PGE VIVE KIELCE

Aktualności

U. Kulesh: Mówcie mi Vlad!

Autor: Magda Pluszewska Dodano: 2018-07-02, 09:58 2

Odwiedził nas w zeszłym tygodniu, co prawda, z ręką w gipsie, ale zapowiada, że wspólnie z nowymi kolegami powinien pod koniec lipca normalnie wystartować z treningami okresu przygotowawczego. Kontuzji doznał jeszcze w poprzednim sezonie w Mińsku, dlatego nie brał udziału w ostatnim zgrupowaniu kadry Białorusi. Do Kielc przyjechał jednak pełen optymizmu, emanując pozytywnym nastawieniem, dobrą energią i otwartością na nowe doświadczenia.  Nowy lewy rozgrywający PGE VIVE, Uladzislau Kulesh, opowiada o swoich oczekiwaniach, zawodowych marzeniach i dylemacie, przed którym stoi obecnie... jego dziewczyna.

PGE VIVE Kielce: Rozwiejmy wszelkie wątpliwości: jak się do Ciebie zwracać, bo w różnych bazach danych można znaleźć różne wersje Twojego imienia?

Uladzislau Kulesh, nowy rozgrywający PGE VIVE Kielce: Tak, wiem, różnie mnie zapisują w różnych językach (śmiech). Oficjalnie należy zapisywać moje imię i nazwisko Uladzislau Kulesh. Na co dzień natomiast mówcie mi Vlad!

Co z Twoją ręką?

To stało się jeszcze w trakcie minionego sezonu. W połowie maja upadłem na jednym z treningów w klubie. Okazało się, że to złamana kość łódeczkowata. Założyli mi gips i kazali go nosić przez dwa i pół miesiąca. 20 lipca będę miał badania kontrolne. Do Kielc przyjechałem m.in. po to, by klubowy lekarz mógł ocenić proces zrastania się kości. Niedawno miałem mały krwotok, kość jest jeszcze słaba, ale zakładam, że normalnie wezmę udział w procesie przygotowawczym. Pod koniec lipca powinienem być już w pełni gotowy do gry.

Dlaczego zdecydowałeś się na podpisanie kontraktu z PGE VIVE Kielce? Ponoć były inne propozycje.

Kielce to bardzo dobry klub. Do podpisania kontraktu skłoniła mnie rozmowa z Talantem, który przedstawił mi wizję klubu, powiedział, że wiąże ze mną pewne nadzieje i widzi w swoim zespole. Poza tym jestem blisko domu, a także będę mógł grać z moim dobrym kumplem, Artsemem Karalekiem. Miałem propozycje z Vardaru i Berlina, to prawda, ale Kielce przekonały mnie osobą rosyjskojęzycznego trenera i powyższymi argumentami.

To Twój pierwszy zagraniczny kontrakt. Jakie uczucia towarzyszą Ci w związku z wyjazdem?

Cieszę się bardzo, że przyjeżdżam do takiego klubu, jak ten. To dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, jestem otwarty na to, co mnie tutaj spotka. Troszeczkę się stresuję, to jasne, ale bardziej po prostu cieszę się na wszystko to, czego tutaj doświadczę!

Jakie pierwsze wrażenie zrobiło na Tobie miasto?

Na Białorusi jest sporo miast tego typu. Podobne budownictwo, podobny klimat, infrastruktura. Na szybko, miasto wydało mi się bardzo sympatyczne, ale dopiero będę je poznawał, teraz nie było na to zbyt wiele czasu. Następnym razem przyjadę około dwa tygodnie przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu, wtedy będę mógł powiedzieć coś więcej.

W polskiej lidze jest kilku Twoich rodaków. Co mówili Ci o Polsce i polskich rozgrywkach?

Mówili, że Polska to fajny kraj, w którym są mili ludzie. Oczywiście powiedzieli mi, że w domowych rozgrywkach Kielce dość lekko ze wszystkimi wygrywają i skupiają się przede wszystkim na Lidze Mistrzów – przynajmniej tak widzą was zawodnicy innych klubów. Ja jeszcze nie grałem ani w polskiej lidze, ani w Lidze Mistrzów, więc sam jestem ciekawy, jakie zdanie sobie wyrobię.

Grałeś natomiast w Pucharze EHF. W minionym sezonie byłeś piąty w klasyfikacji strzelców, choć Twój zespół zakończył zawody na fazie grupowej!

Zgadza się (śmiech). W Lidze Mistrzów na pewno będzie trudniej, ale jak już rozpoczną się rozgrywki, to zrobię wszystko, by tutaj także być w czołówce klasyfikacji!

Zapowiada się ciekawa rywalizacja na Twojej pozycji. Czy trener Dujshebaev mówił Ci już coś o Twoich zadaniach w zespole?

Trener mówił mi, że przewiduje mnie do gry zarówno w ataku jak i w obronie. Gdy podejmowałem decyzję o transferze do Kielc, nie było jeszcze wiadomo, że Karol Bielecki zakończy karierę. Później okazało się, że na mojej pozycji zostali Michał Jurecki i Marko Mamić. Tak czy siak, nie boję się konkurencji, wręcz przeciwnie, cieszę się, że będę miał tych zawodników u boku, bo dzięki temu, na pewno poprawię swoje umiejętności i rozwinę się sportowo!

Twoja dziewczyna też jest piłkarką ręczną?

Tak, to Rosjanka, kiedyś grała w rosyjskiej Ładzie Togliatti, później przyjechała na Białoruś do klubu HC Gomel, a następnie wyjechała do Szwecji, gdzie obecnie występuje w Kristianstad. W zasadzie ma mały problem, bo teraz zastanawia się, czy przyjechać za mną do Kielc czy kontynuować karierę za granicą. Ma oferty z Białorusi, z Francji i z Niemiec.

A Ty chciałbyś, by jaką decyzję podjęła?

Oczywiście, że chciałbym, by była ze mną tutaj (śmiech)! Ale ona nie jest zainteresowana polską ligą, chciałaby grać w Bundeslidze, więc ma teraz trochę myślenia. Jeśli przyjedzie ze mną, to prawdopodobnie oznaczałoby to dla niej koniec kariery.

Jakie masz marzenia związane z piłką ręczną?

Z klubem chciałbym wygrać Ligę Mistrzów, a z reprezentacją zdobyć mistrzostwo świata i zwyciężyć na igrzyskach olimpijskich.

Ocena:

Komentarze (2)

Dołacz do dyskusji
  • Piroman :
    + -2 -

    Władek no ale nie wmowisz mi ze bialorus jest podobna. Bialorus jest bidna


    zgłoś do usunięcia
    esbe34 :
    + 10 -

    Po naszemu będziesz WŁADEK


    zgłoś do usunięcia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować!