22.02.2024, 23:48
News Komentarze

Zbyt wysoka porażka w Paryżu. "Wynik nie oddaje obrazu meczu"

- Do 54. minuty wyglądało to dobrze, potem coś się zacięło - stwierdzili zgodnie drugi trener Krzysztof Lijewski i bramkarz Sandro Mestrić. W ten sposób skomentowali wyjazdową porażkę Industrii Kielce z Paris Saint Germain 26:35. 

Do stolicy Francji na mecz 12. kolejki EHF Ligi Mistrzów ekipa Talanta Dujshebaeva pojechała bez nominalnych kołowych. W ostatniej chwili kontuzji kostki nabawił się Nicolas Tournat, którego czeka nawet półtoramiesięczna przerwa w grze. Dołączył on więc do kontuzjowanych Tomasza Gębali i Hassana Kaddaha. Wystąpić nie mogł też jeszcze Artsem Karalek, który dochodzi do optymalnej formy sportowej. 

Mimo tego kielczanie nie zamierzali się poddać. Mecz rozpoczęli od prowadzenia 3:0, ale z każdą kolejną minutą o swoje zaczynali się upominać gospodarze. W efekcie wyszli nawet na trzybramkowe prowadzenie, ale żółto-biało-niebiescy potrafili je zniwelować do jednego gola do przerwa. Po przerwie to PSG dyktowało tempo pojedynku, a kielczanie wynik gonili. Niestety dogonić się nie udało, ekipa trenera Raula Gonzaleza powiększała przewagę i ostatecznie wygrała 35:26. 

PSG awansował na trzecią pozycję w tabeli, a Industria Kielce zajmuje z 13 punktami czwartą lokatę po 12 kolejkach EHF Ligi Mistrzów. 

Poniżej przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi drugiego trenera Krzysztofa Lijewskiego oraz bramkarza Sandro Mestricia.

Krzysztof Lijewski: - Do 54. minuty nasi podopieczni grali bardzo dobrze i możemy być z nich dumni. Walczyli świetnie. Mimo tylu kontuzji, przecież graliśmy bez nominalnych kołowych, bez szefa obrony Tomasza Gębali i ten mecz był na styku. W ostatnich sześciu minutach zanotowaliśmy kilka strat z rzędu i oddawanie rzutów z nieprzygotowanych pozycji powodowało, że Andreas Wolff zostawał sam na sam z atakującym zawodnikiem PSG. Czasami też przeciwnicy zdobywali gole do pustej bramki, bo graliśmy o osłabieniu. Szkoda, bo to psuje obraz tego meczu, na taką porażkę nie zasłużyliśmy. Było kilka dobrych momentów, na których chcemy budować przyszłość. Ale było też parę złych akcji. 

Chcieliśmy podtrzymać tempo i agresję w obronie. Ale przegraliśmy prostymi błędami w ataku. Paryżanie zamknęli mecz po kontratakach. 

Zostały dwa mecze, nie kalkujemy. Oba będą trudne, Kolstad wczoraj dostał lekcję piłki ręcznej od RK Zagrzeb i będą chcieli się pokazać z lepszej strony. A o ostatnim meczu w Aalborgu nie wspominając, bo na każdej pozycji mają znakomitego zawodnika. 

Sandro Mestrić: - Trener Talant Dujshebaev powiedział mi wcześniej, że zagram od pierwszej minuty w Paryżu. To był bardzo trudny mecz. Graliśmy przecież bez kołowych Nicolasa Tournata, Artsema Karaleka i Tomasza Gębali. Walczyliśmy dobrze przez 54. minuty. W ostatnich sześciu nie wiem co się stało i czemu przegraliśmy je 6:0. To, że wygramy dwa najbliższe mecze jest możliwe.