Rekordowy wynik w Hali Legionów! Ponad pięćdziesiąt bramek!
02.10.2019, 19:54
Mecz

Rekordowy wynik w Hali Legionów! Ponad pięćdziesiąt bramek!

W meczu 5. Serii PGNiG Superligi wysoko pokonaliśmy beniaminka rozgrywek, Grupę Azoty Tarnów 52:30. Nie dość, że po raz pierwszy w tym sezonie pękła granica czterdziestu, a potem pięćdziesięciu bramek, to jeszcze kielczanie zdobyli w ogóle najwięcej trafień w historii, poprawiając rekord z 2011 roku, gdy wygrali z GSPR-em Gorzów Wielkopolski 51:29. Na parkiecie między słupkami zobaczyliśmy Miłosza Wałacha, ale niestety, ze względu na formalności, nie był możliwy debiut Cezarego Surgiela – zawodnik będzie do dyspozycji trenera Dujshebaeva od sobotniego meczu z Kaliszem. Świetnie wypadli nasi skrzydłowi, którzy w sumie zdobyli 27 bramek. W meczu nie wystąpiło aż siedmiu graczy PGE VIVE – Daniel Dujshebaev, Mateusz Jachlewski, Tomasz Gębala, Branko Vujović (rehabilitacja) oraz Alex Dujshebaev, Andreas Wolff, Mariusz Jurkiewicz (wolne).

PGE VIVE Kielce – Grupa Azoty Tarnów 52:30 (27:17)

PGE VIVE: Kornecki (1-40 min, 8/30), Wałach (40-60 min, 3/11) 1 - Fernandez 9, Pehlivan 4, Kulesh 7, Karacić, Lijewski 4, Moryto 13, Janc 5, Aginagalde 4, Karalok 5, Guillo

Grupa Azoty: Małecki (1-15 min, 1/13), Ciochoń (15-41 min, 5/26), Barnaś (41-60 min, 2/14) - Kużdeba 2, Kowalik 2, Sanek 6, Dadej 3, Nowak 7, Grabowski 2, Wajda, Misiewicz 2, Wojdan 2, Tarcijonas 3, Pedryc 1, Niemiec

Pierwsza siódemka: Kornecki – Fernandez, Pehlivan, Aginagalde, Karacić, Lijewski, Moryto

Początek spotkania był dynamiczny. Zawodnicy obu drużyn nie szczędzili sił prezentując szybkie tempo gry. Zauważalna była różnica warunków fizycznych pomiędzy tarnowianami a kielczanami, mimo to ci pierwsi ambitnie parli w ataku na rosłych obrońców PGE VIVE. Przynosiło to całkiem niezły skutek. Po sześciu minutach przegrywali tylko jednym trafieniem, 4:5.

Wtedy jednak nasz zespół bardziej się zmobilizował i w kilka minut „odjechał” rywalom na 10:5. Dobrze prezentowali się nasi skrzydłowi, Arkadiusz Moryto i Angel Fernandez, którzy raz po raz zdobywali kolejne trafienia z ataku pozycyjnego lub kontrataków. Charakter grze nadawał natomiast na środku Igor Karacić, który nie szczędził sobie finezyjnych zagrań, m. in. w jednej z kontr tyłem podał piłkę kozłem do Angela Fernandeza, który wykończył podanie golem.

Z czasem na parkiecie pojawiali się kolejni zawodnicy, Uladzislau Kulesh, Arciom Karalok czy Blaz Janc, który tradycyjnie już mocno pracował w kieleckiej defensywie wysunięty w systemie 5-1. W ataku grał natomiast na prawym rozegraniu, zostawiając miejsce na skrzydle Arkowi Moryto. Tarnowianie nie poddawali się ciesząc się każdą kolejną udaną akcją, ale w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy ich siła rażenia zdecydowanie osłabła, a gospodarze zaczęli budować coraz wyższą przewagę. Po trzydziestu minutach schodziliśmy do szatni prowadząc 27:17.

W drugiej połowie wciąż w ekipie PGE VIVE prym wiedli skrzydłowi. Jak nie Arek Moryto, to Angel Fernanez pokonywał bramkarza gości kolejnymi trafieniami. Pojedyncze bramki dokładali też Doruk Pehlivan i Uladzislau Kulesh czy Krzysztof Lijewski.

W czterdziestej minucie meczu do bramki wszedł Miłosz Wałach, powitany przez publiczność w Gali Legionów głośną owacją. Po około dziesięciu minutach nasz bramkarz miał skuteczność 50% odbijając dwa z czterech rzutów tarnowian. W czterdziestej ósmej minucie po raz pierwszy w tym sezonie pękła granica czterdziestu bramek. Z rzutu karnego Arkadiusz Moryto ustalił wynik na 40:23. Zwycięstwo gospodarzy było już pewne, a goście podopieczni mogli już tylko – choć nadal ambitnie – odraczać wyrok.

Jeśli jednak ktoś myślał, że emocje już dawno się skończyły, jest w błędzie! Na dwie minuty przed końcem spotkania Arkadiusz Moryto złamał kolejną barierę – z kontrataku zdobył pięćdziesiąte trafienie dla kielczan! Chwilę później bramkę zdobył lobem przez całe boisko Miłosz Wałach, a kibice w Hali Legionów skakali z radości! Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 52:30 dla gospodarzy, którzy udowodnili, że zdecydowanie warto przychodzić na mecze ligowe w tym sezonie, rozbudzając apetyty kibiców na przyszłość. Kolejny mecz w Hali Legionów już w najbliższą sobotę, kiedy podejmiemy Energę MKS Kalisz.