K.Lijewski: Jeśli uderzy mu sodówka, pierwszy sprowadzę go na ziemię
15.10.2019, 21:22
Komentarze

K.Lijewski: Jeśli uderzy mu sodówka, pierwszy sprowadzę go na ziemię

Mecz 8. serii PGNiG Superligi pomiędzy PGE VIVE Kielce a Torus Wybrzeżem Gdańsk skradł Miłosz Wałach. Nasz młodziutki bramkarz wszedł na boisko w drugiej połowie spotkania i przez pierwsze dziesięć minut miał skuteczność 100%, broniąc osiem rzutów, w tym dwa karne! Po trzydziestu minutach skończył na 50%, a nasz zespół z wynikiem 38:24. „Jeśli uderzy mu sodówka, obiecuję, że pierwszy sprowadzę go na ziemię” – śmiał się starszy kolega z zespołu, Krzysztof Lijewski.

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Nigdy nie jest łatwo zagrać mecz po takiej porażce, jaką odnieśliśmy w sobotę. Pierwsze trzydzieści minut kosztowało nas trochę zaufania do wszystkich, w drugiej połowie dobre interwencje Miłosza Wałacha dały nam możliwość zdobywać łatwe bramki w kontrze i wprowadzić spokój. Później już kontrolowaliśmy wynik i mecz. Super, chwalmy Miłosza, tylko, żeby on jutro do szkoły poszedł (śmiech)! Muszę być odpowiedzialny, by trenerzy w jego zespole też byli z niego zadowoleni i nie mogę go tak chwalić. Igor Karacić po meczu z Płockiem miał problem, dziękujemy mu za to, że chciał nam pomóc w meczu z Montpellier. Ciężko mu było oddychać, dostał uderzenie w pierś, mam nadzieję, że nie ma złamania, ale dopiero czekamy na analizę.

Krzysztof Lijewski, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Kontrolowaliśmy spotkanie może nie od pierwszej minuty, bo gdańszczanie w początkowych momentach grali bardzo ambitnie rzucając bramki z ataku pozycyjnego czy kontrując nas po naszych błędach. Pierwsze dziesięć, piętnaście minut było wyrównane. Potem skoncentrowaliśmy się bardziej i to było potrzebne w dzisiejszym spotkaniu. Miłosz wybił w drugiej połowie rywalom pomysł o utrzymaniu wyrównanej walki, bo miał kilka fantastycznych interwencji z rzędu. Czapki z głów przed nim! Mam nadzieję, że jeszcze nie raz nam pomoże w tym sezonie. Jeśli zobaczę, że mu sodówka do głowy uderza, to pierwszy sprowadzę go na ziemię, obiecuję (śmiech).

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Początkowo Wybrzeże postawiło nam jakieś warunki, chyba nawet prowadzili jedną bramką. Potem weszliśmy na wyższe obroty i spokojnie wygraliśmy mecz. Po tym, co powiedział trener, nie wiem, czy mogę komplementować Miłosza, ale fajnie grał, przez jakieś dziesięć minut nie wpuścił bramki, obronił też rzuty karne, super!

Thomas Orneborg, trener Torus Wybrzeża Gdańsk: Jestem zadowolony z pierwszej części tego spotkania, mniej więcej do wyniku 7:7. Później, gdy trochę straciliśmy koncentrację, kielczanie pokazali, jak bardzo są doświadczeni, i odjechali nam. Próbowaliśmy trochę spowolnić grę, bo wiedzieliśmy, że im częściej rywale mają piłkę, tym więcej możliwości mają do zdobycia bramki. Niestety, później kontrataki Arka Moryto zupełnie nas wykończyły.