A. Wolff: To byłoby jak odrobina światła w ciemności
02.04.2020, 16:03
Wywiad

A. Wolff: To byłoby jak odrobina światła w ciemności

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

  • Grzegorz Trzpil
  • Foto

Grzegorz Trzpil

Piłkarze ręczni PGE VIVE Kielce od kilku tygodni funkcjonują w swego rodzaju zawieszeniu. Rozgrywki PGNiG Superligi zostały zakończone, ale na tę chwilę EHF planuje wznowić rozgrywki Ligi Mistrzów w czerwcu. O wspólnych treningach można zapomnieć, więc zawodnicy trenują indywidualnie, czekając na powrót do gry, który i tak wydaje się mało prawdopodobny.

Większość zawodników niezbyt przychylnie odnosi się do planów europejskiej federacji, ale kapitan PGE VIVE, Andreas Wolff, jest akurat w tej drugiej grupie osób, którym bardzo zależy na dokończeniu rozgrywek. „Naprawdę miałem nadzieję, że uda nam się dotrzeć daleko w tym sezonie i wciąż bardzo chciałbym mieć taką możliwość” – komentuje Andi – „Szczerze, nie wydaje mi się, byśmy faktycznie wrócili na parkiet w czerwcu. Ale jeśli się uda, niestety nawet bez kibiców, to byłaby to odrobina światła w ciemności.”

 

PGE VIVE Kielce: Rozgrywki polskiej ligi zakończone, tytuły rozdane. Większość pozostałych lig natomiast, w tym Bundesliga, jeszcze funkcjonują. Czy według Ciebie w Polsce nie zadecydowaliśmy o zakończeniu rozgrywek zbyt wcześnie?

Andreas Wolff, kapitan PGE VIVE Kielce: Myślę, że w Polsce to dobra decyzja, bo w przeciwieństwie do niemieckiej ligi, nam został tylko jeden mecz do skończenia rundy zasadniczej, czyli zawody były sprawiedliwe w każdym przypadku. W Niemczech różne drużyny miały różną liczbę rozegranych meczów i wciąż mają jakieś siedem spotkań do końca. Jeśli mam być kompletnie szczery, myślę, że te ostatnie mecze Superligi nie zmieniłyby niczego w przypadku układu na szczycie tabeli dwóch prowadzących zespołów, czyli nas i Płocka. Szkoda, że nie gramy play-offów, ale myślę, że na tym etapie nasze zwycięstwo też jest zasłużone. Graliśmy cały sezon na najwyższym poziomie.

Jak czujesz się jako Mistrz Polski?

Super, bo to był jeden z moich celów do osiągnięcia w tym sezonie! Cieszę się, że nie musiałem czekać dłużej, że udało się już w pierwszym roku, nawet jeśli nie odbyło się to w standardowy sposób. W Niemczech trzy razy próbowałem wywalczyć krajowy tytuł z THW i ani razu nam się nie udało. Jestem bardzo dumny z mojego zespołu i oczywiście naszych kibiców, bo do tej pory rozgrywaliśmy świetny sezon.

Zgodnie ze statystykami Superligi jesteś też najlepszym bramkarzem tych rozgrywek. W czternastu meczach obroniłeś 110 rzutów i broniłeś ze średnią skutecznością 39%.

O, to super! To także mój cel. Chcę dawać mojej drużynie stabilizację. Chcę wyznaczać wzorzec, pokazać, że dążę do bycia najlepszym na świecie, a to także oznacza bycie najlepszym w polskiej lidze.

Co ciekawe, czwarte miejsce w tym zestawieniu zajmuje Miłosz Wałach. Miłosz w czternastu meczach obronił 65 rzutów, co dało mu średnią skuteczność 36%.

Tak? Osobiście dziwię się, że nie jest na pierwszym miejscu, bo miałem wrażenie, że za każdym razem jak grał, to bronił ze skutecznością 50% albo i wyższą (śmiech)! Grał świetnie. To super widzieć tak młodego bramkarza grającego na takim poziomie. To bardzo pracowity chłopak, bardzo go lubię i jestem przekonany, że przed nim wspaniała przyszłość, bo Miłosz z dużym zaangażowaniem pracuje nad swoim rozwojem. Cieszę się, że to przynosi efekty.

Superliga zakończona, igrzyska olimpijskie przeniesione na kolejny rok, czekamy jeszcze tylko na Ligę Mistrzów, ponieważ EHF dąży do tego, by jednak dokończyć rozgrywki. Jak podobają Ci się te decyzje?

Odnośnie igrzysk olimpijskich uważam, że to bardzo dobrze, że zostały przeniesione. W tym momencie nikt nie jest w stanie dobrze przygotować się do zawodów, a moim zdaniem one powinny być możliwością dla sportowców pokazania ich absolutnego szczytu formy. Dla niektórych taka szansa zdarza się raz na całe życie. Teraz nie ma możliwości, by perfekcyjnie się przygotować. Co do Ligi Mistrzów naprawdę miałem nadzieję, że uda nam się dotrzeć daleko w tym sezonie i wciąż bardzo chciałbym mieć taką możliwość. Chciałbym kontynuować naszą podróż i dotrzeć do Final4, nawet jeśli nie odbędzie się ona w maju. Szczerze, nie jest dla mnie ważne, kiedy to będzie. Po prostu zależy mi na dokończeniu rozgrywek.

Jesteś więc w opozycji do głównego nurtu opinii zawodników, bo większość z nich uważa, że te plany są delikatnie mówiąc nietrafione i mogą wiązać się z kontuzjami po tak długiej przerwie.

Tak, ale w takiej sytuacji będą wszystkie zespoły, więc każdy będzie miał takie same szanse. W tym momencie wszyscy jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie. To oczywiście coś innego, niż granie, ale każdy z nas wie, jak się potem do grania przygotować. Mam nadzieję, że szybko zaczniemy trenować jako drużyna. Naprawdę tęsknię za piłką ręczną i za moim zespołem, więc mam nadzieję, że uda nam się wznowić treningi.

Teoretycznie gdyby każdego z was przebadać i okazałoby się, że jesteście zdrowi, to moglibyście to zrobić?

Szczerze, też o tym myślałem, bo to wydaje się logiczne, ale problem jest taki, że jednak jak idziesz np. na zakupy, wciąż masz możliwość zakażenia. I jeśli się zakazisz, to zaraz problem będą mieli wszyscy zawodnicy. Gdyby była taka możliwość, to pewnie, bardzo bym się cieszył z możliwości powrotu do treningów!

Jak radzisz sobie z codziennością w obecnej sytuacji?

Głównie przygotowuję się fizycznie do wznowienia treningów, a reszta dnia to po prostu normalne życie. Czytam, oglądam telewizję, gram na komputerze – niewiele się zmienia. Raz w tygodniu robię zakupy, by uzupełnić swoje zasoby spożywcze. Muszę też coś jeść i dbam o to samemu. Myślę, że całkiem nieźle radzę sobie z nudą. Jak wszyscy martwię się też o przyszłość, gospodarkę, wszystkie konsekwencje tego wirusa dla sportu. Mam nadzieję, że szybko uporamy się z tym i wszystko będzie tak, jak wcześniej. Oczywiście tęsknię za rodziną czy przyjaciółmi, ale w Niemczech i tak nie mógłbym się z nimi widywać, bo tam też mamy zakazy zgromadzeń większych niż dwie osoby. Tutaj mam swoje codziennie życie, do którego jestem przyzwyczajony i tak naprawdę wolałbym, by moja rodzina była tutaj, w Kielcach.

A myślisz, że to naprawdę możliwe wznowić rozgrywki w czerwcu? W wielu krajach szczyt zachorowań dopiero przed nami.

Jeśli tak to wygląda, to nie. Nie wydaje mi się, byśmy mogli rozgrywać mecze z publicznością. To wielka szkoda. Z drugiej strony myślę, że dla niektórych – w tym dla mnie – możliwość zagrania meczów bez kibiców, ale za to transmitowanych, by kibice wciąż mogli je obejrzeć, byłaby jak odrobina światła w ciemności.