Król strzelców po raz trzeci! A. Moryto: Na ten tytuł pracuje cała drużyna
25.03.2020, 13:14
Wywiad

Król strzelców po raz trzeci! A. Moryto: Na ten tytuł pracuje cała drużyna

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

  • Paweł Papaj
  • Tekst

  • Grzegorz Trzpil
  • Foto

Grzegorz Trzpil

Skrzydłowy PGE VIVE Kielce po raz trzeci z rzędu został Królem Strzelców PGNiG Superligi. Arkadiusz Moryto pierwszy taki tytuł w karierze zdobył jeszcze w swoim poprzednim klubie, Zagłębiu Lubin, a dwa kolejne już w barwach Mistrzów Polski. Zawodnik w rozegranych w tym sezonie meczach zdobył w sumie 127 bramek. Z Arkiem Moryto na lajfie przeprowadzonym za pośrednictwem Instagrama rozmawiał Paweł Papaj. Poniżej zapis najciekawszych pytań, również od kibiców, którzy oglądali rozmowę na żywo.

PGE VIVE Kielce: Trzeci z rzędu tytuł Króla Strzelców PGNiG Superligi – to coś, czego w XXI wieku nikt jeszcze nie dokonał (w poprzednim stuleciu byli to Lesław Dziuba i Jerzy Klempel). Gratulacje!

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Dziękuję bardzo za gratulacje, ale pamiętajmy, że na ten tytuł pracuje tak naprawdę cała drużyna. To wynik tego, jak dobrze pracowało mi się z kolegami. W meczach często rzucałem z kontrataków, więc to znaczy, że dobrze funkcjonowała nasza obrona i bramka. Dziękuję bardzo kolegom z drużyny i kibicom za przyczynienie się do zdobycia tego tytułu.

Można powiedzieć, że sezon ligowy 2019/20 był udany, choć pewnie tytuł tegorocznego Mistrza Polski nie cieszy tak bardzo, jakbyś tego chciał.

To prawda, tytuł nie cieszy tak samo, bo nie zagraliśmy finału. Nie mogliśmy zdobyć mistrzostwa przed naszą publicznością, w zasadzie stało się to gdzieś poza boiskiem. Patrząc przez pryzmat całego sezonu, można powiedzieć, że na pewno wygrywaliśmy większość spotkań ligowych. Jedyna nasza wpadka to przegrany jedną bramką mecz z Płockiem, ale w rewanżu u siebie wygraliśmy z Wisłą dziewięcioma, więc i tak pokazaliśmy, że w rundzie zasadniczej to my byliśmy lepsi i dlatego zdobyliśmy mistrzostwo.

Wciąż czekamy na decyzję EHF odnośnie Ligi Mistrzów. Jakiego rozwiązania oczekujesz?

Każdy chciałby zagrać kolejne mecze, ale sens naszego grania to kibice. Nawet jeśli te spotkania miałyby się odbyć, to pewnie bez kibiców. My już mieliśmy taki mecz z Azotami Puławy i to było ciężkie doświadczenie. Na dłuższą metę nie widzę sensu takiego grania, ale to nie jest moja decyzja. W obecnej sytuacji zawodnikom nie jest łatwo. Trenujemy indywidualnie bez piłek, cały czas czekamy na decyzję, co dalej.

A w perspektywie kolejny sezon. Jak tu w ogóle się do niego przygotować?

Ciężko będzie zrobić okres przygotowawczy do kolejnego sezonu, bo przede wszystkim nie wiadomo, kiedy się zacznie. Na razie w ogóle nie wiemy, czy w tym sezonie będziemy grać, a co dopiero w kolejnym. Ja mogę tylko trenować we własnym zakresie, o sezon przygotowawczy będą musieli zadbać trenerzy. Mam minutę spacerkiem do lasu, więc staram się biegać na łonie natury, nie ma tam ludzi, więc jest bezpiecznie. Stosuję się do wszystkich porad, które są nam obecnie udzielane przez ludzi, którzy znają się na temacie.

Czy Twoim zdaniem Superliga w przyszłym sezonie powinna być powiększona o zwycięzców rozgrywek pierwszej ligi?

Wydaje mi się, że mogłoby tak być, bo tak samo jak my graliśmy cały sezon, by zdobyć mistrzostwo, tak samo tamte drużyny grały, by awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Nie wiem, jakby to wyglądało finansowo i organizacyjnie, bo oznaczałoby to większą liczbę drużyn, nie wiem, jakie rozwiązania trzeba by było wprowadzić odnośnie wymagań licencyjnych, ale poza tym ja nie widzę przeciwwskazań.

Od półtora tygodnia trenujecie indywidualnie. Czy tęsknisz już za drużyną?

Tęsknie za tym, że nie ma z kim porozmawiać. Zawsze przed treningiem wchodziło się do szatni, gdzie słychać było gwar rozmów, śmiech, dyskusje, a teraz dzielimy się z chłopakami tak, by nie trenować jednocześnie. Wchodzę więc do pustej szatni i jedyne co słyszę to dźwięk nalewanej do shakera wody.

Z kim z drużyny masz najlepszy kontakt i czy w szatni mówi się po polsku?

W szatni mówi się po polsku. Wiadomo, że zawodnicy, którzy przyszli w tym sezonie wciąż jeszcze uczą się języka, ale mówią tyle, ile potrafią. Gdy czegoś nie potrafią powiedzieć, to mówią po angielsku lub do Lijka po niemiecku, a on tłumaczy. Mamy bardzo zgraną paczkę, wszyscy się świetnie dogadują. Ja może najlepiej z Arczim (Artsem Karalek – przyp. red.), który siedzi obok mnie w szatni, z Blažem, Lijkiem, Matim Korneckim, ale naprawdę ze wszystkimi mam super kontakt.

Jak spędzasz wolny czas?

Staram się gotować. Mam maszynkę, która mi pomaga – Thermomix, więc jest mi łatwiej. Zajmuje to trochę czasu, ale jest przyjemne, bo zawsze wychodzi cos fajnego. Czasem obejrzę też jakiś serial, ale większość już widziałem, wiec ciężko mnie zaskoczyć.

Jaki serial polecasz (pytanie od Krzysztofa Lijewskiego)?

Lijkowi polecam „Californication”. Z tym serialem jest taka historia, że Lijek od roku mi go poleca, mówi, że to jego „Top 3”, a ja jeszcze nie miałem okazji go obejrzeć, jakoś nie ciągnie mnie do niego (śmiech).

Dzięki za rozmowę, trzymaj się zdrowo!

Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich kibiców, pracowników klubu. Zostańmy w domu, dbajmy o siebie w tym czasie!

~

Zapraszamy na kolejne rozmowy na żywo z naszymi zawodnikami. Dziś (środa, 25 marca) o godz. 14:00 Paweł Papaj porozmawia z Blažem Jancem, a jutro o tej samej porze z Julenem Aginagalde.