A. Moryto: Nawet nie wiedziałem, że padło tyle karnych!
23.09.2020, 22:15
Wywiad

A. Moryto: Nawet nie wiedziałem, że padło tyle karnych!

  • Magda Pluszewska
  • Tekst

  • Patryk Wróbel
  • Tekst

  • Patryk Ptak
  • Foto

Patryk_Ptak

Skrzydłowy drużyny Łomża Vive Kielce podsumowuje zwycięski mecz z MOL-Pick Szeged, w którym kielczanie wygrali 26:23. W spotkaniu padło aż szesnaście rzutów karnych. „To niespotykana sytuacja” – komentuje Arkadiusz Moryto.

Podsmowanie spotkania

Komentarze

Łomża Vive Kielce: Dziwny mecz! Na początku wypracowaliście przewagę, rywale rzucili bardzo mało bramek, potem prawie Was dogonili i mogło być różnie! 

Arkadiusz Moryto, skrzydłowy Łomża Vive Kielce: Mogło być różnie, ale cieszymy się, że skończyło się naszym zwycięstwem. Trener mówił, że będzie brał w ciemno nawet zwycięstwo jedną bramką. Wygraliśmy trzema, także cieszymy się ze zwycięstwa! Drużyna z Szeged nie miała nic do stracenia i tak naprawdę mogła wygrać wszystko, a my nic. Musieliśmy ten mecz wygrać i to my mieliśmy trochę większą presję, ale cieszymy się, że udało nam się zwyciężyć.

Trener przed meczem obawiał się, że zlekceważycie rywala, jak będziecie wiedzieć, że przyjedzie tak osłabiony. Jak to było?

Sam trener przyznał w szatni, że byliśmy bardzo dobrze skoncentrowani i gdybyśmy w tamtym sezonie tak samo podeszli do meczu z Montpellier, to i tamten byśmy wygrali. Montpellier też było wtedy mocno osłabione, a jednak przegraliśmy.

W meczu podyktowano aż szesnaście rzutów karnych! To dość niespotykane?

Nawet nie wiedziałem! Myślałem, że mieliśmy ich owszem koło czterech, pięciu, a oni sześć, siedem. To niespotykana sytuacja, ale rywale grali dużo w drugiej połowie siedmiu na sześciu, dochodzili do czystych pozycji, a my lekko „pchaliśmy” i sędziowie gwizdali rzuty karne.


Jakie czynniki wymieniłbyś jako kluczowe do dzisiejszego zwycięstwa? 

Na pewno koncentracja. Byliśmy skoncentrowani cały mecz. Dwa, to Andi fajnie pobronił. Trzy, padła bardzo ważna bramka Igora w końcówce, bardzo szczęśliwa co prawda, bo od słupka i chyba nogi bramkarza, ale wpadła (śmiech).