T. Dujshebaev: Puchary są fajne, ale zdrowie najważniejsze
31.03.2020, 22:13
Wywiad Poza boiskiem

T. Dujshebaev: Puchary są fajne, ale zdrowie najważniejsze

We wtorek, tym razem na Facebooku, przeprowadziliśmy wywiad na żywo z trenerem Talantem Dujshebaevem. Szkoleniowiec PGE VIVE Kielce obszernie skomentował już podjęte decyzje i propozycje związków piłki ręcznej odnośnie zakończenia tegorocznych rozgrywek krajowych i międzynarodowych. Poniżej zapis wybranych pytań i odpowiedzi.

PGE VIVE Kielce: W minionym tygodniu zakończyliśmy rozgrywki PGNiG Superligi. Jak ocenia Pan te decyzję?

Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce: Myślę, że to była bardzo rozsądna decyzja. Możemy tylko pogratulować i podziękować tym, którzy ją podjęli. Każdy chciałby dalej grać. Zarówno dla klubu i dla samego widowiska. Wspaniale byłoby móc grać finał w ramach play-offów, prawdopodobnie z Płockiem – z całym szacunkiem do innych klubów – tak samo grać w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Celje i potem ewentualnie z Paryżem. To by było coś niesamowitego dla kibiców i wszystkich, którzy kochają piłkę ręczną. Ale zdrowie jest teraz najważniejsze.

No właśnie, ale EHF na tę chwilę planuje wznowić rozgrywki Ligi Mistrzów w czerwcu. Co Pan myśli o tym pomyśle?

Ja mam wrażenie, że to nie jest najlepszy pomysł. Sezon kontraktowy u każdego zawodnika obowiązuje od 1 lipca do 30 czerwca i nie może nagle zostać wydłużony. Niestety, takie jest życie. Jeżeli naprawdę EHF chce jeszcze dokończyć rozgrywki, to musimy się wyrobić do 30 czerwca. Po 30 czerwca zaczyna się nowy sezon.

EHF przymierza się do pomysłu sfinansowania klubom ewentualnie poniesionych przez dodatkowe dwa miesiące obowiązywania kontraktu. Czy wtedy ten pomysł nabiera większego sensu?

Wtedy trzeba też spojrzeć na drugą kwestię. Zgodnie z przedstawionym planem zawodnicy do 5 sierpnia będą przebywać na zgrupowaniach kadr narodowych, a w dniach 22-23 lipca planowane jest Finnal4. To oznacza, że 11 lipca najpóźniej musielibyśmy zacząć przygotowania, czyli gracze, którzy pojadą na mecze reprezentacyjne, będą mieli tylko 3-4 dni odpoczynku. Oczywiście, każdy powie, że zawodnicy za to teraz mają przerwę, ale przecież my trenujemy. Jasne, że to jest inne obciążenie, ale wcale nie wakacje, jak może niektórzy myślą.

To pojawia się jeszcze kolejna sprawa, czyli  plan przesunięcia startu sezonu 2020/21, żeby zawodnicy mogli choć trochę odpocząć. Ale za to latem przyszłego roku będą też przełożone igrzyska olimpijskie, więc znów będzie dużo grania.

Zawodnicy będą niesamowicie obciążeni. Jak nam powiedzą, że tak ma być, to tak będzie. Mnie się jednak wydaje, że za bardzo myślimy o kontraktach, a nie myślimy o zdrowiu zawodników.

Polski związek natomiast zaproponował, by Puchar Polski zagrać w okolicach września, tuż przed startem przyszłego sezonu.

Uważam, że to bardzo mądre podejście ze strony związku. W wielu krajach, np. w Hiszpanii, Francji, w Niemczech na otwarcie sezonu gra się Superpuchar i to fajna idea. Kibice cieszą się, że już na początku sezonu gramy o jakieś trofeum. W prawdzie z poprzedniego sezonu, ale jednak zasłużyliśmy na prawo rywalizacji bycia na tym etapie i to jest super.

Ma Pan kontakt z trenerami i działaczami z innych krajów. Jak oni zapatrują się na pomysł EHF-u?

Oczywiście, rozmawiamy wszyscy i mamy mniej więcej takie same opinie. Czyli, że to bardzo trudne do przewidzenia, czy w ogóle zagramy w sierpniu Final4. Tak sobie myślę, że jeśli robimy Final 6 naszego pucharu, to dlaczego nie możemy zagrać Final 8 Ligi Mistrzów w ostatni weekend czerwca? Wtedy wszyscy zagramy ćwierćfinały, a potem od razu półfinały i finały. Ale zdrowie zawodników i kibiców jest najważniejsze. Czy w czerwcu będą otwarte hale? Czy gralibyśmy z publicznością czy bez? Ja uważam, że nie ma sensu grać bez kibiców.

Pan zawsze stawia zdrowie na pierwszym miejscu.

Miałem szczęście, że urodziłem się w czasach, gdy do wszystkiego było trochę inne podejście. Widziałem, ile młodych ludzi zagubiło się przez piłkę ręczną jeszcze jak byli młodzi. Jako trenerzy zawsze musimy patrzeć, co możemy zrobić dla młodego zawodnika tak, by on mógł z tego korzystać w przyszłości. Puchary są fajne, ale zdrowie człowieka jest najważniejsze. W tym momencie to jest jeszcze bardziej widoczne.

Myśli Pan już trochę, jak będzie wyglądał przyszły sezon?

Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądał terminarz, nie wiemy, jaka będzie sytuacja finansowa, na całym świecie będzie kryzys. Potrzebujemy paru lat, by wrócić na ten poziom, na którym jesteśmy, o ile w ogóle uda nam się wrócić. Ale teraz świat jest najważniejszy. Życie jest jedno, a możliwości w życiu wiele.

Tomek Gębala był bardzo bliski powrotu na boisko w tym sezonie?

Bardzo chcieliśmy, by wrócił już w tym sezonie. Mieliśmy nadzieję, ze zagra w kwietniu. Nie na tym poziomie, na którym by chciał oczywiście, ale chodziło o to, by dać mu szansę poczuć się znów zawodnikiem. To ciężkie dla tak młodego chłopaka dwa razy z rzędu mieć taką kontuzję i praktycznie dwa lata żyć bez piłki ręcznej. Chcieliśmy, by w tym sezonie przeżył już moment powrotu na parkiet, by lato przeżył jak normalny, szczęśliwy człowiek. W klubie nie jesteśmy tylko sportowcami, profesjonalistami. Przede wszystkim jesteśmy ludźmi.

Najbardziej z tego wszystkiego szkoda jest zawodników takich jak Julen czy Mateusz Jachlewski, którzy odejdą z klubu bez możliwości porządnego pożegnania się z kibicami.

Bardzo trudno mi zaakceptować, gdy tacy ludzie jak Julen, który grał tu siedem lat, czy Mateusz Jachlewski, który z klubem związał się na czternaście lat, odchodzą bez pożegnania. Puchar Polski może zostanie rozegrany, ale już w innych składach. Szkoda, że nie mieli szansy pożegnać się podczas meczu, zdobycia tytułu. Ale myślę, że jako klub powinniśmy zaprosić ich później, by po prostu mogli się odpowiednio pożegnać.

Czy Pana zawodnicy obecnie są zdrowi i bezpieczni?

Odpukać – na dzisiaj wszyscy są zdrowi i oby tak zostało do końca.

Facebook PGE VIVE Kielce: cała rozmowa na żywo z trenerem Talantem Dujshebaevem

~

W środę, o godz. 14:00 na Instagramie porozmawiamy z Dorukiem Pehlivanem.