05.05.2022, 20:49
Komentarze

K. Lijewski: Arek Moryto jest jak rekin

Wygrany mecz 25. serii PGNiG Superligi przeciwko Piotrkowianinowi Piotrków Trybunalski (39:21) komentują Krzysztof Lijewski oraz Tomasz Gębala, który wrócił do gry po długiej rehabilitacji. Drugi trener Mistrzów Polski chwali swoich podopiecznych, "Rudy" dzieli się wrażeniami po powrocie na parkiet. Piotr Jędraszczyk z obozu rywali komentuje natomiast przyszły transfer do Kielc. 

Krzysztof Lijewski, drugi trener Łomża Vive Kielce: Jesteśmy bardzo zadowoleni z końcowego wyniku oraz przebiegu meczu. W pierwszej połowie Piotrkowianin grał bardzo długo w ataku, aż do sygnalizacji gry pasywnej, dlatego nie mogliśmy wyprowadzać tylu kontrataków i zbudować tak wysokiej przewagi. Wszystko zmieniło się po przerwie. Nasza obrona była jeszcze bardziej szczelna, przeciwnicy musieli rzucać na kontakcie, a w bramce czuwał dobrze dysponowany Mateusz Kornecki. Do kontrataków chętnie biegał Arkadiusz Moryto, dzięki czemu zdobyliśmy łatwe bramki, a różnica rosła. Ani Arek, ani drużyna, nie myśli o zdobyciu korony króla strzelców i nie gramy specjalnie na niego. Arek ma jednak to do siebie, że ciężko go powstrzymać w szybkich atakach. Gdy zrobi trzy kroki, złapie rywala, to jest jak rekin i już nie puści. U nas nie chodzi o to, kto zdobywa bramki, ale żeby drużyna wygrywała mecze. Cieszy również powrót Tomasza Gębali tuż przed najważniejszymi meczami w sezonie. Wszyscy są zdrowi, głodni gry i świadomi celu. Przygotowujemy się już na spotkania z Montpellier.

Tomasz Gębala, zawodnik Łomża Vive Kielce: Wróciłem do gry po czterech i pół miesiąca przerwy. To był lekki powrót, bo zagrałem tylko kwadrans w obronie, a to nie jest dużo. Sporo mam za to do poprawy i mam nadzieję, że w tydzień, do meczu z Montpellier, uda się coś jeszcze zrobić lepiej. Jestem zadowolony, że mogłem być na boisku, choć wiem, że potrzebuję jeszcze trochę czasu, by dojść do optymalnej formy. Myślę, że brakuje mi jeszcze 30-40%. To nawet nie jest kwestia liczby rozegranych spotkań, ale pełnej rehabilitacji. Nie odczuwam już dyskomfortu w kolanie, ale to nie znaczy, że wszystko jest już zupełnie w porządku. Wciąż mam w głowie pewne obawy. Zobaczymy choćby jak będę czuł się jutro. Dopóki nie będę czuł, że odzyskałem pełną sprawność i wszystko działa na sto procent, będę się jeszcze bał. 

Piotr Jędraszczyk, zawodnik Piotrkowianina Piotrków Trybunalski: W Hali Legionów nie czułem się jeszcze jak u siebie. Sezon nie dobiegł końca, został mi jeszcze rok gry w Piotrkowie, ale mam nadzieję, że to przyjdzie z czasem. Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, zabrakło nam skuteczności. Kielczanie mają świetnych zawodników na każdej pozycji, pomogła im też bramka. Nad propozycją prezesa Bertusa Servaasa nie zastanawiałem się długo. Od razu na spotkaniu z nim stwierdziłem, że nie ma na co czekać i że będzie to dla mnie świetna okazja do rozwoju. Były inne oferty, nie chciałbym wymieniać klubów, ale oferta z Kielc była zdecydowanie najlepsza. Jeszcze nie ustaliliśmy konkretnie, co się będzie ze mną działo, w grę wchodzi wypożyczenie, bo nie chcemy sytuacji, że będę grzał ławę jako czwarty w kolejności do grania.