29.09.2004, 19:18

Druzgocąco... (Mamy lidera!)

Ten mecz nie mógł się inaczej zakończyć. Vive personalnie bije rywala na deski, MOSiR choćby niewiadomo jak się starał, nie mógł wygrać w Kielcach. Przegrał wysoko, druzgocąco wysoko.
Cóż z tego, że zawodnicy z Zabrza chcieli, że sie starali, skoro oba zespoły dzieli różnica klasy, dwóch. Takich meczów w lidze w ogóle nie powinno być, ale gdy są to już trzeba to wykorzystać, by poprawić stosunek bramek w ligowej tabeli. Rozpoczął bramką Kliszczyk, za chwile po dwóch stratach przyjezdnych, dwóch kontrach Nowakowskiego było 3:0. Goœcie nagminnie robią błędy, notorycznie popełniają błąd kroków i Ÿle podają piłkę. Po następnych błędach Zabrza, w 6 minucie jest już 5:0. W 7 minucie, co warto odnotować, MOSiR, a konkretnie Borowiec z koła zdobywa pierwszą bramkę i jest 6:1. Trudno mówić tu o wyrównanej grze, mimo tego iż, w 20 minucie było 10:3, czyli przewaga Vive przez 10 minut nie rosła. Może naszym zawodnikom zrobiło się szkoda goœci, bo i oni zaczęli czasem popełniać błędy. Przeciwnik nie był jednak groŸny, więc ich nadto nie wykorzystywał. Od wspomnianej 20 minuty, do 24 gracze Vive zdobyli kolejno 4 bramki, było już 14:3. Za chwilę w obronie Piotr Grabarczyk dostaje niepotrzebne 2 minuty po których... pojawia się w ataku i gra tam już do końca spotkania. W pierwszej połowie aż 7 bramek zdobył Robert Nowakowski, z czego 5 z kontr.
Druga połowa meczu nie pokazała nic nowego, nadal druzgocącą przewagę siły miało Vive. Po pięciu minutach gry kielczanie zaczęli szukać "ładnej branki". Najpierw Nowakowski ze skrzydła wrzucał Wasiakowi, potem Anuszewski Kuchczyńskiemu. W obu przypadkach niestety nie wyszło, ale za same ciakwe próby publicznosć nagradzała graczy brawami. Może trochę przez taką grę Vive nie podwyższało prowadzenia, w 40 minucie było 22:10, w 45 - 24:12 i dopiero od tego momentu kielczanie znów zaczęli zwiększać prowadzenie. Kilka dobrych interwencji zanotował Tkaczyk, kolejną kontrę Vive zakonczył tym razem Litowski, swoje bramki dorzucili także Nowakowski, Paweł Sieczka, Andrzej Bystram i w 52 minucie było już 30:12. Goœcie w końcu zdobyli bramkę, po czym nasi zawodnicy przez chwile stali się nieskuteczni (m.in. Podsiadło). Nie trwało to jednak długo, w 58 minucie Bystram wyprowadza nasz zespół na dwudziesto-bramkową przewagę (33:13)! Za chwilę było jeszcze lepiej, bo golu Sieczki, ale ostatnie słowo należało już do goœci.
Nad meczem z zespołem, który przyjechał do Kielc po jak najmniejszą porażkę- trudno dyskutować. Vive nie wysilajac się nie miało żadnych problemów z goœćmi z Zabrza, którzy wydają się pewnym kandydatem do spadku z ekstraklasy. Od końcówki 1 połowy w ofensywie Vive grał Piotr Grabarczyk. Zdobył w tym czasie 3 bramki, wywalczył 3 rzuty karne przez co można powiedzieć, że zaprezentował się bardzo dobrze.
Kolejny mecz Vive gra w niedzielę w Gdańsku.

 

Vive: Bernacki, Tkaczyk; Grabarczyk 3, Bystram 3, Wasiak 1, Hiliuk 1, Litowski 3, Kuchczyński 1, Sieczka P. 4, Nowakowski 11, Sieczka J., Kliszczyk 5 (2), Podsiadło, Anuszewski 2 (1),

MOSiR: Kicki, Boncol, Winkler; Pyzik 1, Wekwert, Kędra 1, Borowiec 2, Kowalski 1, Wojtynek 1, Ksieżyk 1, Kurełek 1, Bykowski 3, Lasoń 3 (1);

Kary: 6min (Grabarczyk 4min, Sieczka J.), 14 min (czerwona kartka Kurełek w '51 z gradacji kar);

Sędziowie: A.L. Sołodko (Warszawa)