Podejmujemy ambitnego beniaminka
02.10.2019, 13:42
Zapowiedź

Podejmujemy ambitnego beniaminka

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

  • Tomasz Fąfara
  • Foto

Tomasz Fąfara

W środę, 2 października, o 18:30, w ramach 5. kolejki PGNiG Superligi drużyna PGE VIVE Kielce zmierzy się z beniaminkiem PGNiG Superligi, Grupą Azoty Tarnów.

Za nami niezbyt udany weekend. W sobotę, po meczu pełnym błędów kielczanie przegrali na wyjeździe z FC Porto Sofarma 30:33 i na tę chwilę zajmują piąte miejsce w grupie B Ligi Mistrzów. Problemy zaczęły się już w piątek, gdy o drugiej w nocy drużyna wyruszyła do Krakowa na samolot. Ze względu na mgłę, lot był opóźniony o dwie godziny, przez co zespół nie zdążył na przesiadkę w Monachium i lecąc przez kolejne miasto, Genewę, dotarł do Porto dopiero wieczorem. Podróż, która miała być krótka i komfortowa, przerodziła się w kilkanaście godzin spędzonych w autokarach i samolotach.

Kielczanie nie ukrywają, że to zamieszanie miało spory wpływ na ich postawę na boisku, ale wskazują też szereg innych czynników, które przyczyniły się do porażki.

Są takie dni, gdy nic nie wychodzi i to był właśnie taki dzień – mówi trener PGE VIVE Kielce, Talant Dujshebaev – Zaczęło się od wyjazdu do Krakowa na lotnisko, cały dzień spędziliśmy w podróży i to niekorzystnie wpłynęło na naszą formę. Poza tym, Porto było po prostu lepsze, a my nie byliśmy wystarczająco skoncentrowani. Dużą różnicę zrobił też bramkarz. Gdy nie zdobyliśmy bramek w pierwszych czterech rzutach karnych, pozwoliliśmy Porto uwierzyć w siebie i ta drużyna weszła na wysokie obroty, które utrzymała do końca.

W rzutach karnych Mistrzowie Polski faktycznie wypadli fatalnie, wykorzystując tylko trzy z dziewięciu prób. Co się stało, że ten element zupełnie nie zafunkcjonował? Wspominana już podróż, dyspozycja bramkarza Alfredo Quintany, zlekceważenie rywala, a może atmosfera w hali?

To mógł być po części każdy z tych czynników, poza atmosferą w hali, bo wcale nie była ona aż tak niesamowita, by nas zdeprymowała – komentuje skrzydłowy Arkadiusz Moryto – Ja wykonywałem dwa rzuty karne. W pierwszym z nich bramkarz nie zrobił praktycznie nic, to ja w niego trafiłem. W drugim po prostu mnie „wyciągnął” i tyle. Nie wiem dokładnie, co mogło na to wpłynąć, może brak koncentracji, może byłem zbyt pewny siebie, a może właśnie niezbyt pewny siebie, naprawdę nie wiem.

Jedno jest pewne. Co było, to było. Nie ma co rozpamiętywać tej porażki, trzeba wyciągnąć z niej wnioski i ruszyć dalej.

To był bardzo ciężki wyjazd, popełniliśmy wiele błędów w każdym elemencie, ale teraz oddzielamy wszystko grubą kreską – podkreśla rozgrywający Doruk Pehlivan – Musimy o tym zapomnieć i iść do przodu, bo przed nami kolejne mecze.

Pierwszy z nich już dzisiaj. Do Hali Legionów przyjeżdża beniaminek PGNiG Superligi, Grupa Azoty Tarnów. Choć zespół dopiero co awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej, to można śmiało powiedzieć, że radzi sobie całkiem nieźle. Podopieczni Marcina Markuszewskiego wprawdzie znajdują się na drugim od końca miejscu w tabeli z jedynie dwoma punktami na koncie (zwycięstwo po karnych z Chrobrym Głogów – remis 27:27 i 4:2 w rzutach karnych), ale na inaugurację niewiele zabrakło, by pokonali NMC Górnik Zabrze (przegrali 22:23), a i od swoich pozostałych rywali zbierają pochwały.

W swoich szeregach beniaminek ma kilku zawodników, którzy już występowali w PGNiG Superlidze, m. in. bramkarza Patryka Małeckiego i lewego skrzydłowego Łukasza Kużdebę z Zagłębia Lubin, obrotowego Mindaugasa Tarcijonasa z Gwardii Opole czy Paolo Grozdka z Energi MKS Kalisz.

Przed rozgrywkami wprawdzie myślałem, że tarnowianie będą mieć jedno zwycięstwo więcej po tylu kolejkach, a wyszło na razie tylko, że mają punkty po karnych z Chrobrym, ale mają tam dobrych zawodników, których ja znam z Zagłębia, czyli bramkarza Małeckiego i skrzydłowego Kużdebę – mówi Arek Moryto – Ci dwaj zawodnicy tej chwili ciągną ten zespół, Patryk Małecki „wykręca” w bramce fenomenalne liczy, a Łukasz Kużdeba jest liderem ataku i rzuca najwięcej bramek.

W ekipie rywali warto też zwrócić uwagę na młodego środkowego rozgrywającego, Wojciecha Dadeja. Zawodnik urodzony w 2000 r. uważany jest za jeden z największych polskich talentów na tej pozycji. Nasz skrzydłowy zna go jeszcze z czasów swojej gry w SMS Gdańsk.

Ja grałem w SMS Gdańsk, on w drugiej lidze, w Energetyku Gryfino i już wtedy rzucał dużo bramek – wspomina Moryto – Był też powoływany do kadry Polski, ale doznał kontuzji barku. Teraz w lidze oglądałem akurat mecz Tarnowa z Głogowem, w którym niewiele grał, więc nie widziałem go za bardzo w akcji.

Fajnie, gdy młode chłopaki zaczynają grać na najwyższym poziomie – uśmiecha się trener Talant Dujshebaev – Życzę mu wszystkiego najlepszego w dalszym rozwoju!

Więcej o utalentowanych polskich zawodnikach rocznika 2000 można przeczytać w pierwszym numerze magazynu #dawajDAWAj sezonu 2019/20, którego premiera będzie miała miejsce podczas dzisiejszego meczu.

Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców Mistrzów Polski na środowy mecz PGE VIVE Kielce z Grupą Azoty Tarnów. Spotkanie rozpocznie się o godz. 18:30. Bilety można kupować za pośrednictwem platformy eBilet.pl [LINK].