31.03.2004, 22:44

Vive zagra w finale Pucharu Polski

Vive: Bernacki, Tkaczyk – Kliszczyk 8, Wasiak 7, Bielecki 7, Zydroń 4, Kuchczyński 2, Hiliuk 1, Litowski 1, P. Sieczka 1, R. Nowakowski 1, Grabarczyk, Janyst, J. Sieczka.

Zagłębie: Kowtun, Świrkula – Kubisztal 13, Kozłowski 4, Niedośpiał 4, Jaszka 3, Orzłowski 2, Jasiński 2, M. Nowakowski 1, Steczek, Pułka.

 

Przebieg: 0:1, 1:1, 1:3, 3:3, 5:5, 5:6, 7:6, 7:7, 8:7, 8:12, 9:12, 9:14, 10:15, 12:15, 12:16, 13:16; 14:16, 14:17, 15:17, 16:18, 16:21, 18:23, 21:23, 21:24, 25:24, 25:25, 26:25, 26:26; 30:26; 31:26, 31:29, 32:29.

 

To był bardzo ciekawy mecz, jeden z najciekawszych i najbardziej zaciętych, jakie w tym sezonie oglądali kibice w hali przy ul. Krakowskiej. Stało się tak na skutek bardzo dobrej gry drużyny gości, która od pierwszej do ostatniej minuty walczyła o zwycięstwo i zaprezentowała bardzo dobrą, mądrą i dojrzałą grę. 

Zagłębie wystąpiło bez Grzegorza Gowina, z którym klub z Lubina rozwiązuje 1 kwietnia kontrakt. Początek spotkania był bardzo wyrównany. Od stanu 8:8 w 17 minucie goście, głównie dzięki bardzo skutecznym, mocnym i precyzyjnym rzutom najskuteczniejszego gracza polskiej ligi Michała Kubisztala, zdobyło pięć goli z rzędu. Chyba nikt się nie spodziewał, że podopieczni trenera Zenona Łakomego utrzymają prowadzenie aż  do 53 minuty... A tak się stało.

W drugiej połowie nasz zespół zagrał dużo lepiej w obronie, ale długo nie przynosiło to oczekiwanego efektu. W 44 minucie przegrywaliśmy jeszcze 18:23. Nasi zawodnicy zaczęli chyba przeczuwać, że zbliża się ostatni moment na rozpoczęcie odrabiania strat, bo jeszcze bardziej zacieśnili szyki w obronie. Zagłębie, które niemal przez cały mcz wymieniało tylko jednego zawodnika w polu, w końcu pękło, gościom zaczęło brakować sił. Z naszej strony kilka bardzo ważnych bramek zdobyli Wojtek Zydroń i Filip Kliszczyk. W 56 min. objęliśmy prowadzenie 25:24, ale goście, mimo liczebnego osłabienia w ostatniej minucie, dzielnie się bronili i doprowadzili do remisu, a gdyby Jarek Tkaczyk nie obronił rzutu Łukasza Jasińskiego z wolnego egzekwowanego po upływie czasu gry, mogli nawet wygrać.

Dogrywka, a szczególnie pierwsza jej część, była popisem już tylko jednego zespołu.  Zdobyliśmy cztery gole pod rząd (dwa Kliszczyk, po jednym Radek Wasiak i Karol Bielecki), co praktycznie rozstrzygnęło pojedynek.

 

W finale Pucharu Polski w dniach 14-15 maja możemy trafić na Wisłę Płock lub MMTS Kwidzyn, które dziś wygrały swoje mecze. Ostatniego z finalistów poznamy dziś.

W innych spotkaniach Pucharu Polski: Śląsk Wrocław - Wisła Płock 27:31 (12:14), MMTS Kwidzyn - Chrobry Głogów 27:26 (14:13), spotkanie Orlik Brzeg – Olimpia Piekary odbędzie się dziś.