B. Bis: Wiadomo, w domu zawsze jest najlepiej
21.07.2019, 11:25
Wywiad

B. Bis: Wiadomo, w domu zawsze jest najlepiej

  • Karolina Zielonka
  • Tekst

  • Patryk Ptak
  • Foto

Patryk_Ptak

Bartłomiej Bis, młody, zdolny wychowanek naszego klubu swoje pierwsze kroki stawiał w młodzieżowych drużynach PGE VIVE Kielce, a po zakończeniu poprzedniego sezonu postanowił wejść na nową drogę swojej kariery. Już jako zawodnik NMC Górnika Zabrze, opowiedział o swoich pierwszych wrażeniach związanych z pobytem w nowym mieście, okresie przygotowawczym, współpracy z trenerem Marcinem Lijewskim, a także planach na nowy sezon.

 

PGE VIVE Kielce: Jak mijają Ci pierwsze dni w Zabrzu?

Bartłomiej Bis, wychowanek KS VIVE Kielce, obecnie zawodnik NMC Górnika Zabrze: W Zabrzu jestem zaledwie od niedzieli. Dwa wolne dni, które miałem przed rozpoczęciem przygotowań, poświęciłem na poukładanie wszystkiego w mieszkaniu, rozpakowanie się. Chciałem wszystkie sprawy tego typu zorganizować przed treningami, aby od środy, 17 lipca, skupić się tylko na piłce ręcznej.

Poznałeś już trochę miasto?

Miasta jako tako nie zdążyłem jeszcze poznać. Gdy zakończymy okres przygotowawczy i treningi będą mniej intensywne, postaram się zapoznać z nowym otoczeniem. Wydaje mi się, że Zabrze jest mniejsze niż Kielce, więc będę mógł błyskawicznie poznać wszystkie zakątki.

Jak wyglądają przygotowania w Zabrzu, czy bardzo różnią się od tych w Kielcach?

Jak na razie moje życie w okresie przygotowawczym tutaj a w Kielcach nie różni się bardzo. Tak naprawdę mój dzień to treningi, jedzenie i spanie. W kółko robię to samo. Z tego powodu czas szybciej mi płynie. Jeśli chodzi o pierwsze spotkanie po wakacjach, to w Kielcach od razu w hali graliśmy w piłkę ręczną. W Zabrzu zaczęliśmy podobnie, tylko piłkę ręczną zastąpiła piłka nożna, więc to pierwsza spora różnica. Też trenujemy dwa razy dziennie, ale formuła porannych treningów jest całkowicie inna. U trenera Dujshebaeva zawsze rano było bieganie i siłowania, a w Zabrzu te zajęcia mamy naprzemiennie. Jeden poranek spędzamy na bieżni, a drugi w siłowni. W obu zespołach trening popołudniowy spędzany jest w hali.  W Kielcach w trakcie tej sesji mieliśmy wiele ćwiczeń z piłkami lekarskimi, doskonaliliśmy naszą stabilizację. W Górniku te ćwiczenia są bardziej ,,wstawką” na zakończenie rozgrzewki. Dzięki temu poświęcamy więcej czasu na piłkę ręczną.

Gdzie jest trudniej?

Trudno mi określić, gdzie treningi były bardziej intensywne. W Kielcach byłem zmęczony, w Zabrzu też jestem zmęczony (śmiech).

Czy znalazłeś już wspólny język z resztą zespołu? Może z którymś z zawodników zakolegowałeś się bardziej?  

Od samego początku mam dobry kontakt z Szymonem Sićko. Obaj graliśmy u trenera Rafała Kuptela w reprezentacjach, czy to w kadrze B, czy w młodzieżówce, dlatego łatwiej nam było znaleźć wspólny język. Z resztą zespołu zaczynam się dopiero poznawać. Jeszcze z nikim się nie pokłóciłem, więc wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze, żeby stworzyć z chłopakami zgraną drużynę (śmiech).

Marcin Lijewski to nowy trener Górnika. Jak dotąd miałeś kontakt z jego młodszym bratem – Krzysztofem. Widzisz jakieś różnice pomiędzy Marcinem a Krzyśkiem?

Wydaje mi się, że trener Lijewski jest bardziej spokojny. Jak na razie jest to jedyna różnica jaką dostrzegłem. Może za kilka tygodni, miesięcy zauważę kolejne.

Czy przed przejściem do Górnika starałeś dowiedzieć się czegoś więcej na temat trenera Lijewskiego?

Wiele razy dopytywałem innych zawodników o trenera, obserwowałem go, także w trakcie spotkań z Gdańskiem, gdy przyjeżdżał do Hali Legionów. Mogłem wówczas zobaczyć jego reakcje podczas meczu, czasami chwilę porozmawiać. Miałem jeszcze dodatkową szansę na lepsze poznanie trenera Lijewskiego, gdy polecieliśmy razem z kadrą B na dwumecz towarzyski do Hiszpanii. Przez kilka dni mogłem dowiedzieć się czegoś więcej o nim, lepiej się z nim zapoznać. Od początku wiedziałem, że trener Marcin będzie chciał mieć dobre stosunki z zawodnikami, ale jednak utrzymuje pewien dystans, żeby podkreślić, że to jednak on jest szefem a my zawodnikami. Jak na razie moje wyobrażenia o trenerze pokrywają się z tym, co mogłem sam zaobserwować.

Czy określiliście już cele na nowy sezon?

Nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat. Bardziej skupiamy się na poznaniu nowej taktyki trenera i solidnym przygotowaniu do nowego sezonu.

Górnik zagra w tym sezonie w Pucharze EHF. Ty w tych rozgrywkach zadebiutujesz. Czujesz jakieś obawy? A może podchodzisz do tego bardziej ,,na luzie” bo masz już za sobą debiut w wyższej klasie rozgrywek, czyli w Lidze Mistrzów?

W Lidze Mistrzów nie występowałem regularnie i nie spędziłem na boisku wielu minut. W żadnym wypadku nie czuje się jak zawodnik, który rozegrał sezon w tej klasie rozgrywek. Puchar EHF to inny rodzaj zmagań. Na samym początku będziemy musieli rozegrać kwalifikacje żeby znaleźć się w fazie grupowej. Jest jeszcze kilka różnic między tymi turniejami, więc będzie to dla mnie nowe przeżycie, nowe doświadczenie. W tym momencie jeszcze nie czuję stresu przed występem w tych rozgrywkach. Nie wybiegam myślami tak bardzo w przód, bo to czeka nas za kilka miesięcy. Na razie mamy przygotowania, potem sparingi, potem rusza Superliga. Zacznę zapewne myśleć o Pucharze EHF bliżej daty rozpoczęcia tych rozgrywek. 

Czy według Ciebie Zabrze to dobry przystanek na drodze Twojej kariery? Jesteś zadowolony, że przeszedłeś tam z VIVE?

Odpowiedź na to pytanie przyniesie przyszłość. Trudno mi teraz powiedzieć, czy to był dobry ruch z mojej strony, czy jednak nie. Na razie myślę pozytywnie, że będzie to dla mnie wartościowe przeżycie, a czas pokaże, czy dobrze myślę, czy może jednak się mylę.

Jakie masz oczekiwania i plany na czas pobytu w Zabrzu?

Moim osobistym celem jest rozwój. Z drużyną natomiast chciałbym zdobyć medal w rozgrywkach PGNiG Superligi. Wiadomo, o złoto raczej nie będziemy walczyć, bo mistrz jest tylko jeden i nie wydaje mi się, żeby w tym roku się zmienił. Górnik już od dwóch sezonów walczy o podium, ale niestety mimo walki szczęście im nie sprzyjało. Mam nadzieję, że w tym roku uda nam się, aby co najmniej brązowy krążek trafił na Śląsk.

A czy mimo niewielkiej odległości pomiędzy Zabrzem a Kielcami, nie tęsknisz już za domem?

Czy tęsknię? Wiadomo, w domu zawsze jest najlepiej. Wydaje mi się, że jeszcze zbyt krótko jestem w Zabrzu i minęło za mało czasu żebym zdążył tak prawdziwie zatęsknić. Teraz odczuwam lekką tęsknotę, ale z upływem czasu będzie ona coraz mocniejsza.