Grad bramek i wysokie zwycięstwo!
18.02.2021, 20:20
Mecz

Grad bramek i wysokie zwycięstwo!

  • Maciej Szarek
  • Tekst

  • Patryk Ptak
  • Foto

Patryk_Ptak

Łomża Vive Kielce pokonała Elverum Handball 39:29 (20:14) w ramach 11. kolejki Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski zaprezentowali koncertową grę w ataku, co w połączeniu ze świetną dyspozycją Mateusza Korneckiego w bramce zapewniło żółto-biało-niebieskim kolejne dwa punkty w grupowej tabeli.

Łomża Vive Kielce - Elverum Handball 39:29 (20:14)

Łomża Vive Kielce: Kornecki, Wałach, Wolff - Vujović 1, Olejniczak 3, Sićko 3, A. Dujshebaev 4, Tournat 5, Karačić 1, Kulesh 1, Moryto 6, Surgiel, D. Dujshebaev 1, Gębala 2, Karalek 7, Gudjonsson 5

Elverum Handball: Imsgard, Fries - Hedberg 1, Larsen 1, Schønningsen 1, Pettersen, Fingren 2, Grøndahl 2, Aspenback, Abalo 1, Langaas 3, Nilsen-Nygaard, Mathe 2, Solstad 8, Pujol 5, Blonz 3

Pierwsza siódemka: Kornecki - Surgiel, D. Dujshebaev, Karačić, A. Dujshebaev, Moryto, Karalek

Mistrzowie Polski przed starciem z Norwegami deklarowali głód zwycięstwa i żądzę rewanżu po ubiegłotygodniowej porażce z Meshkovem w Brześciu (30:35). Rywale zaś do spotkania w Hali Legionów przystępowali po niemal dwumiesięcznej pauzie w rozgrywkach, a więc w pełni sił i chęci do gry.

Nic dziwnego zatem, że już od pierwszych minut na parkiecie działo się dużo, mecz miał wysokie tempo, a kolejne trafienia padały jedno po drugim. Worek z bramkami atomowym rzutem z dystansu rozwiązał Uladzislau Kulesh, wśród rywali dobrze czuł się za to Endre Langaas. Dzięki kilku skutecznym interwencjom Mateusza Korneckiego w kieleckiej bramce, w tym w sytuacji sam na sam z Alexandrem Blonzem, to Łomża Vive Kielce jako pierwsza odskoczyła jednak rywalom na dystans dwóch bramek (5:3, 7. min.).

Musiało minąć drugie tyle, by Mistrzowie Polski do swojej przewagi dołożyli kolejne “oczko” (10:7, 14. min.). Kontratak skutecznie wykończył Arkadiusz Moryto. W naszej drużynie bardzo dobrze funkcjonowała współpraca z obrotowymi, Artsem Karalek w kwadrans zgromadził cztery trafienia, po nim kolejne trzy bramki dołożył Nicolas Tournat. Rzuty rywali wciąż odbijał Kornecki, dzięki czemu Łomża Vive Kielce mogła liczyć na wiele szybkich ataków. Po jednym z nich Sigvaldi Gudjonsson podwyższył wynik na 11:7. Islandczyk powtórzył zresztą swój wyczyn kilka minut później, doprowadzając do stanu 14:9 (23. min.).

Elverum próbowało przeciwstawić się gospodarzom za pomocą twardej obrony i mocnych ataków w drugie tempo, ale defensywa Mistrzów Polski pod dowództwem Tomasza Gębali radziła sobie bardzo dobrze. 120 sekund przed końcem pierwszej partii na sześciobramkowe prowadzenie nasz zespół wyprowadził Michał Olejniczak (19:13). Przed zejściem do szatni obie ekipy trafiły jeszcze po jednym razie. Co warte podkreślenia, po pierwszym pół godzinie gry Łomża Vive Kielce mogła pochwalić się aż 83-procentową skutecznością rzutów, stąd aż 20 bramek żółto-biało-niebieskich do przerwy!

Po zmianie stron Mistrzowie Polski zadbali przede wszystkim o konsekwentne utrzymywanie wypracowanej wcześniej zaliczki. Skuteczni byli prawoskrzydłowi - Arkadiusz Moryto i Sigvaldi Gudjonsson. Pierwsze minuty drugiej części upłynęły w rytmie bramka za bramkę, ale gdy Łomża Vive Kielce po raz kolejny skorzystała z bardzo dobrze dysponowanego między słupkami Korneckiego, zanotowała serię trzech goli z rzędu, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 27:19 (43. min.).

Dziesięć minut przed końcem meczu do głosu doszli jednak rywale. Duża w tym zasługa Thomasa Solstada, najskuteczniejszego zawodnika gości. Elverum również odpowiedziało trzema bramkami bez odpowiedzi gospodarzy i zmniejszyło straty do czterech trafień (26:30). Reagować musiał trener Talant Dujshebaev, który poprosił o czas. Wskazówki szkoleniowca podziałały na tyle, że kilka minut później Łomża Vive Kielce odpowiedziała z nawiązką, pięć razy z rzędu pokonując bramkarza Norwegów (37:27). Taką różnicą zakończyło się też całe spotkanie, którego wynik ustalił Karalek po efektownej asyście Igora Karačica.