, wiesz, takich prostych, codziennych rzeczy. Zastanawiam się, jak traktujecie obcokrajowców, jak szybko nawiązujecie i rozwijacie relacje międzyludzkie, czy jesteście bardziej otwarci czy konserwatywni i musicie dobrze się poznać zanim dopuścicie do siebie kogoś bliżej.

PGE VIVE Kielce: Hej, to bardzo fajne podejście! Super, że Kielce to dla Ciebie nie tylko kolejny krok w sportowej karierze, ale że chcesz także poznać naszą kulturę.

Andreas Wolff: Ha (śmiech)! To część przygody, na którą się decydujesz, jeśli podpisujesz kontrakt z klubem w innym kraju. Nie mogę się już doczekać nauki języka polskiego! To bardzo trudny język i nie miałem jeszcze dużo czasu na naukę. Zresztą, wydaje mi się, że ciężko jest się uczyć języka, gdy nie mieszkasz w danym kraju. Mam jednak nadzieję, że wkrótce już będę mógł jakoś rozmawiać po polsku (śmiech).

PGE VIVE Kielce: Dobra, dobra, ponoć już potrafisz coś powiedzieć w naszym języku. Pochwal się!

Andreas Wolff: Tak, umiem na przykład przedstawić moje psy (śmiech)! To jest nasz pies Phoenix i nasz pies Baxter.

Poniżej sami możecie ocenić umiejętności językowe Andreasa Wolffa, który ma specjalną wiadomośc dla kibiców PGE VIVE.


Andreas Wolff mówi po polsku.