A. Wolff: Streaming pozwala mi być w kontakcie z ludźmi!
10.08.2020, 11:25
Wywiad Poza boiskiem

OGLĄDAĆ I BYĆ OGLĄDANYM: ANDREAS WOLFF
„Streaming pozwala mi być w kontakcie z ludźmi!"!”

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

„Piłka ręczna to moja pasja” – mówi stanowczo – „Lubię w nią grać, lubię być w bramce, z chłopakami na boisku. To moja najukochańsza rzecz na świecie!”. Kapitan Mistrzów Polski nie pozostawia wątpliwości co do tego, co stanowi najważniejszą część jego życia.

Rywalizacja napędza go do działania i ekscytuje, dostarczając czystej przyjemności z możliwości sprawdzenia się z innymi. Choć ukochana, piłka ręczna to jednak za mało. Andreas Wolff ciągle potrzebuje nowych bodźców, które zaspokoją jego potrzebę współzawodnictwa. Znajduje je w cyberprzestrzeni, dlatego gdy schodzi z boiska i wraca do domu, rozsiada się w swoim potężnym fotelu gamingowym, zanurzając w świecie gier. Ostatnimi czasy na stałe zagościł na niemieckiej scenie profesjonalnego e-sportu, UX Gaming, dzieląc się swoją pasją z kibicami podczas transmisji live na platformie Twitch.tv.

W drugiej części wywiadu przed sezonem 2020/21 Andreas Wolff opowiada o swoim zainteresowaniu gamingiem, początkach pasji i planach związanych z profesjonalnym światem e-sportu.

~

To co, PlayStation?

Wreszcie!

Wygląda na to, że poprzednia część wywiadu była tylko wstępem do najważniejszego tematu. Andreas nie ukrywa ekscytacji, że wreszcie porozmawiamy o jego drugim hobby, które dzięki lockdownowi miało ostatnio szansę mocno się rozwinąć. Kapitan Mistrzów Polski postanowił podzielić się swoją pasją z kibicami i rozpoczął transmisje na żywo swojej gry na PlayStation, na platformie Twitch.tv. Zacznijmy jednak od początku.

Jak rozpoczęła się Twoja pasja do PlayStation?

Gdy byłem młodszy, grałem z moim bratem praktycznie we wszystko, bo po prostu kochałem rywalizację. W wieku około czternastu lat zmieniłem klub. Mój najlepszy przyjaciel Björn też wtedy przyszedł do tego klubu i jako pierwszy z nas wszystkich miał komputer. To było jakoś w 2004 czy 2005 roku – historia zaczyna się trochę jak jedna z tych opowiadanych przez naszych rodziców w stylu „Dziecko, ty tego w ogóle nie rozumiesz! Mój pierwszy telefon komórkowy był wielkości walizki!” – Urządzaliśmy wtedy LAN Parties…

Co urządzaliście?

LAN Parties – powtarza, ale gdy nie znajduje w moich oczach zrozumienia wyjaśnia tonem nauczyciela geografii, który wskazuje palcem na wielką mapę świata wiszącą w klasie i mówi do uczniów akcentując każdy wyraz „To - jest - Afryka” – Local - Area - Network – Parties.

Ach, okej, LAN Parties. Imprezy, na której każdy przynosi swój komputer lub konsolę, by wspólnie grać w gry, w sieci. Teraz rozumiem.

Pokupowaliśmy sobie komputery i poprzynosiliśmy w jedno miejsce. Tak zaczęło się nasze granie.

"Gdy byłem młodszy, grałem z moim bratem praktycznie we wszystko, bo po prostu kochałem rywalizację. W wieku około czternastu lat zmieniłem klub. Mój najlepszy przyjaciel Björn też wtedy przyszedł do tego klubu, a jako pierwszy z nas wszystkich miał komputer. Pokupowaliśmy swoje i zaczęliśmy urządzać LAN Parties."

W co wtedy graliście?

Call of Duty 1, Warzone, Counterstrike 1.6, Warcraft III…

Nawet nie wiem, po co pytam, bo nic mi to nie mówi. Uznaję jednak, że to może być interesujące dla wtajemniczonych.

Może nie powiedziałbym, że wtedy narodziła się moja pasja, ale na pewno wtedy odkryłem e-sport i przez kilka lat po prostu amatorsko sobie grałem. Miałem XBoxa, a kiedy w wieku szesnastu lat wyprowadziłem się z domu, kupiłem sobie PlayStation. Założyłem konto w sieci i zacząłem grać online.

Dlaczego tak wcześnie wyprowadziłeś się z domu?

Dostałem ofertę z Kirchzell, gdzie zacząłem grać w trzeciej lidze. Klub współpracował z Grosswallstadt, czyli pierwszoligową drużyną, do której szybko potem trafiłem. Uznałem, że to dla mnie szansa i zaryzykowałem. Nie było to jakoś bardzo daleko od mojego rodzinnego miasta (Euskirchen – przyp. red.). Około 270 km, czyli jakieś dwie godziny jazdy niemiecką autostradą.

Okej, czyli Twoje dorosłe życie rozpoczęło się od zdobycia PlayStation.

Zacząłem grać w COD (Call of Duty – przyp. red.) i zakochałem się w tym! Na początku grałem z moim bratem i znajomymi, ale oni dosyć szybko się znudzili i skończyli z tym. Więc ja też skończyłem. Lubię grać online, ale nie lubię tego robić samemu. Chcę grać w drużynie, rozwijać się razem z zespołem. Zabawne, wychodzi na to, że jestem osobą zespołową – Andi śmieje się szczerze, jakby faktycznie właśnie zaskoczyło go to spostrzeżenie – Gdy gram sam, nawet online, to szybko się nudzę. Samemu nie ma czego świętować. Dwa lata temu odkryłem gaming na nowo, jego bardziej wyczynową stronę, poznałem nowych ludzi, z którymi gram i w tym roku pojawiłem się na niemieckiej scenie gamingowej.

A jak wpadłeś na…

…pomysł streamingu? – całkiem przyjemnie i zabawnie jednocześnie jest rozmawiać z kimś, kto jest tak podekscytowany tematem, że nie da skończyć pytania, bo najchętniej w ogóle nie przestawałby mówić – Jestem członkiem UX Gaming, największej organizacji Call of Duty w Niemczech. Wiesz, jako gracz sam często oglądam streamy innych ludzi i bardzo to lubię. Rozmawialiśmy wewnątrz organizacji o możliwościach, w pewnym momencie pomyślałem, że może mógłbym pomóc jej zwiększyć popularność poza środowiskiem COD i pozyskać nowych entuzjastów gamingu. Myślę, że mój streaming może trochę wesprzeć promocję turniejów UGT.

"Jestem członkiem UX Gaming, największej organizacji Call of Duty w Niemczech. Rozmawialiśmy wewnątrz organizacji o możliwościach, w pewnym momencie pomyślałem, że może pomógłbym jej zwiększyć popularność poza środowiskiem COD i pozyskać nowych entuzjastów gamingu."

Grasz jako Andreas Wolff?

Nie, oczywiście nie gram pod moim imieniem i nazwiskiem, ale pod pseudonimem. Na Twitchu jednak wiadomo, że to ja. Myślę, że w niemieckiej społeczności gamingowej wszyscy wiedzą kim jestem, ale generalnie przeciwnicy nie wiedzą, że mierzą się ze mną.

Powiedziałeś, że lubisz oglądać transmisje innych ludzi, ale wydaje mi się, że sam też lubisz być oglądany. Podczas swoich streamów na bieżąco komunikujesz się z widzami i pozwalasz kibicom poznać się z bardziej prywatnej strony.

I bardzo to lubię! Szczerze! Ale to w związku z tym, co już mówiłem. Nie lubię grać sam, a kiedy streamuję mam ze sobą ludzi, z którymi mogę rozmawiać. To jakbym miał swoją własną społeczność. Wiem, że ogląda mnie sporo osób z niemieckiego COD, więc mogę też bliżej poznać się z nimi. Myślę, że to świetny sposób na pozostanie w kontakcie!

Jakie było najdziwniejsze pytanie, jakie zadano Ci na czacie?

Hmm.. Był jeden chłopak, który chciał, żebym odpisał mu na Instagramie. Powiedziałem mu „Nie no, dawaj, zadaj mi pytanie tutaj”, bo uważam, że na Instagramie to wciąż powinno być moje prawo, czy odpowiadam komuś, czy nie. Wiesz, ciężko jest odpowiadać każdemu, choć jeśli czyjaś wiadomość naprawdę mnie poruszy, to robię to. Ten chłopak ostatecznie powiedział, że ma problemy z motywacją, że poszukuje wsparcia psychicznego, bo ma trzy treningi piłki ręcznej w tygodniu i przez to nie ma już wolnego czasu, nie chce mu się trenować. Szczerze, dla mnie to nie jest problem z psychiką, tylko po prostu lenistwo! Chcesz czegoś albo nie, to wszystko.

Brutalnie, ale w punkt.

Transmisje prowadzisz z Hali Legionów. To był Twój pomysł?

Tak jakby. Pomyślałem, że skoro jestem piłkarzem ręcznym, to chcę być rozpoznawany jako piłkarz ręczny, bo to ogromna część mojej tożsamości. Rozmawialiśmy o tych wszystkich streamingowych sprawach i wpadliśmy na pomysł wykorzystania green screena (zielona płachta fotograficzna – przyp. red.). Najpierw był pomysł, żebym siedział w jakimś specjalnie przygotowanym pokoju, ale w sumie powiedziałem „Okej, to fajne, ale może zrobilibyśmy to tak, jakbym siedział w hali?”. I tak też powstało tło Hali Legionów. Wielokrotnie byłem pytany na czacie, czy naprawdę siedzę cały czas w hali! – śmieje się.

"Skoro jestem piłkarzem ręcznym, to chcę być rozpoznawany jako piłkarz ręczny, bo to ogromna część mojej tożsamości. Dlatego podczas streamów gram w Hali Legionów. Oczywiście na green screenie, ale wielokrotnie byłem pytany na czacie, czy naprawdę tam siedzę!"

Masz też pomysł, żeby zagrać razem z kolegami z drużyny, prawda?

Tak, ale oni nie grają w COD tak, jak ja…

Andreas specyficznie akcentuje ostatnie dwie sylaby, nadając im charakterystyczne pewne siebie brzmienie. Nie da się go nie przedrzeźnić.

Och, „tak, jak ja”.

No dobrze, jeśli chcesz skromniej, po prostu nie spędzaj dwunastu godzin dziennie grając w Call of Duty (śmiech). Lepiej?

Lepiej.

Oni grają też w inne gry, np. Counterstrike. Ale ogólnie myślę, że mamy sporą liczbę graczy, np. Matiego (Mateusz Kornecki – przyp. red.), Arka (Moryto – przyp. red.), Angela (Fernandeza – przyp. red.), Daniego (Dujshebaeva – przyp. red.), Michał (Olejniczak – przyp. red.) chyba też gra. Mam nadzieję, że kiedyś zagramy razem i zrobimy kielecki stream! Albo nawet zmierzymy się z innymi zespołami z naszej ligi i stworzymy polską ligę gamingową – ekscytacja, która właśnie zapaliła się w oczach Andiego mówi, że ta idea z pewnością zostanie zrealizowana.

A teraz, gdy zacznie się sezon piłki ręcznej, będziesz kontynuował streamy?

Jasne, i tak gram na komputerze czy PlayStation, to moje hobby, więc dlaczego nie? Oczywiście, nie będę tego robił przez dwanaście godzin jak podczas izolacji (śmiech)! To był wyjątek, bo nie miałem za bardzo co robić. Wiesz, do południa wykonałem swój trening i potem myślałem sobie „Okej, nie mogę wyjść z domu, to pogram na PS.”. Tak więc grałem i streamowałem.

Czy czasem nie było tego za dużo?

Było! – przyznaje bez wahania – Dużo za dużo! Czasem to było wręcz męczące, bo patrzenie w ekran przez dwanaście godzin nuży Cię bardzo. Teraz może będę to robił 6-8 godzin maksymalnie, np. gdy będę miał wolne niedziele. Mój plan to mieć harmonogram transmisji z trzema, czterema stałymi terminami w tygodniu, żeby ludzie wiedzieli, kiedy mogą mnie oglądać, ale jednocześnie, by nie mieli mnie dość. Ostatecznie, to jednak męczące, a ja chcę też robić inne rzeczy.

Jaki stawiasz sobie cel do osiągnięcia w e-sporcie?

Nie mam konkretnego celu, po prostu chcę być coraz lepszy. Chciałbym być z moją drużyną w najlepszej ósemce rankingu turnieju UGT. Do tej pory naszym najlepszym rezultatem było 25 miejsce. Będzie trudno awansować, osoby, przeciwko którym gram są zwykle z dziesięć lat młodsze ode mnie. A pomimo tego i tak już grają dłużej ode mnie (śmiech)!

"Nigdy nie musiałbym wybierać pomiędzy piłką ręczną a e-sportem. Gdybym poczuł, że e-sport w jakikolwiek sposób wpływa negatywnie na piłkę ręczną, momentalnie bym zrezygnował. Piłka ręczna to moja pasja. Lubię w nią grać, lubię być w bramce, z chłopakami na boisku. To moja najukochańsza rzecz na świecie!"

Gdybyś musiał wybrać pomiędzy e-sportem a piłką ręczną…

Nie musiałbym w ogóle wybierać – Andreas przerywa zdecydowanie – Gdybym poczuł, że e-sport w jakikolwiek sposób wpływa negatywnie na piłkę ręczną, momentalnie bym zrezygnował.

Co takiego jest w piłce ręcznej, że dominuje nasz wszystkim innym?

To moja pasja. Lubię w nią grać, lubię być w bramce, z chłopakami na boisku. To moja najukochańsza rzecz na świecie!