M. Jurkiewicz: Naładowaliśmy akumulatory
16.04.2019, 21:46
Komentarze

M. Jurkiewicz: Naładowaliśmy akumulatory

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

pluszewska 2

  • Grzegorz Trzpil
  • Foto

Grzegorz Trzpil

Wysokie, dziewiętnastobramkowe zwycięstwo w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu Fazy Finałowej PGNiG Superligi z Chrobrym Głogów to bardzo dobra zaliczka przed rewanżowym meczem w Kielcach. Przerwa w klubowym graniu dobrze podziałała na zespół i choć w Głogowie ekipa PGE VIVE wystąpiła w zaledwie dwunastoosobowym składzie, pewnie pokonała rywala 41:22. „Naładowaliśmy akumulatory” – powiedział rozgrywający Mariusz Jurkiewicz – „Ci, którzy byli na kadrach, mają więcej minut w nogach, będą więc jeszcze wprowadzać się do gry. Oni mieli więcej grania w reprezentacjach, więc my teraz musimy pociągnąć mecze w lidze.”

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Najważniejsza w dzisiejszym meczu była postawa chłopaków. Bardzo ciężko było przygotować się do tego spotkania, bo praktycznie bez żadnego treningu rano wyjechaliśmy do Głogowa. Jestem bardzo zadowolony z zawodników, którzy od początku do końca trzymali koncentrację i zasłużenie wygrali mecz. Szesnaście do zera w kontrach to tylko statystyki, które świadczą na naszą korzyść. W Chrobrym ostatnio do gry wróciło kilku kontuzjowanych zawodników, choćby jeden z liderów obrony, Tylutki, czy Bartczak. Oczekiwaliśmy trochę więcej. Wczoraj Marko Mamić zgłaszał drobne dolegliwości ze ścięgnem Achillesa, dlatego dziś w pierwszej połowie pograł w ataku i w obronie, w drugiej połowie po kilku minutach gry obronnej lepiej było nie ryzykować, więc daliśmy mu odpocząć. Jestem pewny, że będzie uczestniczył normalnie w treningach i w kolejnym spotkaniu wystąpi w dobrej formie. Zawodnicy, którzy grali w reprezentacjach, potrzebują teraz trochę więcej regeneracji, a więcej gry w rewanżu dostaną ci, którzy odpoczywali. Chcemy też trochę poćwiczyć elementy, które przydadzą nam się z PSG.

Mariusz Jurkiewicz, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Naszym założeniem było, jak w każdym meczu, by narzucić własny styl i rytm, wtedy po prostu łatwiej się gra. Przyjechaliśmy z nastawieniem, by zacząć mocno w obronie, biegać do kontry z każdej piłki, tym bardziej, że po przerwie w klubie potrzebowaliśmy ogrania, bo wiadomo, jakie czeka nas zadanie z PSG. Ci, którzy pozostali w Kielcach, mogli trochę odpocząć, szczególnie jeśli chodzi o kwestie mentalne. Naładowaliśmy akumulatory. Ci, którzy byli na kadrach, mają więcej minut w nogach, będą więc jeszcze wprowadzać się do gry. Oni mieli więcej grania w reprezentacjach, więc my teraz musimy pociągnąć mecze w lidze. Ja czuję się dobrze, cieszę się, że mogłem fizyczną pracę przełożyć na boiskowe granie. Każdy taki mecz, każda udana akcja nas buduje. Nie mamy innego wyjścia, z PSG musimy wyjść na parkiet, nie przestraszyć się rywali. Faworytem na pewno nie będziemy, ale będziemy gryźć parkiet.

Damian Krzysztofik, obrotowy Chrobrego Głogów: To był dramat. Zagraliśmy jak juniorzy. Nie wiem, z czego to wynika, może każdy już myślał, że zostanie do rozegrania jeden mecz, a potem będziemy mieli wolne i rozjedziemy się do domów. Myśleliśmy, że skończy się siedmioma, ośmioma bramkami różnicy, a mamy prawie dwadzieścia. To naprawdę wstyd. Mieliśmy siły na piętnaście, dwadzieścia minut, potem osłabliśmy. Każdy widział, że byliśmy po prostu za słabi. Będziemy musieli porozmawiać w szatni, wyluzować i próbować jechać do Kielc powalczyć. Nie mówię, że wygrać, ale powalczyć, by nie było takiego blamażu, jak dzisiaj.