Udany powrót Angela i wysokie zwycięstwo
27.03.2021, 15:21
Mecz

Udany powrót Angela i wysokie zwycięstwo

  • Maciej Szarek
  • Tekst

  • Patryk Ptak
  • Foto

Patryk_Ptak

To już 19. wygrana drużyny Łomża Vive Kielce w bieżącym sezonie PGNiG Superligi. Mistrzowie Polski pokonali w sobotę MMTS Kwidzyn 40:26 (22:15). Do gry po dwumiesięcznej przerwie wrócił Angel Fernandez. Hiszpan zanotował udany występ i zdobył pięć bramek.

Łomża Vive Kielce - MMTS Kwidzyn 40:26 (22:15)

Łomża Vive Kielce: Wałach (6/21=29%), Wolff (9/20=45%) - Vujović 3, Olejniczak, Sićko 3, A. Dujshebaev 3, Tournat 6, Karačić 2, Kulesh 4, Moryto 3, Surgiel 3, Fernandez 5, Kaczor 3, Gębala 1, Gudjonsson 4

MMTS Kwidzyn: Dudek, Matlęga - Grzenkowicz 1, Orzechowski, Kryński, Krieger, Peret 3, Zieniewicz 2, Kutyła 1, Guziewicz 2, Ossowski 3, Potoczny 2, Nastaj 1, Szyszko 7, Jankowski 1, Przytuła 3

Pierwsza siódemka: Wałach - Surgiel, Kulesh, Karačić, A. Dujshebaev, Gudjonsson, Tournat

Mistrzowie Polski przed spotkaniem z MMTS-em zapowiadali walkę o kolejne ligowe punkty w marszu po obronę tytułu, ale podkreślali również, że będzie to dobra okazja, by sprawdzić ostatnie warianty taktyczne przed dwumeczem 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko HBC Nantes.

By uniknąć niepotrzebnych nerwów, drużyna Łomża Vive Kielce od pierwszych minut sobotniego meczu wyglądała na bardzo zmotywowaną i chciała szybko zbudować przewagę. Szansę w bramce od samego początku dostał Miłosz Wałach, a Andreas Wolff w trakcie całej pierwszej połowy dopingował go z ławki. Poza tym, trener Dujshebaev posłał do boju niemal najsilniejszy skład. Wolne dostali jedynie Artsem Karalek i Mateusz Kornecki.

Punktowanie rozpoczął Uladzislau Kulesh. Kilkukrotnie sprytem popisał się także Alex Dujshebaev, który raz po raz przechwycał piłki rywali. Kielczanie w obronie zaprezentowali zaś często trenowany system 5-1, co sprawiło gościom wiele problemów. Efektem prowadzenie Łomża Vive Kielce 5:2 w 6. minucie gry.

MMTS w meczu trzymały jeszcze bramki Jakuba Szyszki. Tylko do przerwy skrzydłowy trafił cztery razy. Dzięki temu różnica długo utrzymywała się na podobnym poziomie. W 16. minucie pierwszą bramkę po powrocie do gry i kontuzji zdobył Angel Fernandez i to właśnie Hiszpan kilka chwil później podwyższył prowadzenie gospodarzy na 17:13 (23. min.).

Końcówka pierwszej partii znów zdecydowanie należała do naszych zawodników. Kilka udanych interwencji w bramce zaliczył Wałach, skutkiem czego seria kontrataków, w których brylował Sigvaldi Gudjonsson. Mistrzowie Polski zdobyli cztery trafienia bez odpowiedzi rywali. Wynik inauguracyjnej części ustalił Tomasz Gębala, wyprowadzając w ten sposób zespół na najwyższe jak dotąd prowadzenie (22:15).

Po zmianie stron między słupkami zameldował się Andreas Wolff, który utrzymywał około 40-procentową skuteczność interwencji. W ataku piłki w tym okresie najczęściej trafiały do Nicolasa Tournat oraz Angela Fernandeza. Mimo to rywale potrafili jednak zmniejszyć przewagę do pięciu “oczek” (20:25, 43. min.).

Mistrzowie Polski zareagowali w najlepszy możliwy sposób. W ciągu siedmiu minut zdobyli siedem bramek z rzędu, osiągając prowadzenie 32:20 (49. min.) i definitywnie przesądzając losy meczu. Do mety kielczanie zdołali jeszcze powiększyć przepaść (40:26). Najskuteczniejszymi zawodnikami na parkiecie byli Jakub Szyszko i Nicolas Tournat (po 6 bramek).