PGE VIVE KIELCE

Aktualności

Szmal: Rywale dobijali niemal do pustej bramki

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2017-10-08, 18:15 2

W meczu czwartej kolejki Ligi Mistrzów zremisowaliśmy z zespołem SG Flensburg-Handewitt 25:25 (10:10). W toku drugiej połowy prowadziliśmy już nawet sześcioma trafieniami (20:14 i 22:16), ale w końcówce oddaliśmy inicjatywę gościom. Zawodnicy obu drużyn podkreślają, że był to niesamowicie wyrównany mecz, a o ostatniej bramce w dużej mierze zadecydowało szczęście. "Odbita piłka wpadła prosto w ich ręce i dobijali niemal do pustej bramki" - komentuje Sławomir Szmal. "W końcówce zdobyliśmy narawdę dziwną bramkę, ale cóż, bramka to bramka i bardzo się z niej cieszymy!" - dodaje Simon Jeppson.

Talant Dujszebajew: Gratuluję moim zawodnikom, a także rywalom. Walczyli do ostatnich sekund i nawet w momencie, gdy przegrywali sześcioma bramkami, nie stracili wiary w siebie. Nie mogę być w pełni zadowolony, gdy remisujemy mecz po takim przebiegu spotkania i wypracowaniu takiej przewagi, ale jestem bardzo zadowolony z obrony, jaką postawiliśmy. Graliśmy bardzo agresywnie, ale w końcówce chyba zabrakło nam zimnej krwi. Nie wygraliśmy, ale wciąż walczymy!

Marko Mamić: Gratuluję Flensburgowi, grali bardzo dobrze, a to było bardzo trudne spotkanie. My też graliśmy dobrze, udało nam się wypracować sześciobramkową przewagę, ale w końcówce straciliśmy koncentrację. Nie przegraliśmy meczu, ale straciliśmy punkt. Mieliśmy bardzo dobrą obronę, ale zawsze możemy mieć lepszą. W ostatnich dziesięciu minutach straciliśmy zbyt wiele piłek i stąd ta strata punktu.

Michał Jurecki: Rozegraliśmy bardzo dobry mecz, bo przez większość czasu graliśmy naprawdę nieźle. Pierwsza połowa niezwykle wyrównana, w drugiej udało nam się odskoczyć na kilka bramek, wszystko wyglądało dobrze, ale w końcówce Flensburg załapał trochę zimnej krwi i poszła lawina z ich strony. Nagle zdobyli trzy, cztery bramki szybko z kontry, odrobili najpierw jedną bramkę, potem kolejną i tak powoli zmniejszali straty. W końcówce mieli więcej szczęścia, Sławek obronił piłkę, która wpadła prosto w ręce skrzydłowego. Dla nich ten remis jest zwycięski, dla nas tylko tak troszkę. Możemy być zadowoleni z tego meczu, bo pokazaliśmy dobry handball, w końcówce po prostu nam nie wyszło. Nie jestem juniorem, by cieszyć się ze zwycięstwa jeszcze zanim zakończy się mecz, wiedziałem, ze gramy w Lidze Mistrzów z Flensburgiem i do końca musimy być skoncentrowani, troszeczkę zabrakło nam zimnej krwi.

Sławomir Szmal: Broń Panie Boże, nigdy nie powiedziałbym o tym meczu, że koledzy z pola zawiedli. Rozegraliśmy znakomity mecz w obronie, przede wszystkim było widać ogromną walkę w całej drużynie. Przez dłuższy okres drugiej połowy dominowaliśmy, ale wiedzieliśmy też, jak drużyna Flensburga jest przygotowana do tego meczu. Jak pokazały poprzednie ich spotkania, oni zawsze grają do ostatniej minuty. Przez ostatnie dziesięć my mieliśmy problemy, by zdobyć bramkę. Dzisiaj nie uśmiechnęło się do nas szczęście, odbita piłka wpadła prosto w ich ręce i dobijali niemal do pustej bramki. Gdybym złapał jedną piłkę więcej, to byśmy wygrali i byśmy byli wszyscy zadowoleni.

Maik Machulla: Oczywiście, jestem bardzo zadowolony z tego jednego punktu w Kielcach. To był bardzo ciężki mecz! W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, a schodziliśmy do szatni przy wyniku jedynie 10:10. Wydaje mi się, że wtedy zasługiwaliśmy na trochę więcej, ale nie wykorzystywaliśmy stuprocentowych sytuacji, dlatego wynik był tak niski. Kielce prezentowały się naprawdę imponująco w obronie, dlatego zdecydowaliśmy się na wpuszczenie siedmiu zawodników w pole gry. Niemniej, Sławomir Szmal w bramce był rewelacyjny, a my znowu pudłowaliśmy i bardzo trudno było nam wrócić po takiej stracie, w takiej hali, przy takiej atmosferze i przeciwko takiemu zespołowi. Ale zrobiliśmy to i bardzo się z tego cieszymy! Mieliśmy bardzo dużo szczęścia!

Simon Jeppson: Nie mam do powiedzenia aż tyle, co Maik (śmiech). Dobrze nam wyszła gra siedmiu na sześciu, udało nam się w tej przewadze rzucić kilka bramek, ale generalnie zbyt często pudłowaliśmy. Szmal był niesamowity w bramce, ale my walczyliśmy przez sześćdziesiąt minut. Naprawdę ciężko było wrócić do gry po tej sześciobramkowej stracie w takiej hali jak ta. Ale zrobiliśmy to! W końcówce zdobyliśmy dziwną bramkę, ale cóż, bramka to bramka i bardzo się cieszymy!

Ocena:

Komentarze (2)

Dołacz do dyskusji
  • nick :
    + 3 -

    Mamić nie gra, bo na ławce jest TD, który niczego nie widzi oprócz zegarka, na którym odmierza swoje "słynne" 15 minut do zmiany drugiej siódemki.


    zgłoś do usunięcia
    Handball_Fan :
    + 5 -

    Dlaczego w ataku nie gra Marko Mamic ?? Karol nie daje gwarancji gry na najwyższym poziomie. Karol to legenda ale zawodnik jednowymiarowy, Marko powinien się ogrywać, szarpać i wchodzić w drużynę.


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!