Igor Jeliński: Trzeba wierzyć, że powtórzy się historia sprzed kilku lat!
02.05.2019, 13:25
Poza boiskiem

Igor Jeliński: Trzeba wierzyć, że powtórzy się historia sprzed kilku lat!

To był wyjątkowy mecz! Wbrew wszelkim rozsądnym przewidywaniom, w minioną sobotę, 27 kwietnia, w pierwszym z dwóch meczów ćwierćfinałowych Velux EHF Ligi Mistrzów kielczanie zdeklasowali wielkie Paris Saint-Germain, wygrywając 34:24. Temu widowisku z trybun przyglądał się równie wyjątkowy gość. Igor Jeliński, były dyrektor zarządzający VIVE Group z podwójnym obywatelstwem, polskim i francuskim, całym sercem kibicował w sobotę żółto-biało-niebieskim w ćwierćfinałowym starciu Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain.

Pan Igor urodził się w Polsce, ale jako dziecko wyjechał do Francji, tam się wychowywał i uczył, a na studia wyjechał także do Stanów Zjednoczonych. Po latach postanowił jednak wrócić do kraju. Jak to możliwe, że ktoś zamienia piękny, magiczny Paryż i Francję na Polskę?

„Ja wracałem do Polski w latach 90’, wtedy tutaj bardzo dużo się działo, było wiele możliwości dla ludzi takich, jak ja – po studiach, z kompetencjami i znajomością języków” – wyjaśnia pan Igor.

Po powrocie piastował wysokie stanowiska zarządcze w kilku polskich firmach, na chwilę wrócił do Francji, a potem ponownie pojawił się w Polsce, tym razem już na stałe. Pan Igor Jeliński poznał prezesa Bertusa Servaasa, a dzięki niemu także piłkę ręczną. W Kielcach spędził rok, pracując jako dyrektor zarządzający VIVE Group.

 „Gdy zacząłem pracować z Bertem, poznałem się na tym sporcie” – przyznaje – „Trzy czwarte dnia spędzaliśmy razem, a w jego życiu było dużo piłki ręcznej, więc musiała pojawić się i w moim! Od tego czasu jestem kibicem PGE VIVE, Kielc, Berta i wszystkiego tego, co zrobił dla dyscypliny przez te lata.”

Pan Igor Jeliński wychowywał się i uczył we Francji, spędzając tam wiele lat swojego życia. Jak przyznaje, „w jego domu zawsze była Francja”, czuje się Francuzem i ma do tego kraju sentyment. Mimo to, ani chwili nie zastanawiał się, której drużynie kibicować w sobotnim spotkaniu.

„Nie wahałem się ani sekundy! Mecz był niesamowity, bramkarz robił w bramce wspaniałe rzeczy! – mówi uradowany – „Takie mecze to doskonała promocja piłki ręcznej, całego polskiego sportu i miasta Kielce. Gorąco kibicuję tej drużynie!”

Pan Igor podkreśla, jak dużą rolę w budowaniu potęgi Klubu Sportowego VIVE Kielce ma prezes Bertus Servaas, który ściąga do miasta największe gwiazdy krajowego i zagranicznego szczypiorniaka.

„Nie znam personalnych motywacji zawodników, ale spotkałem Berta raz w Warszawie na rozmowie. Nigdy wcześniej nie pracowałem w recyklingu, nie znałem go, ale zdecydowałem się na pracę w VIVE Group ze względu na osobowość Berta i chemię, którą zbudowaliśmy po pierwszej rozmowie. Rozumiem, że ci ludzie, jak poznają Berta i trenera Talanta Dujshebaeva, to dla nich chcą tu być i walczyć dla tego klubu” – mówi pan Igor.

Sam jest pod wrażeniem atmosfery panującej w zespole, a jako biznesmen z wieloletnim stażem, zauważa wiele podobieństw między środowiskiem sportu i biznesu.

„Ja mam podejście takie, że jeżeli czegoś nie robisz maksymalnie, do końca, to po co to w ogóle robić? Albo robisz wszystko, by ci się udało, albo nie robisz tego wcale. To właśnie łączy sport i biznes. Wielu prezesów firm inspiruje się sportem i jego zespołowością, by budować swoje ekipy.”

Pan Igor w tym sezonie widzi tylko jeden scenariusz.

„Wierzę w awans do Final 4 i na pewno będę kibicował drużynie! Powtórzę to, co usłyszałem chwilę temu od Berta: gdybyśmy nie wierzyli, że wygramy, to nigdy nie podejmowalibyśmy się tego, co robimy. Trzeba wierzyć, że powtórzy się historia sprzed kilku lat!” – uśmiecha się serdecznie.

Wszyscy bierzmy przykład z takiego podejścia. Wspierajmy żółto-biało-niebieskich całym sercem, doceniajmy trud włożony w przygotowania do najtrudniejszej części sezonu i bezwarunkowo wierzmy w naszą drużynę!