Dzik Kiełek
Dzik Kiełek
Dzik Kiełek
Dzik Kiełek
Dzik Kiełek

MASKOTKA PGE VIVE KIELCE

DATA URODZENIA: 16.05.2009.

WZROST: 195 cm

WAGA: zależy, ile zje :)

W KLUBIE OD: 2009

Dzik Kiełek pojawił się w Kielcach w 2009 roku. Jak? Tego nie wie nikt. Legenda głosi, że kły znalezione wieki temu w pobliskiej puszczy przez księcia Mieszka, należały do jego pra-pra-pra-pradziadka. Ponoć stracił je tam, gdy dostał śnieżką od jakiegoś niesfornego warchlątka pewnej srogiej zimy. Cóż, na ziemiach regionu świętokrzyskiego od zarania dziejów musiała kiełkować miłość do rzucania. Czy jednak było tak naprawdę? Kiełek nigdy nie potwierdził ani nie zaprzeczył tej wersji wydarzeń.

Generalnie Kiełek jest raczej małomówny. Taki niby flegmatyk, a jednak w Hali Legionów zamienia się w rozbrykane stworzenie, kipiące energią, którą zaraża innych, wywołując uśmiech na twarzach najbardziej upartych smutasów. Jest przy tym bardzo kreatywny. Tańczy, fika koziołki, ujeżdża wielkie dmuchane piłki albo pomyka na małych samochodzikach dla dzieci. Kiedyś, jego popisowym numerem był taniec a’la Michael Jackson do numeru „Billy Jean”. Nie było przerwy, podczas której Kiełek nie podciągałby spodenek w charakterystycznym geście króla popu i nie ślizgał się na swoich nieforemnych łapach w płynnym moonwalku. Z czasem jednak bardziej spodobał mu się break dance. Ćwiczył i ćwiczył godzinami przed lustrem, aż wreszcie zaczął kręcić bączki na swojej wielkiej głowie i robić inne dzikie ewolucje, których nie powtórzyłby żaden inny dzik.

Jego pierwszy mecz to finał ligi z 16 maja, w którym podejmowaliśmy Wisłę Płock w Hali Legionów. Kiełek był wtedy nieco stremowany, ale szybko dał upust swojemu temperamentowi i zaskarbił sobie sympatię kieleckich kibiców. Na co dzień mieszka właśnie w hali i co roku w maju obchodzi w niej urodziny. Jest ogromnym psotnikiem! Podkrada mopy, zjeżdża na poręczach lub zamienia zawodnikom pozostawione w szatni buty. Zdarza mu się też wieczorem wyskoczyć na imprezy, z których wraca nad ranem, ale wszystko dlatego, że ma wielu przyjaciół i stara się spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Uwielbia nocne dyskusje przy winie, ale najbardziej lubi bawić się i przytulać z dziećmi!

Wkrótce po swoim debiucie zaczął jeździć po świecie, wspierając zawodników nie tylko w żółto-biało-niebieskich barwach, ale także wtedy, gdy przywdziewali biało-czerwone trykoty. Był na EHF EURO 2012 w Serbii, rok później na mistrzostwach świata w Hiszpanii i na EHF EURO 2014 w Danii. Niestety, ze względu na pokaźne rozmiary, nie udało mu się zapakować razem z reprezentacją Polski na czempionat globu w Katarze, w 2015 roku. W przeprowadzonej wcześniej symulacji okazało się, że siedząc w fotelu Kiełek głową zahaczałby o panel włączania nawiewu i światła, czym irytowałby siedzących obok pasażerów.  

Od 2013 roku Kiełek jeździ też regularnie na każde Final Four z udziałem żółto-biało-niebieskich, gdzie wraz z zaprzyjaźnionymi maskotkami innych drużyn zabawia dwudziestotysięczny tłum kibiców szczypiorniaka z całej Europy. Wspiera też lokalne, kieleckie inicjatywy. Był na otwarciu wyremontowanego Rynku i brał udział w Święcie Kielc. Lubi też pohasać po mieście, promując piłkę ręczną wśród jej mieszkańców. W lipcu 2013 roku biegał po ulicach Kielc, rozdając ludziom najcenniejszy dar. Uśmiech. Zaczepiał przechodniów, przeprowadzał ich przez ulicę, naklejał na samochody naklejki ze szczypiornistami i razem z dzieciakami wskoczył do basenu przy ul. Szczecińskiej!

W maju 2010 roku, a więc w dniu swoich pierwszych urodzin, w przerwie meczu play-off z MMTSem Kwidzyn Kiełka spotkała miła niespodzianka. Na parkiet wjechał tort, a po odśpiewaniu przez kibiców gromkiego „Sto lat” z tortu wyskoczyła… Pani Kiełkowa. Para odtańczyła wspólny taniec, a wkrótce owocem ich miłości stał się Kiełek Junior. Kiełek jednak nie chce obarczać rodziny konsekwencjami popularności i obecnie pilnuje ich przed natrętnym wzrokiem postronnych obserwatorów.

Największym jednak sukcesem Kiełka jest "Dziki Mecz", o którym więcej przeczytacie w dziale Młodzież.