PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Zespół szczęśliwy z przerwania czarnej serii!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2017-11-12, 19:38 0

Nie mogło być lepszego momentu na przełamanie złej passy! Dwa wyjazdowe punkty w Lidze Mistrzów zostały zdobyte niemal w rocznicę ostatniego zwycięstwa w hali rywala. Z Aalborgiem zespół PGE VIVE Kielce zagrał bardzo konsekwentnie, od początku narzucając swój styl gry i dlatego ostatecznie wygrał z duńską ekipą 34:30. "Najbardziej jestem zadowolony właśnie z tego, że kontrolowaliśmy mecz od pierwszej do ostatniej minuty" - podsumowuje Talant Dujszebajew. "Nam wszystkim potrzebne było wyjazdowe zwycięstwo, bo ono zupełnie inaczej smakuje, niż punkty zdobyte w domu. Jestem pewny, że teraz już pójdziemy do przodu" - dodaje Michał Jurecki.

Talant Dujszebajew: Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa. Najważniejsze było dla nas to, by przełamać złą passę. Kiedyś musieliśmy wygrać i dokonaliśmy tego właśnie dzisiaj. Jestem bardzo szczęśliwy, żyję każdym z tych meczów. Teraz, wreszcie wygraliśmy na wyjeździe po niemal dwunastu miesiącach. Nie zgadzam się z tym, że Aalborg był najłatwiejszym rywalem do tej pory, zawsze trzeba mieć szacunek do przeciwnika. My przegraliśmy z Celje, a dzisiaj Celje wygrało na wyjeździe z Kielem, Aalborg z kolei wygrał z Celje. Tu nie ma zespołów, które cokolwiek oddają za darmo, zawsze trzeba walczyć. Dzisiejsze zwycięstwo to zasługa całego zespołu, który walczył przez sześćdziesiąt minut. Najbardziej jestem zadowolony właśnie z tego, że kontrolowaliśmy mecz od pierwszej do ostatniej minuty. Ile razy zagraliśmy dobre spotkanie, jak to było z Veszprem czy z Flensburgiem, ale nie wygrywaliśmy. Dzisiaj do końca trzymaliśmy rękę na pulsie i to mnie najbardziej cieszy.

Michał Jurecki: Wszyscy już mieli dosyć naszej czarnej serii. Byliśmy bardzo zdeterminowani, by wreszcie dzisiaj odnieść zwycięstwo. Od początku udało nam się narzucić rywalom nasz styl gry, dzięki czemu schodziliśmy do szatni z czterema bramkami przewagi. Jak coś nie idzie, trzeba szybko reagować. Talant to zrobił, dlatego w trakcie gry szybko zmieniliśmy taktykę obronną, co pozwoliło nam wyciągnąć kilka piłek i rzucić kilka bramek z kontrataku. W drugiej połowie kontrolowaliśmy przebieg spotkania i po ostatnim gwizdku mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa, tak bardzo przez wszystkich wyczekiwanego. Każdy mecz na wyjeździe jest bardzo ciężki. Dzisiaj wygraliśmy z Aalborgiem, to ludzie pewnie będą mówili „A, bo rywale byli najsłabsi w grupie”, ale spójrzmy na ich poprzednie mecze, z Veszprem, z Celje, z Brześciem, czy nawet z Flensburgiem na wyjeździe. Grali bardzo równo i dopiero w końcówce przegrywali. To nie był taki łatwy przeciwnik. Nam wszystkim potrzebne było wyjazdowe zwycięstwo, bo ono zupełnie inaczej smakuje, niż punkty zdobyte w domu. Jestem pewny, że teraz już pójdziemy do przodu.

Mateusz Kus: Przyjechaliśmy tu przełamać naszą niemoc na wyjazdach. Aalborg postawił bardzo twarde warunki, bardzo się cieszymy z tej wygranej, teraz musimy iść za ciosem! Musimy wyciągnąć wnioski z błędów, które tutaj popełniliśmy, przeanalizować grę rywali siedmiu na sześciu. Robiliśmy to wcześniej, ale w drugiej połowie dużo rzucili bramek w ten sposób. Nie było tak źle, ale ze dwie, trzy piłki powinniśmy z tego wyciągnąć. Wiedzieliśmy, że Aalborg to bardzo dobry zespół, choć ich miejsce w tabeli i punkty tego nie pokazują. Niektórzy uważali, że to outsider, z którym wszyscy wygrywają, ale analizując ich poprzednie spotkania widać, że bardzo dobrze grają, co pokazali też dzisiaj. Oni nie odpuszczali, ale my też nie odpuściliśmy i dowieźliśmy to zwycięstwo do końca!

Mariusz Jurkiewicz: Bardzo się cieszymy, bo wiedzieliśmy, jak ważny to mecz w kwestii naszej pozycji w grupie. Cieszymy się tym bardziej, że wywozimy punkty z nie tak łatwego terenu, jak niektórzy myślą. Rywale naprawdę postawili nam dzisiaj trudne warunki zarówno w ataku jak i w obronie. My natomiast zagraliśmy dużo konsekwentniej w każdym elemencie gry i myślę, że właśnie ta konsekwencja, kontynuacja gry, dała nam dzisiaj dwa punkty. Nie mieliśmy momentów zwątpienia, ale byliśmy przygotowani na to, że gdy któraś drużyna odskakuje na kilka bramek różnicy, to, jak zaobserwowaliśmy w Lidze Mistrzów, często wycofuje się bramkarza i gra się jednego zawodnika więcej w ataku. Kilka bramek Duńczycy z tego rzucili, kilka my też potrafiliśmy wybronić. Mimo tego, że mieli jednego więcej w ataku, to trudno przychodziło im zdobywanie bramek, tracili na tym trochę czasu i myślę, że nieźle sobie z tym poradziliśmy. Zabraliśmy Duńczykom największą broń, jaką posiadają, czyli kontrę i to też nasz duży sukces.

Nie myślimy o miejscu w tabeli czy zdobywanych punktach, skupiamy się na tym, by wygrywać kolejne mecze. Tak się kalendarz ułożył, że akurat następne spotkanie czeka nas w Kielcach z tą samą drużyną, już niedługo. Mamy mało czasu, by coś przygotować, czeka nas jeszcze jedna kolejka ligowa. Mam nadzieję, że w weekend ponownie staniemy na wysokości zadania, tym razem ze wsparciem naszych kibiców. Smak wygranej na wyjeździe jest bardzo przyjemny, a był naprawdę długo wyczekiwany. Staraliśmy się wygrywać na wcześniejszych wyjazdach, niestety nie udawało nam się to z różnych powodów. Dzisiaj wszystko się tak zazębiło, że przez sześćdziesiąt minut graliśmy po prostu konsekwentnie i to był nasz klucz do zwycięstwa.

Ocena:

Komentarze (0)

Dołacz do dyskusji

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!