B. Janc: Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej sytuacji
11.03.2020, 23:12
Komentarze

B. Janc: Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej sytuacji

W meczu 25. serii PGNiG Superligi kielczanie pokonali Azoty-Puławy 39:32. Mistrzowie Polski dobrze grali w obronie, wspierani paradami Andreasa Wolffa w pierwszej i Mateusza Korneckiego w drugiej połowie. Ze względu na decyzje administracyjne podyktowane zagrożeniem zakażenia koronawirusem spotkanie odbyło się bez udziału publiczności. „Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej sytuacji, ale jeśli takie rozwiązanie pomoże w ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa, to będę bardzo szczęśliwy” – skomentował skrzydłowy PGE VIVE, Blaž Janc.

Andreas Wolff, kapitan PGE VIVE Kielce: Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Puławy to bardzo dobry zespół. Za nami ciężki mecz. Tempo było bardzo szybkie. Trzydzieści dwie stracone bramki to trochę za dużo. Przed spotkaniem założyliśmy sobie, że zagramy nieco mocniej. Wiedzieliśmy, że musimy uważać na rzuty Pawła Podsiadły, on zdobył pierwsze trzy bramki. Od dziesiątej do pięćdziesiątej minuty trzymaliśmy mocną obronę. W końcówce zabrakło nam nieco koncentracji. Gdyby udało nam się ją zachować, to pewnie nasza przewaga byłaby wyższa. Niestety, może się okazać, że to był nasz przedostatni mecz w tym sezonie, więc zwycięstwo było dla nas bardzo ważne, żeby zachować pierwsze miejsce w tabeli. Sytuacja jest bardzo trudna. Nie tylko dla Superligi, ale dla całego sportu. Mam nadzieję, że dojdzie do fazy play-off. Musimy czekać na rozwój sytuacji.

Blaž Janc, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Pierwszy raz zagraliśmy przy pustej hali. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tak sytuacji, ale ona będzie powtarzała się w najbliższych spotkaniach. Najważniejsze, że pokazaliśmy, że jesteśmy lepszą drużyną i w pełni zasłużenie sięgnęliśmy po trzy punkty. Na pewno nie zagraliśmy drugiej połowy na najwyższym poziomie. Było trochę luzu. Najważniejsze, że wygraliśmy. Było nam się trudniej zmobilizować, bo zawsze gramy przy pełnych trybunach. Najtrudniejsze zadanie czeka nas w Lidze Mistrzów. Cieszyłem się, że wrócę do Celje, gdzie będzie pełna hala. Tak jednak nie będzie. Jeśli jednak takie rozwiązanie pomoże w ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa, to będę bardzo szczęśliwy.

Paweł Podsiadło, rozgrywający Azotów Puławy:

Nie jestem zadowolony. Mogliśmy zaprezentować się zdecydowanie lepiej. Przestrzeliliśmy za dużo czystych sytuacji, a z takim zespołem jak Kielce nie można sobie na coś takiego pozwolić. Rywale wyprowadzili w drugiej części dużo kontrataków, czym wygrali to spotkanie. Gra przy pustych trybunach to dziwna sytuacja. Mam nadzieję, że takie rozwiązanie pomoże. Liczymy jednak, że kibice jak najszybciej wrócą do hali, bo to dla nich się gra, to sprawia największą frajdę.