10.10.2004, 21:40

Dzialo sie! Ale Valladolid nasze!

Wszyscy cala ekipa jesteœmy w Valladolid. Po meczacej podrozy w koñcu Vive jest na miejscu.

Stansted, w Londynie. Tam wlasnie minela nam pierwsza czeœc podrozy do Valladolid. Wszyscy, planowo o 2.30 wyjechali w nocy autokarem do Warszawy. Od poczatku w ekipie dopisywaly humory, szczegolnie Prezes Servaas blyskal energia zarazajac nia caly przod autokaru. Z ciekawostek- kazda z osob podpisala regulamin wyjazdu, nazwany cennikiem, ktory mowi, ze np. za kazde spoznienie... placi sie kare 2 euro. Punktow bylo wiecej, a ta wymieniona byla najmniej dotkliwa kara.
Jeszcze przed wyjazdem z Kielc nadeszla tez inna wiadomoœc. Doslownie kilka godzin wczeœniej Filip Kliszczyk zostal ojcem. W nocy urodzila mu sie corka. Sam szczeœliwy tata musial wyjechac od razu na mecz...

W Londynie, a wlaœciwie na lotnisku oddalonym od stolicy Anglii o 50 kilometrow przyszly pierwsze i mijemy nadzieje ostatnie chwile, ktore mogly wywolac ekipe z dobrych humorow. Zaraz po przejœciu na terminal okazalo sie, ze sa klopoty z wiza dla trenera Aleksandra Malinowskiego i Dimy Nikulenki. Obywatele bialorusi moga miec problemy z powrotem do Polski. Nie bedzie wyjœcia i prawdopodobnie w poniedzialek, w dzieñ powrotu bedzie trzeba zalatwaiac wszystko w ambasadzie. Malinowski i Nikulenko sa jednak z ekipa.
Drugie wydarzenie, ktore zdenerwowalo najbardziej Prezesa Servaasa to nieporozumienie z bagazami. Okazalo sie bowiem, ze torby naszych zawodnikow sa za duze, za duzo waza a w dodatku doszly do tego jeszcze pilki oraz medyklaia. Na szczeœcie wszystko udalo sie jakoœ zalatwic, niestety oznaczalo to dodatkowe koszty. Cala ekipa wystala sie tez w kolejce na lotnisku ponad godzine.
W miedzy czasie miedzy dwoma nieciekawymi wydarzeniami ekipa szla przez cale, bardzo duze lotnisko. Nalezy wspomnac, ze wszyscy nosza na sobie caly czas nowe, zolto-niebieskie szaliki, co wyroznia kielczan. Tak "przystrojona" ekipa wzbudziala powszechna ciekawoœc wœrod innych podrozujacych. - Do you play football? - zapytalo jakieœ dziecko. - No, no - we are handball team! - odpowiedzialem, dziecko zamilklo bedac wyraznie zdziwionym a jego matke zaczela sie pytac skad to jesteœmy...Nasze pochodzenie rozpoznala za to inna osoba. Nagle zza plecow slysze: Kielce? A co to za mecz? - W pilke reczna odpowiadam, juz nie pierwszy dziœ raz. - A to zycze powodzenia- zakoñczyl rodak skrecajac w inna strone. Podobnych przypadkow bylo wiecej.

Po dotarciu do samego Valladolid autokar podstawiony przez gospodarzy zawiol ekipe do hotelu, a wlasciwie dwoch (podzielono nas...). O godzinie 17:00 Vive odbylo w hali Valladolid trening przez pol godziny grajac w pilke nozna, a pozniej cwiczac indywidualne zagrywki.
Spotkaliœmy sie juz z wieloma gestami sympatii miejscowych. Jedni chca wymieniac sie na szaliki, od innych dostajemy katalogi ligowe a sami na œcianie ze zdjeciami druzyny z poprzednich lat znalezliœmy Tomasza Malmona, niegdyœ gracza Iskry, ktory pozniej gral wlaœnie tutaj.

W ekipie nastroje bojowe, choc u wszystkich widac trudy podrozy. - Ogladalismy ich, znamy zawodnikow, wiemy gdzie i jak graja. Dziœ obejrzymy kolejne ich spotkanie - mowi Robert Nowakowski. - Powalczymy, sa w naszym zasiegu- mowi z kolei Radek Wasiak.

Taka tez mamy nadzieje. Mecz rozpocznie sie jutro o godzinie 12:30, bielty na spotkanie kosztuja 12 i 9 Euro. Transmisje na zywo dla wiekszoœci kieleckich kibicow przeprowadzi z Valladolid Radio Kielce.

 

Sporym problemem jest tu na miejscu internet, ktorego brakuje w hotelu, cafe internet dziala od popoludnia i to nienajlepiej.