Piękne zakończenie Turnieju Przyjaźni Polsko-Węgierskiej!
23.03.2019, 14:55
News Młodzież

Piękne zakończenie Turnieju Przyjaźni Polsko-Węgierskiej!

  • Karolina Zielonka
  • Tekst

karolina zielonka (1)</

  • Patryk Wróbel
  • Tekst

blue</

  • Patryk Ptak
  • Foto

Patryk_Ptak

Ostatni dzień Turnieju Przyjaźni Polsko-Węgierskiej wreszcie przyniósł kielczanom upragniony punkt. Młodym żółto-biało-niebieskim wprawdzie nie udało się wygrać meczu z Pickiem Szeged, ale zawodnicy zagrali dobre spotkanie, które zakończyło się remisem 26:26. Ostatecznie to właśnie gracze Picku Szeged triumfowali w całym turnieju. Najlepszym zawodnikiem PGE VIVE został wybrany Michał Włodarski.

Orlen Wisła Płock - Telekom Veszprem 30:40 (11:18)

Orlen Wisła Płock: Więckowski – Zagroba 6, Lemanowicz 2, Goleniewski 1, Pedryc, Petyn 1, Fuksiński, Fabianowicz 2, Grabowski, Kowalski 3, Ziemiński 3, Czapliński 1, Stawecki 2, Zadrożny 7, Jankowski 1, Ludwiczak 1, Glinka

Telekom Veszprem: Nagy, Palasics – Szava 3, Markovics 9, Nkousa 6, Bakos 3, Szranka 2, Czegledy, Csanyi 1, Gombai 2, Hornyak 5, Melnyicsuk 3, Krucz 1, Szuharev, Dobi 5, Bendicsek

Ostatni dzień Turnieju Przyjaźni Polsko-Węgierskiej rozpoczął mecz pomiędzy aktualnym mistrzem Polski Juniorów, Orlen Wisłą Płock, a węgierskim Telekom Veszprem. Pierwsze 10 minut należało zdecydowanie do polskiej ekipy, która kontrolowała spotkanie i prowadziła różnicą dwóch, trzech trafień. Duża w tym zasługa wielu interwencji bramkarza "wiślaków" Jakuba Więckowskiego. Maszyna zdawała się działać idealnie, jednak w 13 minucie spotkania goście z Węgier doprowadzili do remisu i od tego momentu to oni dyktowali tempo gry. Przez kolejne trzy minuty nie padły jednak bramki. W 16 minucie na świetlnej tablicy po raz ostatni w pierwszej połowie zawidniał wynik remisowy. Wtedy bowiem płocczanie zaczęli mocno ograniczać zdobywanie bramek poprzez testowanie na przemian wytrzymałości obramowania bramki i golkipera Telekomu - Benedeka Nagy'a. Ich rówieśnicy z Veszprem natomiast nie mieli żadnych kłopotów ze zdobywaniem bramek. Efektem było 5 bramek z rzędu zdobytych przez przyjezdnych. Potem sytuacja wcale nie wyglądała lepiej, bo do końca pierwszej części meczu zawodnicy trenera Roberta Jankowskiego zdobyli zaledwie cztery bramki tracąc pięć, co poskutkowało niekorzystnym wynikiem do przerwy - 11:18.

W drugą połowę lepiej wszedł zespół Istvava Gulyasa, który rozpoczął ją od prowadzenia 2:0. Potem jednak do głosu doszli "nafciarze" zdobywając 4 bramki z rzędu i zbliżając się do rywala na 5 trafień. Zadziałało to jednak jak płachta na byka, bo w odpowiedzi Węgrzy dorzucili kolejne trzy bramki i powiększyli i tak już wysoką przewagę. Przez kolejne kilka minut gra była dosyć wyrównana. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo węgierska lokomotywa znów ruszyła na pełnych obrotach. Trzyminutowy fragment wygrany 5:1 i jedenaście bramek przewagi stało się faktem. Nie zniechęciło to jednak polskiego zespołu – płocczanie odpowiedzieli trzema bramkami i minimalnie zmniejszyli przewagę przeciwników. Do końca meczu  drużyny szły już gol za gol, a ostatecznie zwyciężyli Węgrzy.

PGE VIVE Kielce – Pick Szeged 26:26 (10:17)

PGE VIVE Kielce: Wałach, Kuczkowski – Urbanowski 3, Szyc, Siołek, Fąfara, Murzec 3, Wójcik 10, Surgiel 1, Kordos 1, Bandrowski, Mazur, Szaniawski, Cieszkowski, Pinda 1, Zdzciech 2, Włodarski 5

Pick Szeged: Marczika, Gemes – Lorincz 4, Jozsa, Csiki 3, Nagy, Serfozo 3, Rea 2, Bajusz 1, Balan 6, Kurai 2, Tokes 4, Oltvanyi 1

Ostanie spotkanie podczas polsko – węgierskiego Turnieju Przyjaźni było ważne zarówno dla zespołu PGE VIVE, jak i Picku Szeged. Polacy, dzięki zwycięstwu, mogli zapewnić sobie miejsce na podium, a triumf Węgrów dałby im zwycięstwo w całych rozgrywkach. Mecz przez blisko czterdzieści minut wygrywali goście, lecz nasza drużyna nie poddała się i finalnie zremisowaliśmy 26:26.

Rywalizacja rozpoczęła się od rzutu karnego dla Picku Szeged. Wykorzystał go Norbert Balan, który celował w samo okienko naszej bramki. Pierwszej akcji nie wykorzystaliśmy, lecz po chwili dobrze zainterweniował nasz blok i znów piłka należała do nas. Wiktor Wójcik rozprowadził szybką akcję, podał do Dominika Urbanowskiego. Dominik wykorzystał swoje atuty fizyczne, podał piłkę tuż nad obrońcami Picku do Michała Włodarskiego, a ten pewnie pokonał Bence’a Gemesa. Nielada problem stwarzała nam szczelna obrona gości. Świadczyć o tym może fakt, że czwarte trafienie zdobyliśmy dopiero w szesnastej minucie spotkania. Jego autorem był Wiktor Wójcik, który przedarł się przez defensywę Picku w stylu samego Urosa Zormana. Niestety, podpieczni Petera Velky wciąż podwyższali swoje prowadzenie. Miłosz pomiędzy słupkami robił co tylko mógł. Jednakże piłka wydawała się robić mu na złość i wpadała w siatkę, niejednokrotnie po otarciu jego nogi czy ręki. W dwudziestej minucie widniał już rezultat dość niekorzystny dla nas, 6:12. Jednak nie spowodował on, że przestaliśmy walczyć. W obronie, wciąż próbowaliśmy stawiać skuteczne bloki, odbierać piłkę przeciwnikowi. Wciąż naszym niezastąpionym graczem okazał się Michał Włodarski, który na kole był przewracany, popychany, a jednak zdobywał celne trafienia. Pierwszą część spotkania zakończył nasz środkowy rozgrywający – Wiktor Wójcik. Podczas rzutu karnego, trafił tuż nad kolanem bramkarza i ustanowił wynik 10:17.

W fenomenalnym stylu drugą połowę rozpoczął Miłosz Wałach, który wybronił rzut z siedmiu metrów. Niestety, obrona Picku wciąż była dla nas nie do przejścia. Gdy nadarzyła się okazja na zdobycie bramki, obijaliśmy słupki albo poprzeczkę. Wtem do Hali Legionów wkroczyła delegacja prezydentów Polski i Węgier. Obecność wyjątkowych gości zadziała na zawodników dwojako. Pick Szeged rozluźnił się, zaczął robić banalne błędy, natomiast nasza drużyna zareagowała w odwrotny sposób. Zmotywowaliśmy się do walki i rozpoczęliśmy niwelowanie start. Udało nam się to za sprawą Wiktora Wójcika, który wykorzystał trzy rzuty karne. Swoje dołożył Michał Włodarski i traciliśmy do Picku tylko dwa trafienia. Pozostało zaledwie półtorej minuty do końca spotkania. Wówczas rozpoczął się horror. Miłosz wybronił karnego, a "bombę" z jedenastego metra, w samo okienko bramki rzucił Aleksander Pinda. Na tablicy widniał już rezultat 25:26. O czas poprosił szkoleniowiec Picku Szeged – Peter Velky. Jednak Węgrzy nie zdołali wykorzystać swojej szansy na przypieczętowanie zwycięstwa i trzydzieści sekund przed końcem meczu, stanęliśmy przed szansą na wyrównanie. Szybko rozegraliśmy atak, który zakończył Wiktor Wójcik. Zawodnik wtargnął pomiędzy obrońców i rzucając piłkę tuż nad głową bramkarza Picku, zapewnił nam remis 26:26.

Dzisiejszy mecz troszkę nas podbudował, chłopaki potrafiły się zmobilizować pod koniec spotkania i pokazały charakter. Bardzo dziękuję wszystkim za walkę w tym meczu. Każdy turniej to dla nas szkoła, uczymy się, zbieramy doświadczenie, więc ten również wyjdzie nam na plus - powiedział po ostatnim dniu turnieju trener PGE VIVE, Aleksander Litowski.

Cały turniej wyszedł bardzo fajnie, był super zorganizowany. Sportowo może nam nie wyszło, obie ekipy węgierskie były bardzo mocne. W przyszłym sezonie na pewno pokażemy na co nas stać i na pewno bardziej się zmotywujemy. To była zabawa, pełna satysfakcji, a także nauka i doświadczenie podczas podglądania lepszych od nas zespoów - ocenił skrzydłowy, Michał Murzec.

Niestety nie udało nam się zwyciężyć, ale cieszymy się, że wreszcie w końcówce turnieju obudziliśmy się i pokazaliśmy, na co nas naprawdę stać - powiedział najlepszy zawodnik PGE VIVE Kielce, Michał Włodarski.

FINAŁOWA KLASYFIKACJA TURNIEJU:

  1. Pick Szeged
  2. Telekom Veszprem
  3. Orlen Wisła Płock
  4. PGE VIVE Kielce

NAJLEPSI ZAWODNICY TURNIEJU:

  • Marcel Lorincz (obrotowy) - Pick Szeged
  • Benedek Nagy (bramkarz) - Telekom Veszprem
  • Jakub Więckowski (bramkarz) - Orlen Wisła Płock 
  • Michał Włodarski (obrotowy) - PGE VIVE Kielce