C. Surgiel: Myślałem, że wyjdę dopiero pod koniec meczu!
05.10.2019, 18:35
Komentarze

C. Surgiel: Myślałem, że wyjdę dopiero pod koniec meczu!

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

  • Anna Benicewicz-Miazga
  • Foto

Anna Benicewicz-Miazga

Za nami kolejny wysoko wygrany mecz w Hali Legionów. W ramach 6. serii PGNiG Superligi drużyna PGE VIVE Kielce pokonała Energę MKS Kalisz 38:16. W spotkaniu świetnie wypadli obaj nasi bramkarze, Andreas Wolff (52%) i Miłosz Wałach (50%). Z bardzo dobrej strony pokazał się także nasz debiutujący wychowanek, Cezary Surgiel, któremu trener Talant Dujshebaev pozwolił zagrać w takim samym wymiarze czasu, co pozostałym zawodnikom. "Jestem jeszcze trochę oszołomiony, myślałem, że wyjdę dopiero pod koniec meczu" - cieszył się po zakończeniu spotkania młody skrzydłowy.

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: W porównaniu do meczu z Tarnowem, drużyna z Kalisza grała dłużej w ataku, nie często korzystając z szybkiego środka, stąd mniej bramek z jednej i z drugiej strony. Porobiliśmy trochę błędów, ale w obronie zagraliśmy lepiej niż ostatnio, z kolei w ataku trochę gorzej. Jestem przede wszystkim zadowolony z postawy moich zawodników, którzy kolejny raz grali cały mecz w pełni skoncentrowani, wiedzą, że w przyszłym tygodniu przed nami dwa bardzo trudne mecze. Takie spotkania pozwalają mi dostrzec wiele rzeczy, nad którymi musimy jeszcze popracować przed kolejnymi spotkaniami.

Arciom Karalok, obrotowy PGE VIVE Kielce: Nie było dziś tak łatwo, musieliśmy trzymać koncentrację w obronie, bo w ostatnim meczu z Tarnowem niby rzuciliśmy 52 bramki, ale zagraliśmy bardzo źle w defensywie. Miłosz zagrał niesamowicie, cały tydzień zostawałem z nim po treningach rzucać mu bramki, to moja zasługa (śmiech). Czarek też dobrze zagrał. Też kiedyś byłem młody i w podobnym wieku zaczynałem grać z seniorami, wtedy bardzo się denerwowałem. Musi jeszcze trochę poczekać, wiele się nauczyć, ma dopiero siedemnaście lat, ale ma wszystko, by być dobrym zawodnikiem!

Miłosz Wałach, bramkarz PGE VIVE Kielce: Nie mieliśmy zbyt wiele materału wideo z Kalisza, Sławek Szmal mówił mi przed meczem, bym czekał, obserwował rękę zawodnika, który jest przy piłce i bawił się grą. Gdy zacznie się dobrze, to od razu jest mniejsza presja, radość. Dzisiaj super zagraliśmy w obronie, zawsze się mocno motywujemy, chcieliśmy stracić mniej bramek niż z Tarnowem. Ja trochę już polizałem piłki seniorskiej, cieszę się, że teraz jesteśmy razem we dwóch z Czarkiem w seniorskiej ekipie.

Cezary Surgiel, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Troszkę jestem jeszcze oszołomiony, nie spodziewałem się, że dostanę aż tyle minut na boisku. Myślałem, że wyjdę dopiero pod koniec meczu, ale w szatni przed meczem trener powiedział, że wyjdę w wyjściowej siódemce. Byłem bardzo zdziwiony! Nie stresowałem się bardzo, jak już wyszedłem na parkiet, to emocje opadły i skupiałem się na grze. To marzenie, by zagrać z zawodnikami, których obserwuję od wielu lat! Mój występ był średni, mogło być lepiej, szczególnie w obronie. Starsi koledzy bardzo mnie wspierali, mówili, żebym się nie stresował. Dziękuję bardzo Arkowi, że dał mi szansę zdobyć drugą bramkę, gdy sam miał sytuację rzutową.

Patrik Liljestrand, trener Energi MKS Kalisz: Graliśmy z Kielcami, a to jeden z najlepszych zespołów na świecie, początek to była katastrofa. Mecz skończył się praktycznie po czterech minutach. Walczyliśmy jednak dalej, robiąc, co mogliśmy. Pozytywy? Brak kontuzji (śmiech). Widzieliśmy też zespoły, które przegrywały tu większą liczbą bramek. To Kielce, to w porządku, że tu przegraliśmy. Wasi młodzi zawodnicy dzisiaj wypadli bardzo dobrze, to super, że macie takie talenty – nie tylko dla Was, ale dla całej polskiej piłki ręcznej.

Konrad Pilitowski, rozgrywający Energi MKS Kalisz: Robiliśmy wszystko, co się dało, ale wiadomo, jakim zespołem jest PGE VIVE. Dla mnie to była cenna nauka i zaszczyt zagrać z zawodnikami, których obserwuję od małego, dla mnie jako zawodnika i człowieka. Kielce to zespół top świata, najlepsza czwórka Europy, to była różnica klas. Różnica bramkowa boli, ale musimy się z tym pogodzić, taki jest sport. Nie mieliśmy presji, ale każdy chciał się pokazać z jak najlepszej strony, na tle takich zawodników zdobyć bramkę czy zaasystować to jest coś wielkiego.