A. Wolff: Przy odrobinie szczęścia będę jak Johnny English
13.09.2019, 10:00
Wywiad

A. Wolff: Przy odrobinie szczęścia będę jak Johnny English

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

  • Anna Benicewicz-Miazga
  • Foto

Anna Benicewicz-Miazga

W drużynie THW Kiel spędził trzy lata, w których dwukrotnie zdobył Puchar Niemiec, a w zeszłym sezonie dodatkowo wygrał zawody Pucharu EHF. Nikt spośród obecnych zawodników PGE VIVE Kielce nie zna naszych pierwszych rywali w Lidze Mistrzów tak dobrze, jak on. Tajny agent w służbie Talanta Dujshebaeva, Andreas Wolff, przed wielkim hitem pierwszej kolejki europejskich rozgrywek opowiada o myśli szkoleniowej Filipa Jichy i zawodnikach, którzy w niedzielę, 15 września, będą największym zagrożeniem dla żółto-biało-niebieskich.

PGE VIVE Kielce: Gdybyś mógł wcielić się w rolę jednego z filmowych tajnych agentów, którą postać byś wybrał?

Andreas Wolff, bramkarz PGE VIVE Kielce: Hmm… myślę, że to byłby Johnny English (śmiech). Bardzo lubię Rowana Atkinsona jako aktora, uważam, że super zagrał tę rolę. Poza tym uważam, że to musi być świetne uczucie być Johnnym. On żyje w swoim świecie, robi wszystko po swojemu, zwykle źle, nie ma planu, a ostatecznie i tak wszystko wychodzi mu na dobre. To zabawne, jak pewny siebie jest, gdy mówi o tym wszystkim, co zrobił, podczas gdy tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia, co się naprawdę dzieje (śmiech).

Ty jesteś teraz takim trochę tajnym agentem, bo przed nami starcie z Twoją byłą drużyną, THW Kiel, o której wiesz niemal wszystko.

Przy odrobinie szczęścia będę jak Johnny English (śmiech)! Wiesz, nie będę miał pojęcia, co robię, ale ostatecznie obronię kilka piłek (śmiech). Nie, a tak na poważnie, wcale nie muszę być tajnym agentem, znam tę drużynę oczywiście, nie nastąpiło w niej zbyt wiele zmian. Odszedłem ja i trzeci obrotowy, który praktycznie w ogóle nie grał. Mają ze dwóch nowych zawodników, obrońcę i bramkarza, czyli tak naprawdę dla mnie nie ma to większego znaczenia. Spędziłem z nimi trzy lata mojego życia, oni znają mnie, a ja ich. Myślę, że o wyniku zadecyduje po prostu forma dnia.

A trener Talant lub zawodnicy z Kielc nie dopytują Cię o wskazówki?

Wiesz co, ja chyba nie jestem zbyt użyteczny, bo jestem bramkarzem (śmiech). Nie znam się tak dobrze na taktyce. Gdybym był kimś takim, jak Igor (Karacić – przyp. red.), to pewnie mógłbym udzielić kilku wskazówek o tym, jak gra THW Kiel. Jako bramkarz nie wsłuchuję się aż tak dokładnie w taktykę. Oczywiście, kilka drobiazgów mogę podpowiedzieć, ale tak naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem Talanta. Po meczu ze Szczecinem w autokarze oglądaliśmy razem drugą połowę meczu THW Kiel z Magdeburgiem i to on rozkładał mi na czynniki pierwsze grę kilończyków. To pokazuje, jak dużą ma wiedzę i umiejętności jako trener!

A jak, jako trener, sprawuje się Filip Jicha? Kontynuuje myśl Alfreda Gislasona?

Z tego, co zdążyłem zauważyć, myślę, że zmienił kilka rzeczy. Moim zdaniem, doskonale łączy doświadczenie zdobyte w Niemczech i w Hiszpanii. Widać, że wiele nauczył się od hiszpańskich szkoleniowców. Zauważyłem, że np. lubi stosować system, który my też mamy tu w Kielcach, czyli zmiany zawodników po piętnastu minutach. Zmienił też trochę przygotowania do sezonu, nie robi długich, trzygodzinnych treningów rano, odseparował część fizyczną treningu. W taktyce pewnie też są jakieś niuanse, ale o tym za bardzo nie opowiem, jestem natomiast pewien, że jest bardzo dobrym trenerem i w niedzielę czeka nas trudne zadanie.

Którzy zawodnicy THW będą największym zagrożeniem dla Ciebie?

Uff.. Niko Bilyk ma świetny, silny rzut. Niclas Ekberg też jest niesamowity, zobacz, gdy Kiel przegrał ostatnio w Magdeburgu, to on zdobył jedenaście bramek na jedenaście rzutów. Jest jednym z najlepszych prawoskrzydłowych na świecie. Jest też Patrick Wiencek. To obrotowy z bardzo dobrym rzutem. Moim zdaniem jednak bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem w tej drużynie jest Domagoj Duvnjak. Nie jest tylko niebezpieczny dla mnie, ale dla całej naszej obrony. Najważniejsze dla nas będzie, by nie pozwolić im wszystkim grać ich gry, my musimy grać swoją.

Czy ten mecz będzie miał dla Ciebie szczególne znaczenie? Zagrasz przeciwko swojej dawnej drużynie, w swojej hali, po drugiej stronie między słupkami będzie Niklas Landin.

Sparkassen Arena to już nie jest moja hala. Moja hala to Hala Legionów. Oczywiście, to będzie wyjątkowe spotkanie, bo zagramy w Niemczech, przeciwko klubowi, w którym spędziłem trzy lata. W dodatku, to pierwszy mecz Ligi Mistrzów w sezonie, chcemy zacząć dobrze. Osobiście, jasne, że bardzo chcę wygrać! To chyba normalne uczucie, gdy po raz pierwszy spotykasz się z byłym zespołem, każdy chce swoje udowodnić.

Jak przyjmą Cię kibice?

Kibice THW bardzo mocno wiążą się emocjonalnie ze swoimi zawodnikami i to się nie zmienia, gdy zawodnicy opuszczają klub. Gdy byłe legendy tego zespołu pojawiały się znów w hali, np. Kim Andersson, Stefan Lövgren, „Titi” Omeyer czy Daniel Narcisse, zawsze bardzo gorąco ich witali i dopingowali, choć były też przypadki, gdy buczeli na zawodników, np. na Nikolę Karabaticia. Nie wiem, jak myślą teraz o mnie. Pewnie część kibiców będzie życzliwa, a część może mnie wybuczy (śmiech).

Po pierwszych meczach ligowych jesteście już gotowi na starcie z Kielem?

Tak, jasne. Nie graliśmy może najlepiej w tych spotkaniach, ale to normalne, że inaczej to wygląda w polskiej lidze, a inaczej w Lidze Mistrzów. Z każdym meczem się rozpędzamy i teraz, w Kielu, chcemy być już jak najbliżej 100% naszej mocy.

 

~

Mecz 1. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów PGE VIVE Kielce vs THW Kiel odbędzie się w niedzielę, 15 września, o godz. 19:00. Transmisja od godz. 18:55 w CANAL+ Sport.